przekacap, czyli przek - kacap,

czyli polsko-rosyjskie przekomarzanki :-

Wpisy

  • wtorek, 13 lutego 2018
    • O szansonie o zonie

      Jak napisał mistrz Młynarski "w berżeretkach, szansonach, canzonach, bardzo rzadko jest mowa o wronach" i należy mu przyznać rację, ale za to o zonach w rosyjskich szasonach wspomina się bardzo często!  Bo rosyjskie pojęcie szansona jest bardzo szerokie i obejmuje zarówno Edit Piaff, jak i Wysockiego, jak i tradycyjne obozowe piesni, w tym także wszelki folklor - starszy odeski i nowy bandycki, wliczając w to także tak wyspecjalizowane zespoły jak Worowajki.

      Tłumacząc to na polski, szanson to Demarczyk, Piwnica pod Baranami, Grechuta i Turnau oraz Kolorowe Jarmarki, Żółty Jesienny Lysć, Beata, disco polo, Czarny Chleb, czarna kawa, Chryzantemy złociste oraz Orkiestra Małego Władka z Chicago o tym kto ukradł kiszkę i o tym, że wszystkie rybki i karasie, i wogóle nie-sie-ka-sie (niech mi kto wytłumaczy co to znaczy).

      Wiemy, że Polska jest zbyt mała by organizować tam wielkie obozy karne, w Rosji terenów nie brakuje. Większosć zon jest podobno na Uralu (zakliuczonnyje, czyli zeki mają zatrudnienie w kopalniach i przemysle ciężkim, zwłaszcza Kuzbasu, podobno najwięcej zon jest wokół Irkucka, choć oczywiscie większosć tych którzy jadą "w Magadan" też nie jadą tam dobrowolnie.  Rosjanie nie siedzą w więzieniach, siedzą w barakach na zonach. Nie ma już tam polit-zakluczonnych, praktycznie wszystkie zeki siedzą za pospolite przestępstwa, w których dominuje "bytowucha". Jest też oddzielna kasta bandytów, członków przeróżnych gangów, dobrze zorganizowanych. W strukturach najważniejsi są złodzieje (wory) w zakonie, których rady rządzą zonami, poprzez strukturę nadzorców (smotriaszczych) - każda jednostka organizacyjna (cela, barak) ma swojego starszego - smotriaszczego, o wszystkicm decyduje smotriaszczyj zony. Nawet władze, policja, czy media nazywają tych ludzi kryminalnymi autorytetami.

      Kiedys jedynym posiłkiem wszystkich zeków był chleb - bardzo racjonowany, zamrożona ryba - najczęsciej sledź - bo najtańsza i najłatwiejsza w przechowywaniu w mroźnym Gułagu i bałanda. Bałanda to typowa zupa nic. Nie było w niej nic, czasem w wielkim garze pływało kilka nadpsutych warzyw, na ogół nie więcej.

      To chyba wszystko co trzeba wiedzieć żeby lepiej dotarł przekaz szansona. Nasłażdajties' !

      W szansonie jest wszystko: i ukraińskie obozowe doswiadczenia (Madama z jej akcesuarami to chyba nawiązanie do tradycji odesskich) i wielka miłosć do dobrobytu Unii Europejskiej i nawet Tusk jako szef europejskiej mafii, który nieprawidłowo dzieli obszczag (obszczag - rezerwa-fundusz na specjalne wydatki dla wsparcia swoich członków - opłacanie obrońców, paczki do więzienia, zasiłki rodzinne itd:-)

      Zapraszam, wykonanie: Dziewczęta z Żytomierza

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (10) Pokaż komentarze do wpisu „O szansonie o zonie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      wtorek, 13 lutego 2018 09:46
  • poniedziałek, 05 lutego 2018
    • Długi cień Josifa Wisarionowicza

      Własnie zabroniono wyswietlania w Rosji brytyjskiej komedii Smierć Stalina, jako że gniazdo kala, a dwaj dyskutanci, obaj członkowie ważnych gremiów doradczych przy Kremlu, pobili się w studiu przed kamerami jednego z kanałów telewizyjnych - powodem także był Stalin.

      Rosjanie wiedzą, że Stalin był zbrodniarzem, jego "rozobłaczenie" przeprowadzono jeszcze na XX Zjezdzie tamtejszej kompartii wkrótce po jego smierci, Chruszczow nie szczędził szczegółów, odwilż doszła nawet do innych krajów obozu, do nas w październiku 1956r. Problem tylko w tym, że do dzis organizowane są marsze pamięci, w których ludzie maszerują z portretami swoich bliskich, którzy zginęli w Wojnie Ojczyźnianej, nie ma, nie było i nie będzie marszów ku pamięci ludzi, kórzy zginęli w wyniku stalinowskich czystek w licznych łagrach archipelagu Gułag. W jednym przypadku mówi się, że o tych ofiarach trzeba pamiętać i ciągle o nich przypominać, aby to się nigdy nie powtórzyło. W drugim przypadku pada pytanie po co wywlekać stare sprawy? Przecież wiemy że Stalin dopuscił sie zbrodni i na tym zamknijmy temat. Nikt nie domaga się przypominania o tym, by to nigdy się nie powtórzyło.

      Przejdę powoli do spraw polsko-rosyjskich, czyli do Katynia. Gdy Polacy ciągle dopominali się uznania zbrodni katyńskiej - Rosjanie udawali, że nic sie nie stało, że to hitlerowska prowokacja. Pierwsze oznaki przyjęcia na siebie odpowiedzialnosci i przyznania, że to jednak Rosja była winna przypadaja na erę Gorbaczowa, potem Jelcyn otworzył archiwa i wręczył stronie polskiej dokumenty. Gdy to wszystko się już stało i Polacy rozbestwili się i chcieli wzniesć monumenty w Smolensku i Miednoje, natychmiast stwierdzono: przyznalismy się - tak i to nie raz, winny jest Stalin a nie my. My nie jestesmy ZSRR, my nie kontyuujemy polityki Stalina. Przecież w tych lasach są dzesiątki jesli nie setki podobnych miejsc pochówku - Ukraińców, Biełorusów, Rosjan - "wrogów narodu" i ofiar innych czystek, których nikt nie szuka. Ten ostatni argument wydaje mi się niezbyt trafny. To nie nasza wina, że my szukamy i chcemy upamiętnić, to Wasza wina, że wy nie szukacie.

      Zatrzymano też pracę polsko-rosyjskiej komisji historyków ds trudnych, która zdążyła wydać jedną książkę z identyfikacją białych plam i protokołem rozbieżnosci stanowisk. Nie ma co dalej wyjasniać kiedy miejsce historii zajmuje polityka historyczna - jak się okazuje w obu krajach, nie tylko w Rosji.

      U nas za to od dziesięcioleci trwa gimnasyka intelektualna w sprawie relacji polsko-żydowskich. W latach 50-tych i 60-tych udawano, że Żydów w Polsce w zasadzie nie było, byli tyko obywatele polscy narodowosci żydowskiej lub obywatele polscy wyznania mojżeszowego. Hitlerowskie Niemcy napadły na Polskę, w działaniach wojennych, masowych roztrzeliwaniach, w obozach koncentracyjnych zginęło 7 milionów obywateli polskich. Kropka. Dokładna liczba ofiar jest trudna do ustalenia, dodatkowo utrudnia fakt stosowanie masowych czystek i eksterminacji Polaków na terenach "Zachodniej Ukrainy i Białorusi" - były więc dodatkowe ofiary ale już radzieckie. O obywatelstwo ofiar obozów koncentracyjnych spierała się także Polska z ZSRR. O ile obywatelstwo ZSRR jeńców Armii Czerwonej nie było podważane, to już dyskusyjne było jakie obywatelstwo "zaliczyć" Żydom z byłych polskich kresów wschodnich. Nikt w zasadzie nie przejmował sie zbytnio narodowoscią, czy konfesją obywateli, co na swój sposób także było kłamstwem, bo jednak większosć stanowili Żydzi.

      Gimnastyka intelektualna w sprawie drugiej wojny swiatowej trwa także w sprawie kto był a kto nie był sojusznikiem Hitlera. Jest gronо historyków Rosji, którzy uznają AK za takich samych bandytów jak UPA i twierdzą także, że Polska liczebnie była drugim sojusznikiem Niemiec ze względu na liczbę wcielonych do Werhmachtu obywateli polskich (trop ten dzielnie kontynuował Jacek Kurski doszukując się tam dziadka Tuska w ostatniej chwili przed ciszą wyborczą). Nie było w Polsce formacji zbrojnych współpracujących z hitlerowcami jak na Litwie, czy Łotwie. Polska jako państwo nie istniała, a jako państwo podziemne walczyła z hitleryzmem i z polskimi szmalcownikami.

      Jednak nie można udawać, że nie było folksdeutschów, granatowej policji, masowo występującej antypatii do Żydów (zarówno wsród inteligencji i w miastach - "kupujemy tylko polskie towary", limity miejsc dla kandydatów wyznania mojżeszowego na niektórych kierunkach studiów, getta ławkowe na uniwersytetach, pałkarze w korporacjach studenckich), jak i na wsi (antysemicki katolicyzm ludowy - to żydzi zabili naszego Pana Jezusa.). Dodatkowo obrona Żyda groziła smiercią, a wskazanie, współudział w eksterminacji Żyda, było całkiem bezpieczne i po prostu się opłacało. Dlatego próba udawania, że Polacy byli tylko biali i puszysci, we wrzesniu czwórkami do nieba szli w szyku zwartym, a w powstaniu warszawskim wręcz biegli na wyscigi po smierć jak Gajcy czy Baczyński, przez całą wojnę byli szlachetni, a po wojnie za to wyklęci - jest trudny do utrzymania, żeby nie wiem jak pani minister edukacji się starała.

      W Polsce przez lata uczono historii tak, że prawdziwą historię dzieci poznawały w domu. Widzę, że te tradycje będą u nas kontynuowane. Tylko niech nas nie dziwi, że Izrael własnie zmienia swoe podręczniki.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Długi cień Josifa Wisarionowicza”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 05 lutego 2018 10:21

Kanał informacyjny