przekacap, czyli przek - kacap,

czyli polsko-rosyjskie przekomarzanki :-

Wpisy

  • piątek, 25 listopada 2016
    • Nagłyj Poliak

      Zaproszono do programu "Prawo głosu" na kanale TVC polskiego dziennikarza, niejakiego Maciejczuka - nie znam człowieka  nie wiem jaką redakcje reprezentował bądź reprezentuje. Program rozwijał się typowo dla tego typu produkcji, jak w polskim "Warto rozmawiać"- zaprasza sie jednego inaczej myslącego, a potem cała zgraja, na czele z prowadzącym, na niego najeżdża. Gosć nie ma szans bo jest zakrzykiwany, wszystkim skacze adrenalina,  na końcu gosć się odgryza i popełnia błąd. Tym razem błędem było zarzucenie Rosjanom, że żyja w gównie. Nie podoba mi się taka poetyka, ale zanim te słowa padły, chłopak usłyszał jeszcze godnosciowe, że wy Polacy sprzedaliscie się za pieniądze itd.

      No więc usłyszał on od jednego z szanownych rozmówców bezposrednie zaproszenie : "Ty, baran poszoł won otsiuda", jego opinię, jaką tenże podzielił się z pozostałymi rozmówcami: "Ochujeł sowsiem pridurok polskij", a w końcu dostał po mordzie. Jeden z rosyjskich widzów tego wideo-rolika napisał, że Polak stał się ofiarą rozprawy w stylu bandyckim, gdzie - gdy skończyły im się argumenty - trzech facetów rzuciło się na jednego, w tym jeden, "jak urka" zaszedł go od tyłu.

      To oczywiscie brednie, panowie byli bowiem w słusznym gniewie, a każdy kto widział program, wie, że oni wszyscy kochali Polskę i Polaków i cały czas wyrażali się o niej z szacunkiem, jak o równoprawnym podmiocie, który ma prawo do zachowania własnych poglądów, nawet jak są nie w pełni zgodne z ich poglądami. Ponadto stwierdzenie, że Rosjanie żyja biedniej, nawet niż Rumuni, poparte danymi statystycznymi, było stanowczo zbyt wrogie.

      Jest w dodatku jedną z tych prawd, o których się wie, że są one prawdą, ale się o nich nie mówi. A jak ktos się odważy to radosć jest wielka, bo i wszyscy się z tą prawdą zgadzają

       

      .. i to gdzies tak od 2012roku:-)

       

      "Dziennikarz" zaczyna się kajać, udzielając wywiadu, przeprasza za słowa, których ponownie by nie użył, jednoczesnie tłumacząc, czym były spowodowane i jak został sprowokowany.

      Ale jest już za późno. To on jest bezczelny, nie dosć na tym, to była prowokacja!!! A na dowód, że jest on prowokatorem, już pojawiają się pierwsze wynurzenia "dziennikarzy sledczych" - zgodnie z metodą: z nikogo, robimy wielkiego "wraga naroda", a potem "dokonujemy jego razobłaczenia".  To tak jak z anegfdotą na temat socjalizmu i komunizmu: jedynych ustrojów, które najpierw stwarzały problemy, a potem usilnie zajmowały się ich rozwiązywaniem.

      Młody człowiek nie jest bohaterem mojej bajki, na pewno jest zafascynowany Rosją i Rosjanami - zna rosyjski znakomicie jak na młodego Polaka, jest moim zdaniem rusofilem, ale jednoczesnie zwolennikiem Wielkiej Rosji, w stylu Sołżenicyna. Jego stwierdzenie, że Rosja żyje w hm.. biedzie nie jest IMHO wyrazem rusofobii, a jedynie wyrazem = jesli ktos woli - putinofobii.

      Z całego wydarzenia, w sytuacji gdy nawet przyprawa w sklepie pochodzi z wrażego i nie przyjaznego krju, o czym donosi się w etykiecie, wynikaja 2 wnioski:

      1. Kiedys w Rosji z przyjemnoscią oglądałem wywiady z ludźmi z Polski, którzy mieli dużo do powiedzenia, których słuchało się z przyjemnoscią i którzy potrafili sie wzniesć nad swoje własne uprzedzenia i nie chowali nienawisci, nie byli pamiętliwi, np. Jaruzelski, którego częsć rodziny nie wróciła z Syberii, czy Wajda, któremu zamordowano bliskich w Katyniu. Ludźmi dużego formatu, nastawionymi koncyliacyjnie byli też byli ambasadorowie Polski w ZSRR i Rosji, zwłaszcza Ciosek, reżyserzy Hoffman i Zanussi. Miarą upadku jest fakt, że ludzi tej klasy już się nie zaprasza - zaprasza się nie wiadomo kogo i tylko po to, żeby go zakrzyczeć. Wyruca się też z Rosji dziennikarzy w miarę doswiadczonych i kompetentnych - jak Radziwinowicz, a skąd wzięto tego młodziana nie wiadomo.

      2. Nasuwa  się więc drugi wniosek. Być może rzeczywiscie była to prowokacja. Wyreżyserowano seans nienawisci, teraz przez kilka dni bomba informacyjna będzie pęcznieć i nie chodzi w niej oto jak naprawdę było, dotrzeć ma przekaz "ochujeli nagłyje polskije pridurki". Ten młody człowiek jest niewiadomo skąd, może to jeden z ludzi zdelegalizowanej prorosyjskiej partii Piskorskiego, może jakis nawiedzony narodowiec. Kto go wydobył, skąd, dlaczego on ma być uosobieniem Polski i Polaków - nie wiem. Z drugiej strony - nie ma to chyba wielkiego znaczenia. Miał być chłopcem do bicia i nim był. Może tylko zbyt dosłownie.

      P.S. Co do meritum ubożenia bądź bogacenia się Rosjan. Rosyjski wiceminister na konferencji w Singapurze oswiadczył, że już w 2017r. większosć Rosjan zacznie się bogacić i że już w październiku 2016r. dla 16% Rosjan odnotowano wzrost dochodów wyższy od poziomu inflacji. Tłumacząc to wystąpienie Szuwałowa złosliwie na polski, członek rządu oficjalnie przyznał, że do 2016r. włącznie większosć Rosjan ubożała i że w październiku takich osób było 84%.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (37) Pokaż komentarze do wpisu „Nagłyj Poliak”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      piątek, 25 listopada 2016 10:09
  • środa, 16 listopada 2016
    • Buldogi pod dywanem?

      Wielki szum i zmasowany atak wszystkich mediów. Minister Rozwoju Gospodarczego zatrzymany za wymuszenie łapówki 2 mln dolarów od firmy Rosnieft za wyrażenie zgody na zakup akcji innej kompanii naftowej. Tyle wiadomo. Dalej już nic ne jest jednoznaczne.

      Może to jest prawda, a może nie. Jak zaznaczył Czubajs, który zna podejrzanego od 30 lat i zarzut wydaje mu się absurdalny, należy zawsze wysłuchać obu stron: Jedna utrzymuje, że Uliukajew groził Rosniefti i wymuszał na niej łapówkę. Ale drugiej strony nie usłyszelismy. Wiadomo jedynie, że podejrzany nie przyznaje się do winy.

      Jeżeli jest to prawda, to

      1. zdaniem jednych jest to dowód, że wreszcie na serio się wzięto do walki z korupcją i - jak twierdza niektórzy optymisci - nie ma ludzi bezkarnych, każdego nakryjemy, niech wszyscy się boją. Ciekawe tylko, czy po winie nastąpi kara, czy wszystko sie rozpłynie jak afera Sierdiukowa, czy afera z siecią kasyn pod ochroną prokuratury Podmoskowja, czy takie przeciąganie sledztw wq saprawie Łużkowa i Baturinym, żeby zdążyli umrzeć smiercią naturalną

      2. zdaniem drugich kraj jest tak skorumpowany, że kradną wszyscy, a ponieważ sprawy wytacza sie tylko wybranym, należy zastanowić się dlaczego własnie ten człowiek okazał sie na widelcu i dlaczego własnie teraz. Na spotkaniu Miedwiediewa z rada biznesu premier stwierdził, że sprawa nie miesci mu sie w głowie i że rozmawiał z prezydentem, który podziela jego opinię. Jednoczesnie jednak ukazał się komunikat rzecznika Białego Domu, że Putin był o akcji informowany. Ponieważ już w prasie pojawiają się artykuły z kandydaturami kolejnych ofiar - kolejnych ofiar - zdaniem niektórych wygląda to na atak na resorty gospodarcze. Może to być preludium do usunięcia Miedwiediewa, albo kolejny sygnał w stronę administracji i biznesu, żeby trochę się posunąć i zwolnić trochę miejsca siłowikom.

      Zdaniem specjalistów decyzje w przedmiotowej sprawie zapadały na najwyższym szczeblu (Prezydent + Premier) ponad głową Ministra - nie mógł więc on nic zrobić w sprawie. Nie mógł też w żaden sposób uprzykrzać życia firmie - nie miał wpływu na decyzje podatkowe. I wreszcie był zbyt doswiaczonym urzędnikiem by kopać się z koniem - zawodnikiem tak ciężkiej wagi jak Sieczin za tak nędzne wynagrodzenie jak 2 mln dolarów, a przecież nie był idiotą. Tak, moi państwo, 2 mln dolarów to suma tak smieszna jak wydatki na waciki w Killerze, dużo smieszniejsza niż 6 tys. złotych miesięcznego wynagrodzenia, za które to pieniądze zgodnie z tasmami kelnerów tylko ciężki idiota będzie pracował. Dla porównania, zatrzymano byłego wicegubernatora St Petersburga za przekręty przy budowie stadionu. Oszustwa dotyczyło lewego rozliczenia dostawy i instalacji elektronicznej tablicy wyników. Zawyżona cena duperela - 50 mln rubli. Zatrzymano też 3 osoby ze swiecznika kemerowskiej oblasti (w tym dwóch zastępców gubernatora) - wartosć przekrętu - 3 mld rubli. Na tym tle Minister Rozwoju wygląda na ciężkiego frajera...

      Jest jeszcze wariant taki, że nie jest to prawda, tylko cywilne zabójstwo na zlecenie. Zleceniodawcą miałby być szef Rosniefti a wykonawcą szef ochrony tej firmy. Nie wiem po co Sieczin miałby to robić jesli rzeczony minister nie miał wpływu na działalnosć Rosniefti, prawdą natomiast jest że szef ochrony do sierpnia pracował w departamencie kontroli wewnetrznej FSB, potem czynnie z tymże FSB współpracował w akcji przeciw Ministrowi.....

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (21) Pokaż komentarze do wpisu „Buldogi pod dywanem?”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      środa, 16 listopada 2016 09:45

Kanał informacyjny