przekacap, czyli przek - kacap,

czyli polsko-rosyjskie przekomarzanki :-

Wpis

środa, 23 maja 2012

Praca niepopłaca a wykształcenie już zupełnie

Kilka lat temu pojawiły się kasandryczne wizje polaryzacji rynku pracy. Praca miała być dostępna tylko dla wybitnie wykwalifikowanych (tak od doktoratu wzwyż) bądź dla wybitnie niewykwalifikowanych (tak poniżej matury, o ile to jest w ogóle możliwe). Nic pomiędzy. Wybitnie wykwalifikowani mieli być rozchwytani przez firmy, które to miały im zapewnić cieplarniane warunki rozwoju osobistego i zawodowego płacąc doskonale za ich usługi. Wybitnie niewykwalifikowani mieli być rozchwytywanie przez firmy, które miały im zapewnić zerowe warunki rozwoju osobistego i zawodowego płacąc im w okolicach zera za ich usługi. Cała reszta miała być skazana na wieczny niepokój związany z brakiem jakiejkolwiek stałej umowy o prace, tułając się od miasta A do wisi B w poszukiwaniu kolejnego kontraktu na 3 miesiące. Tak sprawy wyglądały w najczarniejszych snach Kasandry. Jak to zwykle bywa w tego typu opowieściach rzeczywistość przerosła najśmielsze oczekiwania. Polaryzacja rzeczywiście się dokonuje z tą drobną korektą, że praca jest dostępna tylko dla wybitnie niewykwalifikowanych. 

Kilka miesięcy temu pewna wielka firma farmaceutyczna, co się AstraZeneca zowie, oznajmiła wszem i wobec, że przenosi swoje centrum badawcze z Sodertaijle koło Sztokholmu do Mondal koło Goteborga. Kilka osób wykonało okazyjnego facepalma pytając się jaki jest sens w likwidowaniu jednostki badawczej która świetnie funkcjonuje i wydawaniu milionów na zbudowanie i wyposażenie nowej. Osoby te najwyraźniej nie doczytały dalszej części oświadczenia AZ, które brzmiało mniej więcej tak: Z powodu reorganizacji naszych struktur pracę w AZ starci 1500 (słownie: tysiąc pięćset) osób zatrudnionych w dziale R&D w Sodertaijle. Oczywiście zapewnimy im możliwość dalszego rozwoju osobistego i zawodowego w nowo otwartym centrum w Mondal, podnosząc jednocześnie jakość stanowisk.

Kilka dni po tym oświadczeniu w uniwersyteckich skrzynkach mailowych pojawiło się dziwne wiele takich oto maili od dawno niewidzianych znajomych: "Cześć, jak leci. Nie ma jakieś pozycji?" Okazało się, że większości z tych 1500 osób zaproponowano dalszą możliwość rozwoju osobistego i zawodowego w Mondal  na nieco zmienionych warunkach. Nieco zmienione warunki to umowa tymczasowa na czas trwania projektu (3-6 miesięcy), umowa nie będzie z AZ tylko z zewnętrzną firmą konsultingową i AZ nie gwarantuje niczego. Zaś w ramach podniesienia jakości stanowiska  pozycja do wczoraj znana jako Starszy Technik Analityk od dzisiaj nazywa się Postdoc. Have a nice day. Nothing personal, you see. It's just businesses.

Efekt jest piorunujący. Te 1500 osób to z grubsza dwu letnia produkcja magistrów i doktorów wszystkich uniwerków w Szwecji... Koleś który właśnie kończy doktorat i zaczął szukać pracy nie ma nawet co marzyć o takim doskonałym 3-6 miesięcznym zatrudnieniu w firmie konsultingowej. Wszak o tą samą świetną pracę ubiega się kilkadziesiąt osób z takimi samymi kwalifikacjami posiadającymi dodatkowo kilkuletnie doświadczenie zawodowe, a i to pod warunkiem, że nie pojawi się tam jakiś koleś z Chin czy innych Indii który zadowoli się połową kasy.

Pytanie brzmi gdzie został popełniony błąd. Wpierw państwo inwestuje gigantyczne pieniądze w wykształcenie tysięcy ludzi w dziedzinie która wydawałoby się jest w miarę przyszłościowa.  Ci ludzie nie mają potem nawet cienia szansy na znalezienie pracy, lądują na bezrobociu a państwo w ramach podnoszenia ich umiejętności płaci im gigantyczne pieniądze za nic nierobienie i szkolenia p.t. jak napisać CV. Szkolenia które są organizowane przez te same firmy konsultingowe, które potem sprawdzają napisane przez siebie CV, "zatrudniają" konsultantów i wyjmują ich takiej powiedzmy AZ, pobierając od tego drobne 50% prowizji. Te same firmy piszą teraz referaty p.t. "Uniwerki nie zapewniają odpowiedniego wykształcenia. Na rynku jest niedosyt informatyków. Mamy tysiące wolnych pozycji i brak odpowiednich kandydatów". Te same firmy kilka lat temu pisały podobnie brzmiące referaty z tą różnicą, że słowo informatyk było zastąpione przez słowo biotechnolog...

Według mnie błąd polega na gigantycznej nadprodukcji magistrów i doktorów. Problem polega na tym, że nie bardzo wiadomo jak to zmienić. Tempo produkcji magistrów i doktorów jest podyktowane tempem badań naukowych na uniwerkach. Tych badań nie da rady robić bez doktorantów, bo to właśnie oni są przysłowiową tanią siłą roboczą nauki. Magistranci są produktem ubocznym produkcji doktorów, bo jeśli doktor chce dostać kasę na badania od rządu to musi się wykazać posiadaniem magistrantów. Zaś tempa nauki zwolnić nie można bo się wypada z obiegu, siadają innowacje, badania, patenty i wdrożenia czyli mówiąc krótko piłuje się gałąź na której się siedzi. Zaklęty krąg. 

To zjawisko nie dotyczy bądź dotyczy informatyki/matematyki w znacznie mniejszym stopniu. Po prostu o ile do zbadania jest ciągle coś w okolicach 99% białek i ich badania idą dosłownie taśmową metodą pana Forda, o tyle w dziedzinie twierdzeń matematycznych czy temacie "Czy problem NP= P" co nieco się dzieje ale to nie ta skala. Ale idę o zakład, że uniwerki wyciągną wnioski i już za chwileczkę już za momencik zacznie się szkolenie informatyków metodą pana Forda. Trochę webmasterki (tu zdaje się już jest nadprodukcja), dużo Javy (obecnie HOT) i liźnięcie programowania niskiego rzędu. Mówiąc krótko obniżenie poprzeczki aby sprostać popytowi. A za lat kilka okaże się, że "uniwerki nie zapewniają odpowiedniego wykształcenia. Na rynku jest niedosyt wróżbitów. Mamy tysiące wolnych pozycji i brak odpowiednich kandydatów"...

Tym optymistycznym akcentem kończę ten przydługi wpis:)

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
yellow_tiger
Czas publikacji:
środa, 23 maja 2012 11:35

Polecane wpisy

  • Mecz o wszystko

    W mistrzostwach Swiata w piłce nożnej gospodarze-Rosjanie radzą sobie swietnie, choć na razie rywale byli z tych cienkich Mają już w kieszeni awans do 16-tki, c

  • Wpis niewyborczy

    Nie oczekuję w nadzwyczajnym napięciu wyników prezydenckich wyborów - postanowiłem oddalić się od tego zgiełku i poswęcić się kulturowym studiom porównawczym. J

  • ech, ten Magadan - suplement

    Okazuje sie jednak, że Magadan nadal kojarzy się jednoznacznie obozowo - trzeba więc chyba poczekać jescze z dwa pokolenia. Oto żartobliwe odniesienia z ostatni

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość melody_ru napisał(a) z *.ipmnet.ru komentarz datowany na 2012/05/23 12:49:22:

    "Nadprodukcja" magistrow i doktorow jest potrzebna jeszcze po to zeby "wylapac" wsrod masy tych zdolnych i naprawde chetnych do pracy naukowej. Z mojego doswiadczenia, chlopiec, skonczajacy uniwerek, czesto jeszcze sam nie wie, czego wlasnie chce - zostac w nauce czy isc zarabiac dlugiego rubla na bezkrajnich polach Moskwy :-) I gdy idzie w doktoranty (u nas sie nazywaja "aspiranty"), to tak troche zeby nie isc do wojska, a troche zeby sprobowac i zrozumiec, co z ta nauka wlasnie jest...

  • pies_pawlowa_2 napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/23 12:58:28:

    Przykro czytać, że na Północy to samo co i u nasz. Słowem, znikąd pomocy:-)
    Podobało mi się jak postęp techniczny powodował zmiany w wydajności pracy, jak zmiany organizacyjne tez zwiększały wydajność, a przez to zyskowność. Takie ruchy, jakie opisujesz, coraz bardziej powszechne niestety, to wzrost zyskowności poprzez uszczuplanie kapitału ludzkiego.

    Nawet najbardziej brutalnie rozumując, w kategoriach wilczego kapitalizmu popytu i podaży, podcinamy gałąź, na której siedzimy. Zmniejszając liczbę etatów i wynagrodzenia ograniczamy popyt, co się odbije na podaży. Dodatkowo słabsza baza dla kapitału ludzkiego oznacza zerowe szanse na wzrost konkurencyjności popzez innowacyjność - nie słyszałem jeszcze o wzroście wynalazczości wśród wyrobników z outsourcingu.

    Dlatego między innymi mamy rozbieżne z pagyo zdania na temat dobrodziejstw zwiększenia wieku emerytalnego. Jego zdaniem dynamika zjawisk demograficznych wskazuje na konieczność wydłużenia stażu pracy i zapewnia, ze pracy będzie pod dostatkiem nawet dla ludzi w wieku 65-67 i to od zaraz. W dodatku reforma jest uzasadniona samą matematyką systemową: dłużej pracujesz - dłużej odkładasz - wyższa suma rozkłada się na mniejszą liczbę lat do przeżycia na emeryturze - skumulowany skutek rosnacego licznika i malejącego mianownika powoduje, ze ułamek (wysokość emerytury) staje się wyraźnie większa.

    Tymczasem to wszystko może byc prawda dla osób, które przepracowały w sektorze publicznym. W sektorze prywatnym, żeby wogóle wyjść na swoje "optymalizowano" wypłaty, płacąc niską płacę w granicach minimum i wypłacając resztę na różne sposoby, by "zaoszcżędzić na ZUS". To naturalna reakcja w sytuacji gdy ZUS jest złodziejsko wysoki. Ja pracowałem w firmie doradczej, gdzie kazdy otrzymywał minimalna niską pensję, a dochody zależały bezpośrednio od konkretnego udziału w realizacji projektów, wynagradzane poprzez umowe o dzieło. Obecnie ta tendencja się nasiliła, jeszcze zwiększyła się liczba umów "śmieciowych", wogóle nieozusowanych lub ozusowanych minimalnie.
    Nikt, kto przez całe życie wykonywał tylko "makprace", groszowo płatne i bez najmniejszych szans na awans, nie wypracuje żadnej chroniącej go emerytury. Można o tym zapomnieć. Warto przestać sie łudzić: nie ma pieniędzy "wypracowanych" na naszych kontach emerytalnych, a uwzględniając skutki obecnej polityki z umowami śmieciowymi - nigdy nie będzie. "Śmieciarze" nie utrzymaja przyszłych emerytów.

    Czarno widzę. Gdybym był troche młodszy, chyba bym przystał do alternatywnych, wypisałbym się z systemu, zająłbym jakiś squat, przeszedł na weganizm i zaczął się żywić sałatkami z pokrzyw...:-)

  • Gość slawek1971 napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2012/05/23 13:45:19:

    wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Borys-Woznicki-nie-zyje-zginal-w-wypadku-samochodowym,wid,14510315,wiadomosc.html

    Wspaniały człowiek. Humanista.
    [*]

  • yellow_tiger napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/23 15:05:29:

    Takie ruchy, jakie opisujesz, coraz bardziej powszechne niestety, to wzrost zyskowności poprzez uszczuplanie kapitału ludzkiego.
    Ano.

    Dodatkowo słabsza baza dla kapitału ludzkiego oznacza zerowe szanse na wzrost konkurencyjności popzez innowacyjność - nie słyszałem jeszcze o wzroście wynalazczości wśród wyrobników z outsourcingu.
    O i tu wkraczają uniwerki. Firmy, takie jak AZ wykombinowały, co nie było przesadnie trudne, że gro kasy idzie na badania podstawowe. Największe ryzyko jest również w badaniach podstawowych. No, ale musimy je prowadzić bo bez nich nie będzie nowej lepszej aspiryny. Chwila, moment, musimy? Przecież wszystko co publikują kolesie z uniwerków możemy przeczytać, powtórzyć i pociągnąć dalej. A jak nawet nam się nie uda to weźmiemy sobie tych ludzi z uniwerku... Potem patent na 25 lat, z przedłużką na kolejne 50. Następnie zaś sprzedamy nową lepszą aspirynę państwu za gigantyczne pieniądze.
    A gdyby nagle uniwerki przestały publikować? Wolne żarty... muszą publikować i to coraz więcej, i więcej, bo rozwój, bo innowacje, bo gospodarka oparta na wiedzy.
    Nieco upraszczając jest to niemalże doskonały mechanizm przelewania pieniędzy publicznych do prywatnych kieszeni.
    Mechanizm będzie funkcjonował do momentu gdy okaże się, że nie ma chętnych na studia/doktorat, bo po studiach/doktoracie to można robić dokładnie to samo co po podstawówce. Sprzedawać hamburgery. Problem polega na tym, że dojście do tego etapu zajmie nam trochę czasu. Choć pierwsze oznaki nowego trendu już widać. W takiej Barcelonie ludzie z doktoratami sprzedają hamburgery w Burger Kingu. Idę o zakład, że swoim dzieciom powiedzą: ucz się, ucz, bo nauka to potęgi klucz...

  • efg napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/23 15:59:49:

    Problem z przyzwoitym (albo w ogóle) zatrudnieniem to maja u nas absolwenci kierunków "czysto naukowych". Inżynierowie, lekarze, farmaceuci, jakoś sobie radzą.
    A problem owych umów "śmieciowych" to faktycznie jest.
    Innym poważnym problemem. który nasz rząd uparcie omija to emerytury rolnicze, zwłaszcza np. żon rolników. Przecież dzisiaj nie wiedza one w ogóle co to jest np. praca przy żniwach, pracują tyle samo i tak samo jak żony mieszczuchów, które emerytur za friko nie dostają. Rząd udaje ze nie widzi różnicy miedzy tym co było 50 lat temu kiedy mężczyzna obrabiał pole (z okresowa pomocą całej rodziny, np. przy żniwach), a kobieta robiła tzw. "obrządek" czyli karmiła zwierzęta i ... nikt im emerytury żadnej nie dawał.
    Dziwne że przy tej tzw."reformie emerytalnej" tego nie zauważono, no ale pewnie koalicjant dobrze zamącił. No i kto by był chętny TERAZ zmienić PSL ? Pewnie ani Palikot który dostał "małpiego rozumu" ani SLD. Palikot teraz chce żeby państwo budowało fabryki, a potem ... tacy jak on zgarniali z tego zyski ;/. Ciekawe kto to kupi. A cyrk z religia to ściema dla przyciagnięcia "liberałów ideologicznych".
    PS. Ciekawostka, dziś w TVP2 transmitowano nabożeństwo baptystów

  • efg napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/23 16:07:58:

    A rolnicy płaczą i płaczą na niskie emerytury. Przecież na ogól na tej emeryturze to dalej mieszkają u dzieci czyli nie płaca ani za czynsz ani ogrzewanie, a jak dzieci nie mają (co rzadkie) to sprzedają gospodarstwo i idą na starość do mieszkania kupionego w mieście. Mam takich sąsiadów . Praktycznie nikt z miasta opróżnionych mieszkań nie kupuje bo nie ma za co. Może co innego w dużym mieście ale w miasteczkach - jest tak jak piszę.

  • wersy2 napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/23 21:31:37:

    Smutne to wszystko, nie dało się tego zastąpić jakimś bardziej optymistycznym akcentem, choćby przez wzgląd na porę roku i pogodę za oknem? Bo przecież rozwiązanie istnieć MUSI, bo nie może być tak, żeby było gorzej tylko dlatego, że jest lepiej.

    Bo patrząc z dystansu widać, że przez ostatnie dziesięciolecia dokonaliśmy niewyobrażalnego wręcz postępu - bez wątpienia potrafimy produkować i świadczyć usługi taniej, szybciej i lepiej. Co ważne, wielu nudnych i pracochłonnych rzeczy ludzie nie muszą, bądzie niedługo nie będą musieli wykonywać. Na drodze do wszechpanującego dobrobytu stają tylko kurczące się zasoby surowców naturalnych, ale z drugiej strony udało nam się opanować ekspozję demograficzną w świecie rozwiniętym, co rodzi nadzieje na kontynuowanie rozwoju w sposób zrównoważony. Słowem, wydawałoby się, że stoi przed nami świetlana przyszłość.


    W nauce w zasadzie też wszystko w porządku - jest jeszcze wiele rzeczy do odkrycia, a wiadomo, że odkrywać musimy, by dalej pchać świat do przodu - to, że do naszych wysiłków dołączą Chińczycy i Hindusi (nie lubię tego słowa - Indusi, Indyjczycy?) też powinno nas tylko cieszyć, bo przecież wiedza, jaką wytworzą, będzie służyć nam wszystkim. Mamy (tj. przynajmniej Szwedzi mają) też na to fundusze, skoro funcjonują uniwersytety i mamy też rzesze młodych ludzi, którzy chcą i - uwolnieni od konieczności pracy w ciężkich i nie dających wiele satysfakcji sektorach dawnej gospodarki (rolnicy, robotnicy wielkoprzemysłowi) - mogą poświęcić swoje młode lata na naukę fachu. Trudno uznać to za zjawisko negatywne, bo bez tego nie będzie postępu, można co najwyżej martwić się o jakość tych masowo wypuszczanych doktorów, ale w przytaczanym przykładzie przecież nie to stanowiło problem. Nic, tylko kroczyć dumnie ku wspaniałej przyszłości.

    I wtem z dwóch super-pozytywnych zjawisk, czyli z postępu nauki zdolnego oderwać człowieka od ciężkiej jak wół harówki, lądujemy w ciemnej żopie śmieciowych zawodów dla mas i bezrobocia dla "elit". To musi być po prostu jakiś głupi, przeoczony błąd w systemie, bo nie może być tak, żeby bogactwo popychało nas jdynie w nędzę, zostaje mieć nadzieję, że dożyjemy czasów, aż ktoś ten błąd odnajdzie i naprawi.

  • Gość lolo napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2012/05/24 00:12:59:

    pl.wikipedia.org/wiki/August_Sabbe

    Fuj, na takiego "faszystę" trafiłem, i czego było się buntować? Nie podobało się w kołchozie? :))

  • gekon1979 napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/24 00:45:10:

    generalnie nie musze czytać całości, żeby się wypowiedzieć.
    System jest chory, jest jakaś taka presja społeczna ku nobilitacji
    masz wyższe to jesteś szlachcic :) taaa tylko, że boso i w ostrogach
    osobiście nie mam co narzekać, pracuje mniej więcej w zawodzie
    ale widzę po kolegach co są po wyższych, to to jest żenua
    do tego się produkuje magistrów w dziedzinach nikomu nie potrzebnych, i ta produkcja idzie na skale masową - byle mieć papierek

    kiedyś była presja, że musi człowieczek mieć LO i maturę, magister też już jest mało ważny, a doktor niedługo to będzie minimum :) tylko, że te doktoraty gówno są warte.

  • gekon1979 napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/24 00:50:48:

    Dodam tylko jeszcze, że cały system szkolnictwa wyższego w Polsce to jest patologia
    począwszy od "systemu" "dworów profesorskich" gdzie na czele zakładu/katedry stoi pasożyt z tytułem profka którego należy dopisywać do każdej publikacji, w kierunku której owy prof nie raczył nawet pierdnąć.
    kończąc na tym, że uczelnia ma kasę od liczby studentów na roku, w ten sposób na uczelnię dostać się może każdy, wymagania przyjęcia na większość kierunków to totalne minimum
    i potem trafiają się na studia takie głupki, że szkoda gadać
    u mnie np. na pierwszym semestrze było trzech durniów którzy na zajęcia z matmy przychodzili zjarani, a na samych wykładach ciągnęli białe kreski z ławek i się darli

  • Gość lolo napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2012/05/24 01:58:28:

    Kilka lat temu przydarzyła mi się taka historia; znajomy rolnik poprosił mnie abym pomógł jego synowi, który studiował na SGGW, napisać jakąś pracę semestralną z chemii na temat nawozów. Mówię mu; no dobrze, niech przyjedzie, coś wymyślimy. Delikwent przyjechał, po kwadransie rozmowy zorientowałem się, że jego wiedza w tym temacie zatrzymała się gdzieś na poziomie 7-mej klasy szkoły podstawowej. Co robić? Podyktowałem, on ubrał to w swoje słowa, jakoś poszło :) Dziś jest magistrem, pracuje w firmie sprzedającej nawozy i środki ochrony roślin jako doradca:) Mam pewność, że dalej jest zielony jak młode zboże :) W kontaktach ze mną (na szczęście rzadkich ) przybiera ton protekcjonalny, w końcu w swoim mniemaniu jest "fisza", a ja nigdy nawet nie zacząłem studiować :)))
    Przykro to widzieć, ale chyba dożyję czasów kiedy, aby aplikować o posadę babci klozetowej trzeba będzie mieć doktorat z socjologii:(

  • Gość melody_ru napisał(a) z *.ipmnet.ru komentarz datowany na 2012/05/24 07:38:31:

    W Rosji spoleczna presja na mlodego czlowieka do edukacji jest ogromna. Wartosc wyksztalcenia jest jakas niezmierna tutaj, mam wrazenie, ze postsowieccy ludzie straciwszy za pare dekad dwukrotnie wszystko w co wierzyli w sensie spoelcznym (i nadchodzi raz trzeci wraz z kryzysem idei "stabilnosci za wszelka cene"), wzieli sobie ta edukacje jako religia. Choc w Azji nic dziwnego w tym nie ma. Azjaci generalnie wierza w nauke bardzo :-))

    Jestem tez podatna na ta spoleczna psychoze, ciagle sie zamartwiam o lepszych przedszkolach, szkolach, kolkach i zajeciach dodatkowych dla dzieci, choc czasami nadchodzi refleksja - komu do cholery potrzebnie taka ogromna masa wyksztalconych ludzie w kraju prawie nie posiadajacym gospodarki za wyjatkiem wydobyczy surowcow i wszystkiego co jest z tym zwiazane?

    Konkurencja jest ogromna, zeby dziecko w Moskwie trafilo do dobrej podstawowki, trzeba zeby w 5 lat trafil na "przygotowanie do podstawowki", a zeby tam trafic, to musi w tym wieku czytac po rosyjsku 20 slow w minucie, liczyc od 1 do 20, i od 20 do 1, umiec dodawac i odejmowac liczby mniejszie 10 (bez uzywania palcow czy paluszek dla liczenia), znac podstawowe angielskie slowa (nazwy kolorow, zabawek itd) i juz wszystkiego nie przelicze.

    Nie wiem jakie sa normy na Zachodzi, chyba juz prawie wszedzie jest norma ze dziecko umie czytac i liczyc gdy w 6-7 lat idzie do szkoly, a ja jeszcze pamietam czasy gdy podstawowka (1-3 klasy) byla wlasnie po to by nauczyc czytac i liczyc :-)

  • Gość przek wiosenny napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2012/05/24 08:20:15:

    jako rodzic wiem że często chce się dać dzieciom to czego samemu się nie miało a chciało się mieć :)

    moi znajomym syn po licznych zagranicznych stażach ,praktykach bardzo atrakcyjnych zawodowo lecz słabo płatnych/czyli na utrzymaniu rodziców/ na pytanie rodziców kiedy zacznie pracować nie dla idei tylko dla "kasy" i kiedy założy rodzinę/to matka :)/ powiedział że chciałby pasać owce w Bieszczadach lub na Nowej Zelandii ,
    Wychować doskonale wykształconego pustelnika choćby z perspektywą kariery na nowego Doktora Kościoła to szok dla rodziców :)

  • Gość melody_ru napisał(a) z *.ipmnet.ru komentarz datowany na 2012/05/24 08:24:57:

    jako rodzic wiem że często chce się dać dzieciom to czego samemu się nie miało a chciało się mieć :)

    Tak, ale to jest dosc niebezpieczna droga. Bo dziecko moze chcec czegos zupelnie innego.

    Dzisiaj swiat sie zmienia tak szybko, ze doswiadczenia rodzicow dotyczace lepszego wyksztalcenia, zawodu czy pracy, sa dla nastepnej generacji absolutnie niepozyteczne...

  • Gość przek wiosenny napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2012/05/24 08:32:55:

    absolutnie niepozyteczne...


    :) dlatego zamiast słówek z angielskiego/bardziej amerykańskiego/ winno się wymagać słówek z mandaryńskiego,pisanie po chińsku dopiero w drugiej klasie :)

  • Gość melody_ru napisał(a) z *.ipmnet.ru komentarz datowany na 2012/05/24 08:36:34:

    Winno sie uczyc strzelac z Kalasznikowa i zajmowac sie naturalnym rolnictwom na ogrodku...

  • yellow_tiger napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/24 08:51:17:

    @wersy
    To musi być po prostu jakiś głupi, przeoczony błąd w systemie, bo nie może być tak, żeby bogactwo popychało nas jdynie w nędzę, zostaje mieć nadzieję, że dożyjemy czasów, aż ktoś ten błąd odnajdzie i naprawi.
    To nie jest błąd w systemie tylko jego immanentna cecha.
    Zaczęło się od budownictwa. Branży wyjątkowo pracochłonnej i wyjątkowo sezonowej w której praca na czarno była (jest?) reguła a nie wyjątkiem. Państwo się zorientowało co jest grane i znalazło rozwiązanie. Umowy o dzieło, umowy na czas określony. Chodziło o to aby pracownik pracował legalnie płacąc przy okazji podatki a firma miała możliwość elastycznego zatrudnienia w zależności od potrzeb. Ale jak to z prawem bywa nie można go stosować tylko do jednego działo gospodarki...

    Równolegle jacyś geniusze wykombinowali, że wśród ludzi z wyższym wykształceniem w zasadzie nie ma bezrobotnych. Obserwacja była słuszna ale wnioski już nie. Wnioski były takie, że jeśli więcej osób będzie miało wyższe wykształcenie to automatycznie nie będą oni bezrobotni. Ergo musimy kształcić większa liczbę osób. Błąd polegał na tym, że wyższe wykształcenie w tym czasie oznaczało tylko potwierdzenie odpowiedniego poziomu intelektualnego danego człowieka, a nie stanowiło samo z siebie magiczny klucz do szczęścia. Niestety myślenie życzeniowe jest powszechne, wiec kształcimy, kształcimy na potęgę. No i wykształciliśmy. Pojawiły się Wyższe Szkoły Gotowania na Gazie w Koziej Wólce kształcące magistrów od zarządzania, magistrów od psychologi i magistrów od stosunków międzynarodowych z obowiązkowym profilem europejskim. W przeciągu dosłownie 10 lat przeszliśmy od etapu "10-12% idzie na studia" do etapu "50% idzie na studia". Nie trzeba być geniuszem aby wykombinować, że 50% populacji nie może mieć poziomu intelektualnego pozwalającego na zdobycie wyższego wykształcenia. Poziom poleciał na pysk na szyje i to nie tylko w WSGnG (bo tam go nigdy nie było) ale przede wszystkim na porządnych uniwerkach. Pojawił się profesor czteroetatowy, pojawił się doktor obrotowy (od 8-10 w uniwerku A, od 10-12 w B, od 12-14 w C, od 14-16 w D i od 16-22 pisze analizy dla firm) i niezwykle poszukiwany dr hab. malowany (ten w ogóle się na uniwerku B,C i D nie pojawiał bo był tylko wpisany do kadry aby B,C i D wypełniały kryteria kadrowe).
    Efekt był łatwy do przewidzenia. Nagle na rynku pojawiła się gigantyczna liczba ludzi którzy teoretycznie mieli wyższe wykształcenie, ale tylko teoretycznie, a pracy dla niech nie było. Państwo wyciągnęło wnioski. Lepiej aby mieli jakąkolwiek pracę niż siedzieli i nic nie robili. Wiec jeszcze bardziej uelastyczniono rynek pracy.

    Nagle okazało się, że magisterka wcale nie gwarantuje polisy od bezrobocia, i co ciekawe cały czas były oferty pracy dla naprawdę dobrze wykształconych. Co bardziej łebscy wykombinowali, że skoro nie magisterka to doktorat...

    c.d.n.

  • yellow_tiger napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/24 08:54:24:

    c.d.

    W.g. mnie za jakieś 5-10 lat doktorat będzie dokładnie równoważny porządnej magisterce z lat 90. Obecna magisterka już obecnie nie za wiele odbiega, jeśli w ogóle, od matury z wczesnych lat 90. Stąd właśnie się bierze to bezrobocie wśród ludzi z "wyższym" wykształceniem. Po prostu to wykształcenie nie jest wyższe tylko ma taką nazwę. Jak go zwal tak go zwal.
    Ludzie z naprawdę dobrym wykształceniem (jakieś 20% wszystkich z wyższym), nie mają żadnych problemów ze znalezieniem pracy. Oni po prostu są po właściwej stronie gaussa.

    Sytuacja którą opisałem w notce jest tylko konsekwencją tego stanu rzeczy. Firmy świetnie wiedzą, że na każde miejsce mają kilkadziesiąt chętnych osób i nie widzą żadnego powodu aby z tego stanu rzeczy nie skorzystać. Do pewnego stopnia jest to działanie niezwykle krótkowzroczne ale kto wie co się stanie za 5 lat? A teraz możemy zmaksymalizować dochód w niezwykle trywialny sposób. 1500 chłopa out - 1500 in tylko na innych warunkach...

    O ile się orientuję to jest zjawisko paneuropejskie a zapewne światowe. I nie ma już możliwości powrotu do stanu poprzedniego. Moje pokolenie i pewnie jeszcze następne pokolenie załapie się na ostatni wagon ostatniego pociągu ze świata jaki znamy i lubimy ale nasze dzieci już nie. One będą najprawdopodobniej skazane na wieczną pracę tymczasową. Rok tu, dwa tam, rok gdzie indziej. Nawet nie chcę sobie wyobrażać takiego świata. Dla nich pewnie będzie to norma i nic dziwnego ale dla nas aberracja.

  • Gość przek wiosenny napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2012/05/24 08:56:26:

    Winno sie uczyc strzelac z Kalasznikowa i zajmowac sie naturalnym rolnictwom na ogrodku...

    nowoczesne kozactwo czyli jeszcze jazda konna

  • yellow_tiger napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/24 09:00:00:

    @melodia
    Na szczęście tutaj tego nie ma. Wybierasz trzy szkoły które ci pasują i gmina decyduje do której twoje dzieci pójdą zależnie do ilości wolnych miejsc. W zasadzie zawsze dzieci trafią do pierwszej szkoły na twojej liście.
    Nauka czytania i pisania odbywa się w szkole. Podobnie jak liczenia, czy języków. Przedszkole to jest zabawa. Zerówka to jest zabawa i troszeczkę nauki. I tak ma być.

  • pies_pawlowa_2 napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/24 10:14:33:

    Potwierdzam obserwacje Melodii, bo opowiedziano mi parę historyjek z Czelabińska (stolica Uralu Południowego:-) i Kurgana (stolica Zauralia:-), które jej spostrzeżenia potwierdzają - przypominają naprawdę historyjki z niektórych modnych warszawskich przedszkoli, do których zapisywano dzieci jeszcze przed urodzeniem!

    W Rosji dodatkowo mamy olbrzymią biurokrację, bo przecież wszystko musi się odbywać pod kontrolą. Nie wiadomo dokładnie dlaczego kartę SIM można dostać dopiero po spisaniu danych z dowodu osobistego kupującego, nie wiadomo po co komu imienne bilety kolejowe, ważne także tylko z dowodem osobistym. Na tej samej zasadzie do szkoły można zgłosić dziecko, ale wyboru nie ma, bo jest rejonizacja. Rejonizacja oczywiście zakłada istnienie stanu idealnego, to znaczy sytuacji, że ludzie mieszkają tam gdzie są zameldowani. W jednej trzeciej przypadków tak oczywiście nie jest.

    1. Moi znajomi są zameldowani u rodziców jednego z rodziców, a mieszkanie wynajmują na drugim końcu miasta i w nim mieszkają od lat. Maja własne cztery kąty, sa niezależni od rodziców, a na zakup własnego mieszkania ich nie stać - i przy rosyjskich cenach - nie będzie ich stać może nawet nigdy. Nie chcą tylko z powodu rejonizacji wozić dziecka na drugi koniec miasta. Zameldować właściciel ich nie chce. Po pierwsze boi się, że trudniej ich będzie usunąć w razie nieporozumień, a tracic mieszkania nie chce. Po drugie boi się, że będzie musiał zgłosić fakt wynajmu w skarbówce i płacić od tego podatek, a tego też nie chce.
    2. Znajomi poszli więc do szkoły negocjować z panią dyrektor. Ta była nieugięta. Tłumaczyła, że straci stanowisko. Obiecała, że pomyśłi nad ich sprawą, ale dopiero wtedy jak będzie podkładka, czyli zameldowanie w rejonie. Za pomyślenie - bo przecież chętnych na osiedlu jest więcej niż miejsc a szkoła uchodzi za dobrą - wzięła mały drobiazg z biżuterii, wartości drobnych kilku tysięcy rubli, więc właściwie nie ma o czym mówić.

    cdn

  • pies_pawlowa_2 napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/24 10:22:05:

    cd
    3. Znajomi zapłacili innemu człowiekowi, jakiemus znajomemu swoich znajomych, za fikcyjne zameldowanie w rejonie. Maja więc oficjalne zameldowanie pod adresem A, mieszkają pod B, a zameldowanie oficjalne mają pod C, adres C uprawnia do dalszego ubiegania sie o przyjęcie do szkoły blisko B.

    4. Pani dyrektor na ponownym spotkaniu potwierdziła, że formalnie niby jest już w porządku, ale ona ręki nie przyłoży do załatwienia sprawy, bo nadal sie boi utraty posady. Wystarczy bowiem pierwsza kontrola i ja z roboty wyrzucą bo widac, że zaświadczenie o zameldowaniu jest "szare". Niby nie czarne, ale białe też nie. Dlaczego szare? No bo ważna jest jeszcze data. Data - dawno po rozpoczęciu postępowania kwalifikacyjnego o przyjęcie do szkoły - wyraźnie wskazuje na to, ze zaświadczenie wyrabiano tylko i wyłącznie w tym celu. Ergo, przestaje ono uwiarygadniać fakt, a staje się niemym oskarżeniem i pokazuje, ze sprawa cuchnie..

    5. Obie strony z wrodzonym sobie taktem nie wspominaja nic o drobiazgu z biżuterii:-) Fakt, nie było to mienie znacznej wartości, pewnie inne drobiazgi były bardziej okazałe...

  • Gość melody_ru napisał(a) z *.ipmnet.ru komentarz datowany na 2012/05/24 10:41:04:

    "Rejonizacja" szkol nie jest scisla. Zgodnie z nowe ustawa, rodzic ma pelne prawo oddac dziecko do szkoly "niezgodniej z zameldowaniem" ale tylko pod warunkiem ze ta wybrana szkola "ma wolne miejsca".

    I tu sie zaczyna najbardzej ciekawe. Szkoly, do ktorych wszystcy chca oddac swoje dzieci nie maja z zalozenia zadnich "wolnych miejsc". W kazdej dzielnice Moskwy sa 2-3 szkoly, majace nieobojetna administracja i dobry zespol nauczycieli, reszta sa "zwykle szkoly", o tym wiedza wszystcy. Oczywiscie wszystcy, no przynajmniej wiekszosc, chca do tych dobrych szkol. I szkoly zaczynaja dyktowac warunki, podwyzac zadania dla 5-6 latek naprzyklad. Pieniedzmi tez mozna zalatwic taka sprawa, choc ostatnio z tym zrobilo sie glosno, i dyrektorki sie boja.

    Do "zwyklej szkoly" zazwyczaj mozna oddac dziecko, czy to zgodnie z zameldowaniem, czy nie, bez problemow. Wiec jak ktos sie narzeka, ze jego dziecko zla dyrektorka nie chce wziec bo problem z zameldowaniem, moze (tylko sugeruje, ze moze) nie wszystko powiedzial. Moze czlowiek wybral najlepszy progimnazium w dzielnice, do ktorego 5-6 dzieci pretenduja na jedno miejsce, i chce to jakos z prosta "zalatwic", mimo systemu zerowki i testow - bo u nas "kazde dziecko ma prawo sie uczyc w kazdej panstwowej szkole" - niestety, to nie do konca tak jest.



  • pies_pawlowa_2 napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/24 10:57:36:

    Mel: Nie znam się na Czelabińsku i Kurganie:-) Sprawę znam z opowiadań. Zdaje się, że chodzi o jakis nowy mikrorajon, gdzie z założenia młodych mieszkańców i dzieci dużo, a z budownictwem szkół może nie nadążyli? Nie wiem, ale wysyłam tam moją szanmałż, to mi wkrótce zrelacjonuje:-)

  • pies_pawlowa_2 napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/24 11:22:05:

    wersy: "Bo przecież rozwiązanie istnieć MUSI, bo nie może być tak, żeby było gorzej tylko dlatego, że jest lepiej. "
    Mam wrażenie, że popelniasz błąd w diagnozie. Moim zdaniem juz mineliśmy punkt, o którym można było powiedzieć, że "jest lepiej". Teraz jesteśmy już w punkcie, o którym można powiedzieć, że "lepiej już było"
    I zgadzam sie z tigerem, że nie jest to błąd systemu, tylko jego cecha. Cecha, która sprzyjała postępowi, rozwojowi, a potem postęp i rozwój zeżarły własny ogon. To tak jak z kolonią bakterii, czy rozrostem komórek rakowych. Najpierw się cudownie szybko namnażają, zaznacza sie niewyobrażalny postęp, potem zżerają swojego żywiciela, w końcu żywiciel z tego powodu umiera, a komórki razem z nim. Krótko mówiąc "żarło, żarło i zdechło"
    I w dodatku nie ma nikogo, kto "dostrzegłby błąd" a potem go naprawił. No, może pan Bóg, kotorogo w suszcznosti niet. System kapitalistyczny napędza postęp techniczny, wzrost wydajności poprzez pogoń za zyskiem. Ale po drodze coś się porobiło niedobrego z dystrybucją i redystrybucją tego zysku. Wszystkie dane wskazują, że w ciągu ostatnich 100 lat kilka procent ludzi posiada ponad 80% bogactw. Nie pamiętam dokładnie ile, ale taki jest rząd wielkości, a tempo tej polaryzacji jest jednostajnie przyspieszone.
    Trzeba się dzielić. Inaczej nie będzie spokoju społecznego.
    1. Jestem pesymistą i nie wierzę w to, że wszyscy równie szybko i chętnie pozbęda się większości swojego majątku jak Waren Buffet, czy Bill Gates, albo chociaż 20%.
    2. Trzeba zauważyc rosnace aspiracje konsumpcyjne nowych tygrysów, typu Indie czy Chiny. Ich uprzemysłowienie to wzrost popytu na stal, zwiększone emisje zanieczyszczeń, skok cen ropy i zanieczyszczeń spalinami. Żeby Ziemia to wytrzymała, dotychczas uprzywilejowane społeczeństwa powinny trioche ograniczyc swoja konsumpcje nie widzę tej chęci.
    3. Trzeba próbować żyć i współistnieć z innymi. A wiec należy wyrównywac światowy poziom dochodu narodowego. Inaczej Afryka i Azja przyjadą do nas mieszkać i ten przyjazd może okazać się najazdem. Do tej pory jest duża niechęć, aby przekazywac choćby 1% PKB na potrzeby krajów najsłabiej rozwiniętych, może poza Skandynawią.
    4. I wreszcie problemy ekologiczne są globalne. Każdy kraj to przyznaje dopóki nie narusza to jego własnych interesów. Skądinąd słusznie Polacy argumentuja, że obniżka emisji CO2 lokuje nasze szanse rozwojowe i dlaczego mamy sie na to godzić skoro USA tego nie robi? Oni zatruja nas wszystkich na smierc niezależnie od tego, czy my coś zrobimy czy nie.

    Świetlana przyszłość oddala sie z prędkościa światła.

    I nic nie da sie zrobić.
    Tak działa system.
    Niewidzialna ręka rynku.
    Ona jest rzeczywiście niewidzialna, bo nie ma nikogo, ani żadnego rządu ani żadnej korporacji, która mogłaby cos z tym zrobić. Padł tylko mit o tym, że ta ręka ""działa" i wpływa na samoregulacje systemu. Żadnego homeostatu nie zauważono.
    Po stronie przeciwników tez nie ma żadnego centrum. Najlepszym przykładem sprawa ACTA - właśnie nie wiadomo, czy ktos ttym zawiadywał. To raczej "chmura" była (patrz artykuł w Polityce, Żakowski - Czapiński)...

  • pies_pawlowa_2 napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/24 11:38:20:

    zapomniałem podać link. Moim zdaniem warto przeczytać!!
    www.polityka.pl/kraj/rozmowyzakowskiego/1526611,1,czapinski-20-latkowie-nie-pasuja-dzis-do-polski.read

  • Gość melody_ru napisał(a) z *.ipmnet.ru komentarz datowany na 2012/05/24 11:55:52:

    Zdaje się, że chodzi o jakis nowy mikrorajon, gdzie z założenia młodych mieszkańców i dzieci dużo, a z budownictwem szkół może nie nadążyli?

    Mozliwie, ze tak jest. Tym bardzej, ze wlasnie teraz ida do szkoly dzieci baby-boomu od polowy lat zerowych. Ich jest duzo. Ta generacja zawsze bedzie pod presja konkurencji - w szkole, w uczelni, w pracy - bo ich jest duzo. Ja jestem z generacji "spadku", moich rowiesnikow jest malo...

  • pies_pawlowa_2 napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/24 12:51:58:

    przek: "powiedział że chciałby pasać owce w Bieszczadach lub na Nowej Zelandii ,
    Wychować doskonale wykształconego pustelnika choćby z perspektywą kariery na nowego Doktora Kościoła to szok dla rodziców :)"

    Artykuł, który polecam (link powyżej) to wszystko objaśnia:-)

    Po prostu rodzice są z pokolenia iksów, a on z pokolenia igreków. Iksy stawiają na ilość: kasy, przyjaciół, związków, a igreki stawiają na jakość: praca dobrej jakości nawet za małą kasę, mało przyjaciół ale prawdziwych, stałych związków może nie być, a dzieci to przeżytek:-).
    Być może przebywanie wśród owiec uspokaja i wzbogaca:-) Dowód: Leonie Swann - Sprawiedliwość owiec, Leonie Swann - Triumf owiec

  • Gość lolo napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2012/05/24 13:06:59:

    "Ale po drodze coś się porobiło niedobrego z dystrybucją i redystrybucją tego zysku."

    A cóż to się porobiło? :)))))

  • pies_pawlowa_2 napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/24 13:15:14:

    tygrys: A za lat kilka okaże się, że "uniwerki nie zapewniają odpowiedniego wykształcenia. Na rynku jest niedosyt wróżbitów. Mamy tysiące wolnych pozycji i brak odpowiednich kandydatów"...

    Sens jasny, ale z wyborem zawodu nie trafiłeś:-) Nastąpiłby natychmiastowy drenaż mózgów (brain drain) i polscy specjaliści, walcząc na noże z ukraińskimi i rosyjskim absolwentami tamtejszych Hogwarthów (w Polsce tez zdaje sie była jedna uczelnia w mieście Łodzi:-) zajęliby te wakujące tysiące stanowisk w "tri miga", a może nawet jednym migiem. To bardzo rozległa sfera wiedzy jest:-) Pomijając już prymitywnych kabalarzy i numerologów, masz tu jeszcze kilka szkół tarota i kilkanaście szkół astrologicznych. Osobiście nie lekceważyłbym osiągnięć Pana Weresa i jego astrologii psychologiczno-społecznej, choć astrologia głębi, wspomagana komputerowo wyliczanymi kosmogramami z uwzględnieniem, co oczywiste, efemeryd, też ma swoich zwolenników:-)

    Lepszym przykładem dla egzemplifikacji przyszłego popytu byłaby chyba medycyna naturalna z bioenergoterapią. Problemy z ustalaniem listy leków i dostępem do zabiegów klasycznych wyraźnie sprzyjają rozwojowi tej specjalności:-) Tym bardziej, ze w Chinach jest to oficjalna naukowa dziedzina wiedzy na poziomie uniwersyteckim. Poza tym ileż tu wąskich specjalizacji! Pomijając już uznaną urynoterapię i nasz własny wkład w postaci torfowych preparatów prof. Tołpy w internecie znalazłem nawet "odczynianie uroków jajem" - chyba sam bym poszedł na cos takiego:-)

  • pies_pawlowa_2 napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/24 13:30:52:

    lolo: "Ale po drodze coś się porobiło niedobrego z dystrybucją i redystrybucją tego zysku."

    A cóż to się porobiło? :)))))


    W skrócie napisałem, po prostu przebrzydły właściciel nie do końca chciał sie dzielić:-) Jeszcze wymyślał rózne uzasadnienia, a to teorie "kapitalizmu ludowego", że to niby wszyscy jesteśmy kapitalistami, bo robotnik też może kupić akcje, więc jest też współwłaścicielem kapitału a nie tylko eksploatowana siłą roboczą.

    A to znów forsowano jakieś inne teorie o powstawaniu obok posiadaczy i robotników, jeszcze klasy średniej, specjalistów, klerków. Nie ma więc polaryzacji dochodów, bo obok mało zarabiających i dużo zarabiających jest jeszcze powiększająca się grupa średniozarabiających. Prawda natomiast jest taka, że wymagania wobec "klerków" rosną - niech zna trzy języki obce, w tym co najmniej jeden rzadki, a zarobki maleją i "klerk" przestaje byc klerkiem, a zaczyna być zwykłym robolem na infolinii, zwanym dla niepoznaki "konsultantem". Nie ma więc żadnego "rozkładu normalnego" zarobków, nie można być "po właściwej stronie Gaussa" - jak pisał tiger - bo Gauss już dawno wziął sobie wolne i gdzieś poszedł...

  • yellow_tiger napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/24 13:49:50:

    choć astrologia głębi, wspomagana komputerowo wyliczanymi kosmogramami z uwzględnieniem, co oczywiste, efemeryd, też ma swoich zwolenników:-)
    Mój kumpel zaraz po doktoracie z cząstek elementarnych miał ich tak powyżej uszu, że postanowił nieco zmienić działkę. Traf chciał, że spotkał w knajpie astrologa. Popili, pogadali i słowo do słowa kumpel został zatrudniony w charakterze programisty przepowiadacza przyszłości. Przepracował u tego gościa w okolicach półtora roku. Opowieści były niezłe... Najlepszy był model astrologiczny który miał opracować. Wicie rozumicie, wpływ Neptuna w koniugacji z Saturnem na urodzonego dnia 29 lutego 1980r o godzinie 13:13 sekund 13. Te rzeczy. Na początku z czystej ciekawości nawet traktował to semiserio, programy pisał, położenia planet i znanych komet liczył, brał poprawki na Plutona i korekcję na Wenus, takie zabawy. Po jakimś czasie doszedł do wniosku, że musi się pobawić generatorem liczb losowych. Ów generator został twórczo wprzęgnięty do oprogramowania... Położenia nadal liczył, poprawki uwzględniał a na samym końcu generator generował losowo wybrany model i drukował odpowiednie wykresy. Działało bez pudła. Astrolog był w siódmym niebie, jego klienci w ósmym, a mój znajomek zabawiał się implementacją coraz to bardziej wymyślnych generatorów liczb losowych:D

  • yellow_tiger napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/24 14:10:28:

    Nie ma więc żadnego "rozkładu normalnego" zarobków, nie można być "po właściwej stronie Gaussa" - jak pisał tiger - bo Gauss już dawno wziął sobie wolne i gdzieś poszedł...
    Nie ma i nie było. Być może kiedyś był zbliżony. Ale to też pic na wodę fotomontaż. Jakiś czas temu dokopałem się do ciekawych danych pokazujących koncentrację majątku w bardzo egalitarnym kraju p.t. Szwecja. Wszyscy wiedzą, że Gini index dla tego kraju jest mały, coś w okolicach 0.25, wszyscy wiedzą, że działa redystrybucja dochodu itd. Tyle, że i tak 95% majątku jest skoncentrowane w rekach 5% populacji... Mówią prosto pan Kamprad może sobie wypłacać pensję w wysokości 1 korony miesięcznie, jeździć 25 letnim Volvo 240 i nosić lekko zdarte spodnie dla picu i nijak nie zmieni to faktu, że kontroluje on majątek wielkości kilkudziesięciu miliardów euro... Pan Wallenberg może się opodatkować nawet w stosunku 99/100, a i tak nie ma to większego znaczenia bo jedyne na co on wydaje swoją pensję to lody dla syna podczas spaceru po Gamla Stan. A i to nie jest pewne.
    Żeby nie było. Ja naprawdę nie chce dowalać domiaru, łupić kapitalistów czy podpalać ich Château. Chodzi o to, że w pewnym momencie bogacenie się jednych ludzi zostało okupione pauperyzacją innych. Do momentu gdy wszyscy się bogaciliśmy, jedni więcej drudzy mniej było ok. Do momentu gdy każde następne pokolenie miało szanse żyć lepiej nich poprzednie było ok. Teraz już nie jest. Przykład AZ jest typowy. Firma miała gigantyczne zyski a pomimo tego zdecydowała się na zwolnienie 1500 ludzi tylko i wyłącznie w celu obcięcia części kosztów. No sorry ale nikt mi nie wmówi, że koleś zarabiający kilkadziesiąt milionów koron rocznie koniecznie musi zarabiać o kilkadziesiąt więcej, bo co roku musi wymieniać swój jacht i co miesiąc musi nabyć nowe Ferrari.

  • pagyo napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/24 20:19:54:

    "Jego zdaniem dynamika zjawisk demograficznych wskazuje na konieczność wydłużenia stażu pracy i zapewnia, ze pracy będzie pod dostatkiem nawet dla ludzi w wieku 65-67 i to od zaraz"

    Nie pisałem, że od zaraz :)

  • efg napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/24 21:00:36:

    kartę SIM można dostać dopiero po spisaniu danych z dowodu osobistego kupującego....
    Naprawdę ??? To skąd ta mafia ???

  • Gość melody_ru napisał(a) z *.broadband.corbina.ru komentarz datowany na 2012/05/24 21:15:45:

    Tak. W Niemczech bylo tak samo kilka lat temu, jak jest teraz nie wiem. Maz prosil niemieckiego kolege o wpisaniu jego danych, bo trzeba bylo zeby byl adres w de.

  • wersy2 napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/24 22:47:52:

    Rzecz dość powszechna w Europie, swego czasu obiło się mi o uszy, że i u nas mieli to wprowadzić, ale sprawa póki co rozeszła się po kościach i cieszymy się jeszcze wolnością. Kolejny totalitarny wymysł, gdzie pod płaszczykiem walki z przestępczością i terroryzmem wprowadza się coraz ściślejszą kontrolę nad ludźmi.

    Swoją drogą uświadomienie sobie faktu, że wielu z nas i tak ma telefon przyporządkowany do nazwiska (abonament) i w praktycznie każdej chwili można poznać nasze położenie tak czy siak powinno napawać niemałym przerażeniem. Jeśli dodać do tego wszechobecny monitoring i fotoradary, infrastruktura do totalnej inwigilacji każdego człowieka jest już na miejscu, pytanie, jak bardzo pozwolimy władzy ją wykorzystywać.

  • Gość Sówka napisał(a) z *.kielce.vectranet.pl komentarz datowany na 2012/05/24 23:15:52:


    Gekon1979: u mnie np. na pierwszym semestrze było trzech durniów którzy na zajęcia z matmy przychodzili zjarani, a na samych wykładach ciągnęli białe kreski z ławek i się darli

    O_O

    Melody: a ja jeszcze pamietam czasy gdy podstawowka (1-3 klasy) byla wlasnie po to by nauczyc czytac i liczyc :-)

    :-)))

    Przek_wiosenny: powiedział że chciałby pasać owce w Bieszczadach lub na Nowej Zelandii

    Hehe, to trochę podobnie jak ja ;-) Zawsze się dobrze uczyłam, ale im dłużej siedziałam w książkach tym bardziej mi się chciało jechać do babci i w polu robić :-) Albo zostać opiekunką zwierząt w Zoo ;-)

  • anton_pl napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/25 08:45:30:

    www.youtube.com/watch?v=xESSyKZrtL4&feature=player_embedded

    Może ktoś ma dłuższy fragment tej rozróby?, to nich da link, głosowania nad językiem urzędowym w ukraińskim parlamencie.

  • Gość przek wiosenny napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2012/05/25 08:52:17:

    to nie o kwiatach we włosach ale zawsze kwiatach :) www.youtube.com/watch?v=s3QN_mP-jIc&NR=1&feature=endscreen

  • yellow_tiger napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/25 09:01:42:

    ale im dłużej siedziałam w książkach tym bardziej mi się chciało jechać do babci i w polu robić :-)
    Nabijanie nap... zawsze mi się marzy po trzecim tygodniu kombinowania jak TO do jasnej ch..... można rozwiązać. Siedzę sobie, w jednym ręku młotek, w drugim przebijak, walę młotkiem w przebijak przez 8 godzin na dobę, wracam do domu, wypijam piwo, oglądam mecz, idę spać. Budzę się, jem śniadanie, myję zęby, idę do przybijali, w prawej przebijak w lewej młotek, młotek w przebijak przez 8 godzin. Jedynym problemem egzystencjalnym jest trafienie młotkiem w przebijak, zero układów równań różniczkowych, null Hamiltonianów, żadnych pobudek o 2:31 nad ranem z okrzykiem WIEM i smutek w 35 sekund później, że jednak NIE WIEM. Tylko ja, mój młotek, mój przebijak i napy.

  • gekon1979 napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/25 12:58:12:

    W Rosji spoleczna presja na mlodego czlowieka do edukacji jest ogromna.

    Pańswo powinno regulować te sprawy. Powinno kształcić tylu mgr socjologii ile potrzebuje itd. I powinno w ten sposób temperować rodziców - którzy w tych sprawach są hordą histeryzujących baranów.
    Inna sprawa, że należy też coś zrobić, żeby zawód miał poważanie w społeczeństwie - żeby osoba będąca hydraulikiem była też kimś.

  • gekon1979 napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/25 13:00:45:

    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,11797753,Teatr_z_Edynburga_wystawi_sztuke_o_niedzwiedziu_Wojtku.html?lokale=szczecin

  • gekon1979 napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/25 16:59:06:

    deser.pl/deser/1,111858,11780825,Studentka_i_kibic_bez_matury_porownuja_swoja_wiedze_.html

    LOL studentka kontra kibic :D

  • efg napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/25 21:33:56:

    Zaskoczyliście mnie z tym rejestrowaiem sim-ów. Ja np. do netu mobilnego kupuję sobie co miesiąc nową karte (z nowym numerem) sim do netu z Plusa za 9 zł, z kiosku i nikt mi sie nie pyta o dokumenty ani personalia. Opłaci mi się, bo jako NOWY klient mam dodatkowo 90 MB bonusu. Zużytych simów mam pół szuflady.
    Znaczy, do myślenia o wolności w moim kraju muszę dodać dodatkowe punkty.

  • Gość lolo napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2012/05/26 11:05:02:

    "W skrócie napisałem ..."

    Bardzo dużo słów, takich wyszukanych ... cholera jak to wszystko spamiętać? :)
    A gdzie sens ? ... no nie wiem .

    "po prostu przebrzydły właściciel "

    Przypominają mi się zwolennicy (wyznawcy?) pewnej partii; zawsze winni agenci, zamach, postkomuchy i lemingi, tutaj "przebrzydły właściciel". Obiekt kultu inny, ale mechanizm identyczny.
    Przepraszam Moskwiczu, musiałem :)

  • efg napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/26 15:17:34:

    tyle że Krzysztof to wszystko tak tak pisze jakby kogoś cytował .....;0.
    Ma talent bestyja .

  • Gość melody_ru napisał(a) z 92.243.183.* komentarz datowany na 2012/05/27 17:05:55:

    Wszystcy spia :-/

  • efg napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/27 17:13:18:

    Ja nie ;). Właśnie kombinuję,co wyjdzie z tego "Ruskiego Marszu" wymyślonego na 14 lipca w Warszawie ;). Dziwny to pomysł, żeby obywatele obcego państwa, urzadzali marsze w nie swojej stolicy. Sport nie może być przykrywką dla polityki. Ale, powiedzmy, trzeba coś odreagować,tylko żeby bez rozróby....

  • Gość melody_ru napisał(a) z 92.243.183.* komentarz datowany na 2012/05/27 17:16:05:

    Co? Ruski marsz w Warszawie?? Nie zartuj tak Jozef, bo ja i tak sie trzymam z ostatnich sil :-//

  • efg napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/27 17:16:12:

    14 czy 12 ... nie wiem kiedy dokładnie wypada Dzień Rosji czy jakos tak.

  • Gość melody_ru napisał(a) z 92.243.183.* komentarz datowany na 2012/05/27 17:18:23:

    O matko, a dlaczego w Warszawie? Jakies swieto absurdalnosci? Parada mazochistow? :-)

  • efg napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/27 17:38:53:

    To ma być marsz kibiców, gdyby tak faktycznie miało być, nie widział bym problemów,ale my kurde mamy dosyć tych różnych manifestacji typu "obrońcy krzyża" czy ta nowa "Solidarność". Nasza pani ministra (!) od sportu chciała nawet rosyjskim piłkarzom zaoszczędzić widoku tych co mają miesiączkę smoleńską, ale wyszło głupio,bo po terminach rezerwacji hoteli jest poza tym Bristol (koło ich trasy) to hotel prestiżowy.
    Żródło informacji - na razie tylko telewizja. W necie na razie nie widze oprócz jednego głupiego wpisu na salonie 24.

  • Gość slawek1971 napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2012/05/27 18:17:33:

    "O matko, a dlaczego w Warszawie? Jakies swieto absurdalnosci? Parada mazochistow? :-)"

    Julio,
    nie martw się na zapas. :-)
    Wygląda to raczej na próbę rozgrzania atmosfery politycznej w Polsce przez obóz rządowy. Plotki o planowanej "agresji" Rosjan w Warszawie rozsiewają prorządowi dziennikarze i zwykli debile "patrioci". :)

    Zadyma między kibolami polskimi a rosyjskimi na mistrzostwach zawsze pójdzie na konto PiS. Już "obiektywne" media o to zadbają. Tusk nawołuje do spokoju, ale jednocześnie podgrzewa atmosferę strachu. Oczywiście w imię "miłości". ;-)

  • efg napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/27 18:35:02:

    ;)

  • anton_pl napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/27 18:52:04:

    12 wypada, czytałem książkę Moskwa 1612, bardzo ciekawa książka, dużo cytatów ze wspomnień pana Budziły, naocznego świadka wydarzeń, jednego z ważniejszych dowódców po stronie Polskiej. W internecie miałem zaznaczoną książkę na PDF pana Budziło, ale gdzieś to zniknęło. Może który z was wie gdzie tego szukać?

  • Gość slawek1971 napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2012/05/27 18:55:22:

    Anton,
    tę przeczytaj:
    merlin.pl/Moskwa-1612_Tomasz-Bohun/browse/product/1,500853.html

  • Gość slawek1971 napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2012/05/27 18:58:32:

    Anton,
    masz na myśli "Pamiętnik czyli Historia Dymitra fałszywego" Józefa Budziłły, tak?
    Wpisz ten tytuł a wyskoczą ci teksty w PDF na chomikuj.pl

  • Gość melody_ru napisał(a) z 92.243.183.* komentarz datowany na 2012/05/27 20:14:35:

    no jak w Moskwie Rosjanom nie wolno manifestowac, to moze dopiero w Warszawie :-)

  • Gość melody_ru napisał(a) z 92.243.183.* komentarz datowany na 2012/05/27 20:22:22:

    A jesli na powaznie, to nie rozumiem, dlaczego ma byc marsz rosyjskich kibicow z okazji rosyjskiego swieta w Warszawie. Czy cos takiego sie robi w swiecie, zeby obce kibice manifestowali w miaste?

  • Gość slawek1971 napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2012/05/27 20:26:09:

    "A jesli na powaznie, to nie rozumiem, dlaczego ma byc marsz rosyjskich kibicow z okazji rosyjskiego swieta w Warszawie."

    Julio!
    Nie ma żadnych planów marszu Rosjan w Warszawie! To wymysł jakichś idiotów! :-)

  • Gość melody_ru napisał(a) z 92.243.183.* komentarz datowany na 2012/05/27 20:28:16:

    No idiotow nie brakuje po obie strony, dlatego juz nie wiem czego spodziewac...

  • Gość slawek1971 napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2012/05/27 20:32:59:

    Fakt, idiotów nigdzie nie brakuje. :-))

    Julio,
    finał mistrzostw jest w Kijowie 1 lipca. Jaki więc marsz Rosjan 14 lipca w Warszawie?



  • Gość melody_ru napisał(a) z 92.243.183.* komentarz datowany na 2012/05/27 20:35:46:

    Dzien Rosji jest 12 czerwca.

  • anton_pl napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/27 20:36:19:

    Sławek,

    Toż piszę że tą książkę Bohuna już z trzy razy czytałem, a z tego "chomika" to jest bezpiecznie tak pobrać?, rachunek potem nie przyjdzie jak z "pobieraczka"? :D

  • Gość slawek1971 napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2012/05/27 20:40:43:

    "rachunek potem nie przyjdzie jak z "pobieraczka"? :D"

    Z "chomika" nie przychodzą rachunki. Musisz jednak wykupić ściąganie plików.

  • anton_pl napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/27 20:50:51:

    Z "chomika" nie przychodzą rachunki. Musisz jednak wykupić ściąganie plików.

    Aha, a ile to kosztuje?

  • Gość slawek1971 napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2012/05/27 20:51:36:

    Julio,
    jeśli Rosjanie przejdą spokojnie w pochodzie 12 czerwca ulicami Warszawy, to ja nie widzę w ogóle problemu.
    12 czerwca, to nie 17 września.

  • Gość slawek1971 napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2012/05/27 20:53:43:

    "a ile to kosztuje?"

    Tu masz cennik: chomikuj.pl/DodatkowyTransfer.aspx

    Musisz być zarejestrowany.

  • Gość slawek1971 napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2012/05/27 21:16:02:

    12 czerwca to, według mnie demonstracja antyputinowska. No bo skoro upadek CCCP to największa tragedia XX wieku. :-)
    Na demonstrację antyputinowską sam bym poszedł.

  • Gość napisał(a) z *.sta.asta-net.com.pl komentarz datowany na 2012/05/27 21:20:32:

    Ktoś widzę odkrył kolejny raz Amerykę.

  • efg napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/27 22:31:46:

    Antek, ściągać możesz, ale uważaj z udostępnianiem obcych plików, bo możesz potem dostać kwity od adwokata ..... ;). To samo z blogiem.

  • anton_pl napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/28 07:28:35:

    Efg, na blogu daje zdjęcia swoje albo ze stron monowskich innych państw, raz tylko przyszedł niejaki fotograf B. i napisał żeby usunąć jego zdjęcia z mojego bloga (blogu?), to wyjebałem je w chujam :D A swoją drogą żałosny gostek, łazić po jakiś prywatnych blogach, mogę to skasować w jeden dzień, i wielu by się pewnie ucieszyło :D Bo tak to ludzie zjedzą śniadanie, wypiją kawe, no i zaglądają do kompa, i pierwsza myśl: ciekawe co ten wariat znowusz tam nawypisywał i zaglądają :D, marnując oczywiście czas :D
    ---

  • arbuz.pl napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/28 16:27:45:

    A ruskie z marszem na 12 sie szykuja, niezle.

  • Gość melody_ru napisał(a) z 92.243.183.* komentarz datowany na 2012/05/28 19:26:54:

    Slawek, obawiam sie ze mlodym kibicom moze w glowie wszystko sie pomieszac, i nie zdziwiloby mnie gdyby para idiotow wziela ze soba czerwone flagi :-/ tak bez specialnego umyslu, tylko...
    ech :-(

  • Gość melody_ru napisał(a) z 92.243.183.* komentarz datowany na 2012/05/28 19:27:34:

    Wiec czy to bedzie cud nad Wisla number 2 czy cos innego :-)

  • Gość slawek1971 napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2012/05/28 20:43:14:

    "obawiam sie ze mlodym kibicom moze w glowie wszystko sie pomieszac, i nie zdziwiloby mnie gdyby para idiotow wziela ze soba czerwone flagi :-/"

    Czy to święto popiera Putin? Czy raczej jest spychane na rzecz innych świąt: 9 maja, 2 listopada itd.

  • efg napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/28 20:48:28:

    Jeden z byłych prominentnych działaczy SLD, przez ludzi normalnych (;) dosyc lubiany, Ryszard Kalisz wczoraj powiedział że Rosjanie wszystkich zaskoczą i pójdą 10 z pisowcami pod Pałac Prezydencki ze zniczami i kwiatami.
    NIE WIERZĘ, ale przekonałem się, że na tym świecie wszystko jest możliwe.

  • gekon1979 napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/28 21:21:08:

    cale te podsycanie atmosfery wobec meczu Pol-Ru jest chore. O żadnej innej drożynie nie pisze się tyle, w pewnym politycznym, podburzającym kontekście jak o drużynie z RT.

  • efg napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/28 21:23:42:

    Jeszcze jedno. Ja się nie boje o ludzi normalnych tylko o KIBOLI. To są po prostu bandyci (niezależnie od nacji). Ich należało by wywieźć gdzieś na Dzikie Pola i niech się tam rozliczą, a będzie spokój.

  • anton_pl napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/28 21:28:02:

    No ale Staruch to patriota jest, nawet ten nerwowy Romaszewski za niego ręczył, muso patriota, musowo :D

  • efg napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/28 21:30:27:

    "obawiam sie ze mlodym kibicom moze w glowie wszystko sie pomieszac, i nie zdziwiloby mnie gdyby para idiotow wziela ze soba czerwone flagi :-/"
    To było by pół biedy, bo po pierwsze to zgodne ze stereotypami a po drugie, i u nas niektórzy zaczynają tęsknić za czasami kiedy było "siermiężnie" ale bez bezrobocia. Wielu ludzi po prostu nie rozumie tych dzisiejszych czasów.

  • efg napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/28 21:33:52:

    Staruch to będzie oglądał mecze pod celą, jak mu klawisze udostepnią telewizor.

  • efg napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/28 21:37:16:

    Podoba mi się Smuda, taki prosty śląski pieron, ale umie z chłopakami się dogadywać. Jeżeli udało mu się zrobić ze zbiegowiska drużynę (a tego nie wiemy), to nie będzie źle. Byle wyszli z grupy.

  • pies_pawlowa_2 napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/29 00:00:10:

    A tymczasem w Moskwie instaluje się nowy polski korespondent. Zapowiada się ciekawie:-)
    politkowska.blox.pl/2012/05/Moskiewski-korespondent.html

  • Gość lolo napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2012/05/29 01:31:26:

    Bardzo ciekawie :)

  • Gość kot s. napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2012/05/29 02:27:28:

    A skąd pomysł, że wykształcenie ma popłacać? Jeśli trzymać się szwedzkich klimatów, to Max Tegmark ciągle powtarza, że gdyby główną sferą jego działalności było praktykowanie sajensu, to w wolnych chwilach, a na życie zarabiałby w McDonaldzie. Julian Barbour (rocznik 1937) utrzymujący rodzinę z tłumaczeń z rosyjskiego - to jest normalność. Dla przypomnienia, od tygodnia debiutuje FB i Zuckerberg dołącza do długiej listy mających w wikipedii w rubryce alma mater dropped out: Jobs, Gates, Dell i oczywiście John D. Carmack największy z proroków! (Page się nie liczy, zbyt blisko Brina; Brin to ruski, a ruscy to wiadomo.... )

    (pomijam już rozważania, co się złego stało z samą nauką, tytuły ostatnich rozdziałów Smolina...

    www.proszynski.pl/Klopoty_z_fizyka__Powstanie_i_rozkwit_teorii_strun__upadek_nauki_i_co_dalej-p-29947-.html

    ...mówią wszystko: wizjonerzy i rzemieślnicy, jak walczyć z socjologią?, bo to kompletnie nie moje poletko)

  • Gość kot s. napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2012/05/29 02:31:57:

    ...ale zgadzam się z Psem, że po drodze coś się porobiło z redystrybucją tego zysku...

    ;-)

    ...bo jak mówi szef PIMCO, El-Erian, żyjemy w czasach wielkiego ucisku( financial reppression za Reinhardt i Sbrancią) , gdy odbiera się własność przez ujemne oprocentowanie (na depozytach czy w obligacjach), bądź wprost, poprzez rozwadnianie pieniądza (LTRO, QE, ZIRP czy cokolwiek). Innymi słowy państwo odbiera własność i przekazuje w ręce silnych grup społecznych. Do momentu gdy wszyscy się bogaciliśmy, jedni więcej drudzy mniej, było ok. Ale gdy poziom opresji doprowadził do sytuacji, że to wierzyciel zmuszony jest oddawać swój majątek dłużnikowi, wyjście jest tylko jedno: ucieczka. Tak jak zrobiła IKEA (jeśli trzymać się szwedzkich klimatów) uciekając w latach sześćdziesiątych do komunistycznej Polski a ostatnio do wciąż komunistycznych Chin. Albo jak opisana AZ, która woli zniszczyć swoje struktury tylko po to żeby uciec od zobowiązań pracowniczych. Coś się rzeczywiście porobiło z redystrybucją zysku...

    ;-P

  • Gość kot s. napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2012/05/29 02:37:23:

    ...ale że każde pokolenie miało szansę żyć lepiej niż poprzednie to iluzja. Cud niepamięci. Wystarczy przestudiować ten wykres:

    2.bp.blogspot.com/-M3A0_J5CEdI/TpqsWfDU1cI/AAAAAAAADGc/Ot9X68pUgRI/s1600/6-19-09-secular-cycles-1.gif

    żeby zobaczyć, że to nieprawda. Każde pokolenie doświadcza dwudziestoletniego załamania świata. Poprzednio przydarzyło się to naszym rodzicom w latach siedemdziesiątych. U nas słabo to widać, bo w komunizmie trochę się przesunęło i akurat bardziej pamięta się złotą erę Gierka niż jej krach zgodny z wzorcem. W Anglii przez całe lata siedemdziesiąte odcinano prąd, stawały wodociągi, górnicy potrafili strajkować po dwa lata bez przerwy (ciekawe za co żyli?) a z ogólnej atmosfery narodziła się całkiem niezła muzyka z przesłaniem no future. Jeremy Clarkson z Top Gear jako brytyjskie samochody z lat 70's wskazuje puste powietrze nie ma ich, bo fabryki służyły do strajków, nie do produkcji. Dla Homera Simpsona (więc pokolenia naszych ojców) czasy Cartera to zawsze forever malaise. Postępowy ZSRR był już o krok od zwycięstwa nad zgniłym Zachodem, całe szczęście Lucas akurat w 25 maja 1977 dał światu Nową Nadzieję:

    www.rp.pl/artykul/843344,880375-Gwiezdna-nadzieja.html

    i siły kryzysu (oraz ruscy) padły

    ;-P

  • Gość kot s. napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2012/05/29 02:52:10:

    Zaczekajcie chłopaki z żalami bo upadek Świata Jaki Znamy dopiero przed nami:

    s1.pokazywarka.pl/i/1090615/900451/sekularne-rynki-niedzwiedzia.jpg

    i pytanie, czy po upadku doczekamy Nowej Nadziei, czy się sami wy-out-ujemy, jak ruscy w 1917, Argentyna czy aktualnie Grecja. (Krasowski w ostatniej Polityce pisze, że wszyscy jesteśmy Grekami, pójdziemy za tymi, którzy obiecają pełną lodówkę. Tusk już o tym wie.) Greckie żale że praca i wykształcenie nie popłaca można podsumować jak Feynman:

    Jeśli wam się nie podoba, idźcie gdzieś indziej! Do innego wszechświata! Gdzieś, gdzie reguły są prostsze, filozoficznie przyjemniejsze, łatwiejsze psychologicznie. Jeśli jednak mam powiedzieć szczerze, jak wygląda świat według ludzi, którzy ciężko walczyli, żeby go zrozumieć, to mogę tylko powtórzyć: właśnie tak

    albo jak Seamus Harper z serialu Andromeda

    The Universe hates you, deal with it!

    albo wsłuchać się w nauki japońskich mistrzów (w końcu Japonia weszła w kryzys w 1989, jako najbardziej rozwinięta 10 lat przed resztą świata), którzy na rozterki typu:

    now I know there's no hope for justice in the system!

    odpowiadają:

    if you've got a problem with the world, change yourself. If that's a problem, close your eyes and ears, shut your mouth, and live in solitude.

    www.youtube.com/watch?v=Po7FsOATd0g&feature=related&t=1m07s

    wow!

    ;-P

  • Gość melody_ru napisał(a) z 92.243.183.* komentarz datowany na 2012/05/29 08:17:15:

    Slawek, Putin traktuje 12 czerwca spokojnie, nie moze niegowac panstwowego swieta legitymizujacego dzisiejszie panstwo Rosja i jego wlasna posade prezydenta, swieto sie obchodzi oficjalnie i glosno ale to owszem nie to samo co 9 maja. Jest w nim troche sztucznosci, w tym swiecie, tak samo jak w 4 listopadzie :-) Lud to nie swietuje.

    Dlatego taka inicjatywa kibicow z dolu, o marszu 12 czerwca w Warszawie, jest wykluczona. To wymyslono bylo na gorze. Nie wykluczam, ze z dobrymi intencjami (wobec Polski tez). Ale nawet dobre intencje moga daleko zaprowadzic, zwlaszcza jak sie wplata rosyjskie panstwo :-)

  • Gość melody_ru napisał(a) z 92.243.183.* komentarz datowany na 2012/05/29 08:19:45:

    Kot, ja tez nigdy nie sadzilam ze wyksztalcenie musi sie oplacac. W ZSRR inzynery i naukowcy dostawali mniej od robotnikow. Mnie rodzice nigdy nie mowily "ucz sie, bo bedziesz wieciej zarabiala". Bo to bylaby nieprawda :-) Mowili "ucz sie, jesli chcesz miec ciekawa tworcza prace i jesli chcesz zyc i pracowac obok ciekawych ludzie". Tylko tyle, ale tego wystarcza.

  • Gość melody_ru napisał(a) z 92.243.183.* komentarz datowany na 2012/05/29 08:21:24:

    Tez mialam sie uczyc zeby znalesc dobrego meza z inteligentow :-)

  • Gość slawek1971 napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2012/05/29 09:36:36:

    Julio,
    w takim razie mam jeszcze jedno pytanie. Czy 12 czerwca organizuje się marsze i pochody w Rosji? Czy są festyny rodzinne itd? Jak przebiega ten dzień u was?

  • yellow_tiger napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/29 09:59:25:

    Cud niepamięci. Wystarczy przestudiować ten wykres:

    2.bp.blogspot.com/-M3A0_J5CEdI/TpqsWfDU1cI/AAAAAAAADGc/Ot9X68pUgRI/s1600/6-19-09-secular-cycles-1.gif

    Zapewne zwróciłeś uwagę, że wykres startuje z poziomu ok. 80 punktów a obecnie ma poziom ok 700 punktów... Taka sinusoida połączona z funkcją wykładniczą o a>1.

    Zresztą nie trzeba się przyglądać wykresom a wystarczy popatrzeć przez okno żeby wykombinować, że generalnie mówiąc ludziom żyje się nieco lepiej niż 20,30 czy 50 lat temu.

    A skąd pomysł, że wykształcenie ma popłacać?
    Może stąd, że wykształcenie do niedawna dawało coś czego nie miała większość populacji. Takie dobro rzadkie. Chyba nie trzeba tłumaczyć, że za rzadkie dobra płaci się więcej niż za powszechne.

    Coś mi się widzi, że panowie Tegmark czy Barbour jednak studia pokończyli...
    Wyobraź sobie ich bez studiowania tylko pracujących w kopalni na ścianie, zapewne jeden by się bawił w wolnym czasie w fizykę a drugi by tłumaczył po szychcie...
    Panowie typu Zuckerberg, Gates czy Dell też zdaje się bez studiowania daleko by nie zaszli... Wszystko zaczęło się na studiach i nie jest to przypadek tylko reguła. Bez uniwerku Z. nie zrobiłby protoplasty FB, Gates nawet by nie wiedział co to jest system operacyjny, a Dell co to jest komputer. O takich gościach jak Bosch, Siemens czy Nobel nawet nie wspominając.

    Być może kiedyś dawno temu jakiś niepiśmienny chłop pańszczyźniany dokonał rewolucyjnego odkrycia zamieniając sochę na plug ale tak mniej więcej od jakiś 300 lat tak się dziwnie składa, że to właśnie ludzie wykształceni pchają ten świat do przodu. Studiują, odkrywają, obserwują, modernizują i zakładają firmy. Firmy się rozrastają, potrzebują nowych młodych zdolnych i biznes się kręci. A przynajmniej się kręcił do niedawna.
    Pewnie, że od czasu do czasu pojawia się taki Edison czy inny Faraday ale to są odstępstwa od reguły a nie reguła.

  • efg napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/29 10:30:49:

    Ale nawet dobre intencje moga daleko zaprowadzic, zwlaszcza jak sie wplata rosyjskie panstwo :-)
    Mamy takie powiedzenie: dobrymi intencjami wybrukowane jest PIEKŁO.A co do konkretów to dużo sie o tym mówi w tv, ale nikt jeszcze nigdzie o zgode na demonstracje nie wystąpił. Poza tym moja wiedza prawnicza podsuwa mi takie pytanie: "Czy obywatele obcego państwa maja prawo do korzystania z praw tubylców?" (prawo do demonstaracji + cała procedura)

  • pies_pawlowa_2 napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/29 13:37:31:

    "Czy obywatele obcego państwa maja prawo do korzystania z praw tubylców?" (prawo do demonstaracji + cała procedura)?

    Zapewne nie, ale to juz nie problem - zawsze sie znajdzie ktoś chętny, uprawniony, kto zrobi to w ich imieniu. Na przykład Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Rosyjskiej:-) Albo Palikot - jeśli trasa będzie iegła Krakowskim Przedmieściem - żeby rozdrażnić Jarosława:-)

  • efg napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/29 16:26:37:

    Ja mogę zrozumieć chęć chęć zbiorowego przejscia na mecz, szczególnie jak bedzie rosyjska strefa kibica. Ale mozna iść chodnikiem, a można cała szerokoscia ulicy. I mozna spokojnie albo niespokojnie. Zapewne znajdą się i jakieś transprenty z haslami. Jakie ??
    Cała sprawa wydaje mi się chęcią sprawienia naszym władzom kolejnego kłopotu. Czy ktoś z polskiej strony zafirmuje imprezę ? To jest ciekawe, zważywszy całokształt naszych stosunków i ten głupi artykuł w Ogonioku. Ale moze są jacyś odważni.Ja tam np, policjantów na koniach wolał bym oglądac na obrazkach dla dzieci a nie w czasie Euro i po nim, szczególnie w obcych mediach.

  • Gość melody_ru napisał(a) z 92.243.183.* komentarz datowany na 2012/05/29 19:04:51:

    Slawek, w rodzinie takie swieta sie nie swietuje. Nawet 9 maja swietuja glownie majaci zywych weteranow w rodzinie. Co zreszta swietowac? Czy w polskich rodzinach sie swietuje powiem Dzien konstytucji? Dla mnie to nie prywatne, tylko panstwowe. Marsze i demonstracje owszem moga byc, zorganizowane przez jakies instytucje albo wladze. Ale to odnosi sie do zycia spolecznego, nie rodzinnego. Rodzinne swieta to Nowy rok itd.

  • Gość slawek1971 napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2012/05/29 20:01:38:

    Julio,
    dlatego pytam, bo nie wiem. Więc są w Rosji marsze i pochody 12 czerwca?

    Akurat święto polskiej konstytucji (3 maja) jest piknikowo-rodzinne. ;-)
    Owszem, jest jakaś państwowa nuda, ale połowy Warszawy wtedy nie ma.

  • Gość melody_ru napisał(a) z 92.243.183.* komentarz datowany na 2012/05/29 20:30:09:

    Nie no i nas 1 i 9 maja sa tez daczno-rodzinne. Mi nie o to troche chodzilo. Czy podczas tych piknikow pijecie akurat "za polska konstytucja". Bo dla mnie to nieco kiczowo brzmi. Jak i skladanie zyczen do podobnych swiat.

    Marsze na 12 czerwca bywaja, choc duzo mniej spontaniczne, niz powiem na 1 maja :-) Te 12 czerwca, jak pisalam, jest sztuczne swieto. Nawet liberalowie nie maja go jakos specialnie w sercu, dla liberalow ma duze wiekszie emocjonalne znaczenie 22 sierpinia - dzien rosyjskiej flagi. A te 12 czerwca jak glupa parodia z amerykanskiego Dnia niepodleglosci. No ma byc, no jest. Rosjanie nie maja pojecia co to jest - swietowanie niepodleglosci - bo nie maja idei jak Rosja miala byc podlegla. Zbyt dawno byla ostatnia okazja. No ma sie, i jakos idzie.

  • Gość melody_ru napisał(a) z 92.243.183.* komentarz datowany na 2012/05/29 20:38:40:

    news.sport-express.ru/2012-05-29/513617/

  • Gość slawek1971 napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2012/05/29 21:52:59:

    Ok, dzięki za ostateczne wyjaśnienie. Trochę to zmienia mój wcześniejszy pogląd, zwłaszcza w kontekście info z linku, że kibice mają mieć koszulki z napisem "CCCP". ;-)

  • Gość melody_ru napisał(a) z *.ipmnet.ru komentarz datowany na 2012/05/30 07:52:49:

    Kibice czesto maja koszulki z napisem ZSRR. To jakas glupa moda, ale sens w tym w przyswajaniu sobie sowieckich zwyciestw sportowych i inspiracji przez to rosyjskich sportowcow. Politycznego podtekstu w tym nie ma.

    Oczywiscie kibice moga czuc sie dziwnie, jesli bieda musieli w Poilsce zdjac koszuli do ktorych sie przyzwyczaili :-) Ale sadzac z forum pod trym artykulem w Sport Express, to calkiem sporo ludzie sa gotowe uszanowac polskie reguly i zwyczaje i uwazaja to za absolutnie normalnie. Oby ktos adekwatny im to wszystko wytlumaczyl. Po prostu kibice, zwlaszca mlodzi, mogamiec zamalo wiedzy zeby zrozumiec, ze to nie prosto jakies polskie najazdy z niewiadomych powodow...

    A tak naprawde, to juz nic dobrego nie oczekuje...

  • anton_pl napisał(a) komentarz datowany na 2012/05/30 08:17:17:

    Tutaj moja reakcja na skandaliczne słowa Obamy.

  • Gość Olek - główny napisał(a) z *.sta.asta-net.com.pl komentarz datowany na 2012/06/01 15:32:37:


    Wsiada Rosjanin do pociągu relacji Paryż -Bruksela. Wszystkie miejsca zajęte, a jedno z podwójnych siedzeń zajmuje francuska gospodyni z małym pieskiem. Rosjanin:
    - Madame, nie moglaby pani wziąć swojego pieska na ręce?
    Kobieta: Wy, Rosjanie jestescie jak zwykle bezceremonialni. Moja Fifi jest zmęczona. Niech sobie pan poszuka wolnego miejsca w innym wagonie!
    Rosjanin idzie szukać innego miejsca, ale nie znajduje. Wraca.
    - Madame, jestem bardzo zmęczony, chciałbym usiąść. Niech pani weźmie swojego psa na ręce.
    Francuzka rozeźlona juz na dobre krzyczy:
    - Wy, Ruscy, jestescie gruboskórni i nieokrzesani! W Europie ludzie się tak nie zachowują. To jest nie do pomyślenia!
    Rosjanin nie wytrzymał. Błyskawicznie chwycił suczkę i wyrzucił ją przez okno, a sam usiadł sobie wygodnie. Francuzka jest w szoku: przeklina, wrzeszczy, w rozpaczy wyrywa sobie włosy z głowy. Wówczas zabiera głos siedzący obok Anglik:
    - Wy, Rosjanie, wszystko robicie nie tak. Podczas obiadu trzymacie nóż w lewej ręce, samochody jeżdżą u was po prawej stronie, a teraz pan wyrzucił przez okno nie tę sukę.

  • anton_pl napisał(a) komentarz datowany na 2012/06/01 17:55:12:

    Racja :D

Dodaj komentarz

Kanał informacyjny