przekacap, czyli przek - kacap,

czyli polsko-rosyjskie przekomarzanki :-

Wpisy

  • sobota, 31 grudnia 2011
  • czwartek, 29 grudnia 2011
    • C Новым годом Вас !!!!

      Tym razem całkiem niepolitycznie chciałem się pożegnać z mijającym rokiem, który - co tu dużo gadać - mógł być dużo lepszy niż był, ale ponieważ straszą zewsząd apokalipsą klimatyczną, a nasz minister Vincent od finansów straszy nawet wojną, wypada życzyć i sobie i Wam, żeby - jeśli już nie można inaczej - rok przyszły nie był dużo gorszy od mijającego.

      A teraz czym naprawdę żyje Internet:

      1. Po pierwsze, i w Polsce i w Rosji, na topie mamy białego misia!

      W tej notce też na topie on ci jest. Przypominam, że nie po raz pierwszy. My już od dawna mamy jednego takiego:

       

      2. Po drugie - i tu mi żal, że nie widzę miny Kacapa - to nie ja, ale dziennikarze dość obiektywnego portalu RBK (rbc.ru) dokonali oceny działalności głównego sanitarnego-epidemiologa:-) kraju, pana Oniszczenko:

      Genadija Oniszczenkę pora już mianować ministrem spraw zagranicznych w nowym rządzie. W swoim czasie szef Rospotriebnadzora (ros. nadzoru nad towarami konsumpcyjnymi) już pozbawił krwi wojenną maszynę Saakaszwili zabraniając wwozu do Rosji gruzińskiego Borżomi i na śmierć wystraszył władze Mołdawii, kiedy postawił krzyżyk na eksporcie miejscowego koniaku. W 2011r. on walczył z NATO, zabraniając wjazdu europejskim warzywomi oswobodzał rosyjskich lotników z tadżyckich zakamatów jedna zaledwie wątpliwością co do stranu zdrowia gastarbeiterów z Azji Środkowej.

      Chyba tylko "czarodziej" Czurow czyni dla podtrzymynia siły Rosji równie dużo co Oniszczenko. Jednym pociągnięciem pióra Rospotriebnadzor wzmocnił pozycje rodzimych producentów ogórków i innego jedzonka, przez prawie miesiąc nie wpuszczając na rynek warzyw z Europy, za to, że najeżyła się ona głowicami atomowymi. Teraz można już mieć pewność, że w przypadku wojny atomowej człowiek rosyjski będzie mógł obejść się bez włoskiej rukoli.

      No i do historii przejdzie przede wszystkim wygrany przez Oniszczenko blitzkrieg w Tadżykistanie. Podczas gdy na Kremlu i w MSZ łamali sobie głowy, co by przedsięwziąć, żeby tylko sprowadzic do ojczyzny rosyjskich lotników, szef Rospotriebnadzora nie siedział z założonymi rękami. Zakazać wwozu towarów z tego środkowoazjatyckiego państwa nie było jak, bo i ni sie stamtąd nie wwozi, no chyba, że jego mieszkańców i Oniszczenko podjął kroki ostateczne. Okazało się, że tadżyccy gastarbeiterzy jako kontrabandę przywożą do Rosji niebezpieczne infekcje - a to oznaczało, ze droga do Moskwy zostanie dla nich pędzej czy później (raczej prędzej) zamknięta. I oto juz po kilku dniach pilotów uroczyście witano przy trapie samolotu na lotnisku Domodiedowo.

      Wypróbowana metoda nie działa jednak na ojczystym terytorium. W przeddzień mityngu na Placu Bołotnom główny sanitarny lekarz kraju przestrzegł, że masowe protesty doprowadzą do wzrostu zachorowań na grypę. Widocznie dokonał tego dla dobra ogólnego, żeby zwiększyć odporność na zachorowania w okresie przed wyborami prezydenckimi u "lepszej części społeczeństwa" , jak nazwał nieprotestujących Surkow. Ale Moskwianie zachowali się jak "banderlogi", jak nazwał ich Putin i nie usłuchali rady profesjonalisty.

      całość artykułu z 28.12.2011   

       3. Przebój reklamowany wszędzie w rosyjskim Internecie, to latająca ryba.

      Okazja! Przecena! W więszości miejsc po ok. 199 zł:-) Ale są miejsca gdzie jest i po 150. Ale bez dostawy. Z dostawą 170:-) Ale bez helu. Z helem po 200:-)

      Ryb jest wiele, pod warunkiem, że wybieracie: rybę CLOWN, czyli znanego z kreskówek NEMO; albo rybę AKUŁA, czyli rekina. Robią duuże wrażenie. W Internecie mamy też instrukcję obsługi.

      S Nowym Godom, s Nowym Szczastiem, z Nową Rybą!!!!

      Skąd przylaciały te ryby? Jak wszystko. Z Chin.

      4. Żarty żartami, ale system walutowy dalej trzeszczy w szwach.

      Ucieszyły mnie ekonomiczne prognozy dla rubla na 2012r. Mówia one, że rubel najpierw się umocni, a potem - od kwietnia gdzieś - osłabi względem euro. Hura! Myślę sobie, że już mniejsza o rubla, ważne, że jeszcze w kwietniu 2012r. będziemy mieli euro. A już się bałem....

      Tym niemniej warto się zastanowić nad alternatywnymi inwestycjami. Specjalnie wybrałem więc dla Was coś niebanalnego. Inwestujmy w srebrne monety! Ale nie byle jakie!!!

      >

      Monety, raczej nieobiegowe, w etui. Ten egzemplarz szczególny, bo poświęcony Smokowi - rok 2012 według chińskiego zodiaku to Rok Smoka właśnie. Moneta ze srebra próby 925, ma 38,61 mm średnicy, waży 25g. Nominał 1000 franków. Kraj emitent: TOGO, wartość ok 590 zło.

      Można także kupić inne ciekawe monety. Na przykład wydawane również przez Togo albo przez Wyspy Cooka, ze stosownymi napisami, w ogólnie znanym togijczykom i kukijczykom (? - no, tym ludożercom co to sjeli Cooka) języku: "С Рождеством", "С Годом дракона 2012", "С Новым годом"

      Ceny przystępne.

      Zaopatrzony w zestaw seriali kryminalnej miejscowej produkcji, wystarczający na 2 tygodnie oglądania non-stop, z pełną lodówką mrożonek i napojów chłodzących (przysługujacą mi pule rozgrzewających wypiłem jeszcze przed czterdziestką) już liczę godziny do piątku wieczór:-). Do pracy w Nowym Roku stawimy się (niechętnie) dopiero 10 stycznia we wtorek.

      Buziaczki dla dziewczynek, chłopaków ściskam w pasie...

      Hau

      Pies Pawłowa

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (36) Pokaż komentarze do wpisu „C Новым годом Вас !!!!”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      czwartek, 29 grudnia 2011 09:26
  • środa, 28 grudnia 2011
    • Cała prawda bez retuszu

      Propaganda i kontrpropaganda. Władze maja tradycyjne media, w tym telewizję, opozycja ma Internet

      Minęło kilka dni zaledwie od demonstracji na Prospekcie Sacharowa.

      1.

      I okazało się, że wszystko było nie tak jak twierdzą zachodnie propagandowce. Oni mówią, że jest coś symbolicznego w tym, że opozycja zebrała się akurat na Prospekcie Sacharowa, słynnego radzieckiego dysydenta i ze nie jest to przypadek, ale symbol pewien. Otóż zapominaja one - te propagandowce - że prospekt Scharowa, z racji tego, że szeroki i pojemny i ze względnie łatwo jest go objechać - od dawna słuszy za miejsce dla różnych manifestacji. Jakoś dziwne, że te propagandowce zapominały o tym, że prospekt ma imię Sacharowa, kiedy maszerowały nim kolejne manifestacji prorządowej młodzieżówki "Naszi".

      Po drugie propagandowce nie pamiętają, że żeby dojść pod estradę, gdzie produkują się mówcy, trzeba przejść od stacji metro Komsomolskaya przez Plac Trzech Dworców Kolejowych (oficjalnie też Komsomolski), a następnie przejść ulicą Maszy Porywajewoj - ta ulica obejmuje praktycznie połowę prospektu. Jeśli ktos nie dopcha się pod samą estradę, to ani chybi stoi na Poryajewoj, choc może nawet o tym nie wie:-). Jakos propagandowcom manifestacja 24 grudnia nie kojarzy się: 1. z komsomołem dawnym (tym od Placu), 2. z komsomołem nowym (tym od "Naszich"), 3. z komsomolskimi-radzieckimi-dzielnymi partyzantkami (dzielna Masza).

      2.

      Pozwolenie uzyskane na manifestację opiewało na 30 tys. ludzi. Dlatego policja słusznie podawała liczbe 29 tys. osób. Zachodnie propagandowce zaczynały od 50 tys., wiekszośc podawała 90 - 100 tysięcy, a niektórzy dochodzili nawet do 120 tysięcy!!!!!! Jak widzicie, kłamstwo propagandowców nie ma granic. A tych zgromadzonych było ledwie parę setek - część zdezorientowanych i ogłupionych, a reszta była opłacona. Zobaczcie sami!!! (źródło: telewizja Białoruś)

      3. Jak wyraźnie wskazywał już materiał powyżej, to jedna wielka prowokacja była. Stoja za nią oczywiście Stany Zjednoczone Ameryki. Z tym, że coraz częściej możwi sie juz nie o CIA tylko o Departamencie Stanu, albo nawet o Hillary Clinton osobiście...(żródło Internet)

      

      Była też grupa podstępnie oszukanych obywateli, którym obiecano po 500 dolarów za pojawienie się Prospekcie, a następnie pieniędzy nie wypłacono. To ci wykrzykiwali na Prospekcie najgłośniej. Najgłośniejszy okrzyk brzmiał: Hillary, oddaj moje 500 dolarów!!! (źródło Internet)

      Zgadzam się z Julią, że po demonstracji na Prospekcie Sacharowa juz nic nie będzie takie samo. Wszystko się zacznie dość szybko zmieniać. Poleci parę tysięcy głów, wyrzuci się pare tysięcy "korupcjonierów" ze stanowisk, wprowadzi się parę reform. Ale czy co do zasady cokolwiek się zmieni? Niewiadomo. A jeśli nawet, to na pewno nie od razu. Jedno jest pewne: tandem u władzy został trochę "pogoniony" przez naród - ale i to dobre.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (16) Pokaż komentarze do wpisu „Cała prawda bez retuszu”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      środa, 28 grudnia 2011 09:35
  • sobota, 24 grudnia 2011
    • Wiec na prospekcie Sacharowa

      Bylam dzis na wiecu "Za uczciwe wybory", to napisze troche o tym. Przepraszam za zla jakosc zdjec, mialam przy sobie tylko stara komorke, balam sie brac cos bardzej cennego (choc bac sie bylo nie warto, bo prospekt Sacharowa byl dzis na pewno najbardzej bezpiecznym miejscem w Moskwie). Tu mozna popatrzec na dobre zdjecia: http://www.echo.msk.ru/blog/varlamov_i/842485-echo/ i tu http://www.echo.msk.ru/blog/a_strunin/842515-echo/

      Przyczepialm sobie do torebki biala wstazke, i gdy szedlam do metra w Butowie, i w samym metrze czulam sie jak biala wrona z ta wstazka. Ale blizej do stacij Komsomolskiej (Polakom pewnie spodoba sie nazwa :-)) to juz zauwazylam wieciej takich osob jak ja, a juz na samym prospekcie Sacharowa to juz osoba bez bialej wstazki wygladala dziwnie

      Na tym zdjeciu sa takie trwozne surowe klimaty, troche jak w 1991. Ale w rzeczywistosci bylo absolutnie inaczej niz 20 lat temu. Bardzej wesolo, lekkomyslnie moze :-) W sumie wiec wygladal jak swieto, zwyczajne moskiewskie masowe swieto, tylko ze wszystcy byli trzezwi, a od tego szczegolnie fajni, mili i do sobie nawzajem serdeczni :-)

      Ludzie trzymali bardzo duzo transparentow, wielu bardzo zabawnych. Mi sie najbardzej spodobal napis "Jestem czlowiekiem". Duzo bylo napisow "Czeburaszka za uczciwe wybory", na co uzyskana oficjalna zdoga samego autora Czeburaszki sowieckiego klasyka Eduarda Uspienskiego. Tu akcent feministyczny :-)

      No i tam rozna klasyka typu "Rosja bez Putina" i "Czurow oddaj moj glos".

      Tu napisane: "Poszukuje gdzie Departament Stanu USA wydaje pieniedzy". Widzialam jeszcze napis "Hillary, gdzie sa moje pieniedzy?". Bylo i klasyczne "Za naszu i waszu swobodu".

      Blisko trafic do sceny nie moglam z powodu tlumu, choc tlum byl duzo lagodny i serdeczny i puszczal wszystkich kogo tylko mogl. Zauwazylam ze po lewej od sceny sa skoncentrowane czerwone flagi, i postaralam sie stad uciec, i na koncu znalazlam sie wsrod pomaranczowych flagow i balonikow Solidarnosti i zelonych - ekologow, w tym kaciku bylo komfortowo, jesli nie liczyc jakichs dziwnych "piratow" o czarnych flagach :-)

      Tak wygladali ludzie wokol mnie:

      Spiedzilam tam chyba z poltory godziny. Slyszelam jak przemawia Nawalny, Jaszyn, Jawlinski, Kudrin. Na Kudrina strasznie krzyczeli i gwizdzali z czerwonej czesci wiecu. U nas tez niektore krzyczeli "Z kim jestes Kudrin?", w ogole byl dosc zle przyjety, az bylo mi go zal. Nawalnego jak bohatera witali wszystcy. Gdy przemawial jakis nacjonalista i probowal krzyczec "Rosja dla Rosjan", to wokol mnie zaczel sie straszliwy gwidz i halas, i skandowanie "Rosja dla wszystkich", i mam wrazenie, ze to nie tylko w naszym kaciku bylo, lecz rozpowszechnilo sie na caly plac. Tez krzyczelam "Rosja dla wszystkich" i "Rosja bez Putina" :-)

      Zauwazylam, ze w tlumie jest doslownie cieplo. Nie odczuwa sie tak mroz i wiatr. Choc Dziadek Mroz byl niedaleko:

      Transparent od Moskiewskiego Uniwerku:

      Tylko mala grupa studentow wokol, na pewno na samym placy studentow MGU bylo duzo wieciej, ale to tylko jeden byl taki transparent "oficjalny" z nazwa instytucji. Tak dosyc smialo, jak na dzis. Mam nadzeje, ze chlopcy i dziewczyny nie bieda mieli konsekwencji.

      A tu ukrainski akcencik:

      "Czurow, pidrachuj" znaczy "Czurow, policz".

      Milicji bylo okropnie duzo. Milicja byla spokojna i grzeczna, ale ilosc zadziwiajaca i przerazajaca. Zdziwili mnie nawolywania milicjantow przy wyjsciu z placu typu "obywatele, zachowujcie spokoj, tu sa kobiety i dzieci" albo "uwaga, tu sa schody" albo "bilety do metra przygotowujcie wczesniej". Mozna bylo wybrac tylko jedna z kilka sciezek do metra, a juz potem "w procesie" nie wolno bylo zmienic decyzje i przejsc do innej sciezki, zolnierzy nie puszczali (miekko ale zdecydowanie) choc tam tez szedli tacy sami ludzie. Dlaczego i co to daje? Jakby wladza chciala traktowac protestujacych obywateli jako niepelnosprawnych dzieci, ktorym mozna dozwolic sie pobawic, ale trzeba uwaznie opiekac, zeby sobie sami krzywdy nie zrobili z wlasnej glupoty. Czy naprawde trzeba tyle milicjantow zeby obronic od samych siebie tych sympatycznych ludzie co zobaczylam? Na pewno nie. To jest jednoczesnie i demonstracja mocy, i troski, i wladzy. Dla zastanawienia sie. Obywatel ktory tylko na wiecu skandowal "wladza to my", wracajac do metra poczul siebie znow jak bezprawne dziecko. Choc absolutnie wszystko bylo grzecznie i bez bicia :-)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (101) Pokaż komentarze do wpisu „Wiec na prospekcie Sacharowa”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      melody_10
      Czas publikacji:
      sobota, 24 grudnia 2011 20:25
    • Spokojnych Wesołych Świąt Bożego Narodzenia - 1

      "1" = bo będziemy obchodzić je na tym blogu dwukrotnie - teraz i za dwa tygodnie:-)

      Życzę wszystkim blogowiczom wszystkiego najlepszego, A zdrowia przede wszystkim, tym bardziej, że w odchodzącym roku wiele osób miało z tym kłopoty: Sówka, Anton, EFG, Moskwicz, a może też i Kacap z Moskwy, kto go wie?

      Życzę Wam i sobie, żebyśmy mieli do siebie więcej zrozumienia i cierpliwości, obniżenie temperatury dyskusji wszystkim wyjdzie na dobre, a już na pewno ani Melody ani ja nie będziemy brać więcej urlopów żeby ochłonąć :-)

      No i ja - jak każda Miss - życzę sobie POKOJU NA ŚWIECIE !!! :-)

       

      1. polski klasyk wszechczasów - juz "prawie kolęda". Czerwone Gitary - Jest taki dzień (muz. S.Krajewski).

       

      2. Chwila zadumy nad tymi co zostawili puste miejsce przy stole. Beata Rybotycka - Kolęda dla nieobecnych (muz. Z. Preisner)

       

      3. Nasz blog nie może się obyć bez pieśni "branżowej". Piękna kompozycja - ilustracja do obrazu Jacka Malczewskiego "Wigilia na Syberii", muzyka i słowa Jacek Kaczmarski, aranżacja Zbigniew Łapiński, wykonują: Jacek Kaczmarski, Przemysław Gintrowski, Zbigniew Łapiński.

       

      4. No i na koniec trochę rozrywki adnako:

       

      Z ostatniej chwili:

      Z Finlandii juz wyruszył Święty Mikołaj z prezentami!!!!

      Ja zwykle podróżuje saniami zaprzężonymi w renifery.

      QUIZ:

      Jak sie nazywa najbardziej muzykalny renifer w zaprzęgu  Św. Mikołaja?

      ODPOWIEDŹ:

      Renifer Lopez

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (14) Pokaż komentarze do wpisu „Spokojnych Wesołych Świąt Bożego Narodzenia - 1”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      sobota, 24 grudnia 2011 06:42
  • czwartek, 22 grudnia 2011
  • poniedziałek, 19 grudnia 2011
  • niedziela, 18 grudnia 2011
  • wtorek, 13 grudnia 2011
    • Stan wojenny - czy Generał ma znów przepraszać? - jeszcze głębsza prehistoria

      REFLEKSJE OGÓLNE

      To rzeczywiście były ciekawe czasy a rola w nich Jaruzelskiego niejednoznaczna. Trudno uwierzyć w to, że decyzje o wprowadzeniu stanu podjęto na skutek nieodpowiedzialnego zachowania się Solidarności, wzniecającej niepokoje w kraju, które koniecznie trzeba było spacyfikowac przed zimą, żeby w domach było ciepło:-) Przecież plany przygotowywane były dużo wcześniej, wskazuja na to nie tylko doniesienia Kuklińskiego, nawet listy do internowania zawierały też nazwiska osób, które w międzyczasie zmarły lub wyjechały z kraju.

      Pamiętam piosenkę "Wejdą nie wejdą", która pokazywała nasz dylemat, dotyczyła oczywiście nie Wojsk Układu Warszawskiego tylko mrówek (czerwonych), które zastanawiały się czy wejść na kocyk (Telimeny zresztą) -  (dla rosyjskich czytelników: są to nawiązania do Pana Tadeusza  Adama Mickiewicza)

      Plotki głosiły, że nawet armia NRD przebierała nogami, by uczestniczyć w tej bratniej pomocy, co groziłoby już rozlewem krwi. Organizowano też manewry wojsk Układu, całkiem przypadkiem blisko polskich granic oraz manewry morskie na Bałtyku, również całkiem przypadkiem. No i z dużą regularnością otrzymywaliśmy wyrazy szczerego zaniepokojenia i obietnice braterskiej pomocy od wszystkich partii komunistycznych krajów ościennych. No i pamiętać należy, że wojska radzieckie nie musiały do nas wjeżdżać, one u nas były, w całkiem sporej liczbie.

      Stan wojenny sam w sobie był złem, ale wcale niewykluczone, że był wyborem mniejszego zła. Tego nie wiem, tego nie jestem pewien, ale mało mam z pokerzysty i nie chciałbym tego sprawdzać. Pamiętajmy, że stan wojenny przebiegał w miare bezkrwawo, żal każdej ofiary, ale kilkadziesiąt osób, to chyba mniej niż podczas starcia na moście w czasie przewrotu majowego Piłsudzkiego, którego jednak nikt za kata narodu polskiego nie uznawał i nie uznaje. Dość powszechne było wówczas przekonanie*:

      Wyryćkał lisek kotka na sianku przy płotku

      I spytał: - Jak oceniasz ten mój wyczyn, kotku?

      - Cóż - rzekł kotek - przez miesiąc nie będe mógł siedzieć,

      Lecz gdyby nie ty, toby mnie wyryćkał niedźwiedź.

      Moje pretensje do Jaruzelskiego są inne i nie dotyczą samego stanu wojennego. Niektórzy przyrównywali Go do czilijskiego Pinocheta. O ile jednak Pinochet krwawo obszedł się z opozycją, Jaruzelski nie brał z niego przykładu. Mimo tego i tak znalazły się w Polsce przygłupy robiące z Jaruzelskiego zbrodniarza i masowego mordercę i jedocześnie jadące złożyc hołd i podziękowanie Pinochetowi.

      Jednak później Pinochet wziął się za reformy i przebudowę gospodarki, zaś Jaruzelski, który mógł wykorzystać fakt bycia dyktatorem do przeprowadzenia nawet najbardziej drastycznych reform, nie zrobił nic - zarządzanie złą gospodarką przez jeszcze gorszych, głupich i tępych "krasnych komisarow" na spółkę z Inspekcją Robotniczo-Chłopską nawet nie powodowało zastoju tylko pełny regres. Sankcje gospodarcze (ten Reagan to jest świnia, taka gospodarkę zmarnować:-) zrobiły resztę. W sklepach było po japońsku, czyli NAGIE HAKI, a wszystko działało jak w wierszyku poniżej*:

      Zrobił wilk elektrownię, lecz by prąd uzyskać

      Spalał w niej cały wegiel z kopalni od liska.

      Kopaknia z elektrowni cały prąd zżerała,

      Stąd brak światła i węgla, ale system działa!

       

      REFLEKSJE OSOBISTE

      Prywatnie, osobiście, nie cierpiałem Generała bo mi zrobił kuku. Skończyłem handel zagraniczny z dwoma egzaminami państwowymi na "5" z rosyjskiego i angielskiego, przez co dostałem od wojskowych skierowanie do odbycia przeszkolenia w kompanii tłumaczy przy ZMECHu we Wrocławiu. Ale ponieważ mogło się to wiązać z wyjazdem zagranicę do wojsk ONZ (wzgórza Golan) i dietą w dolarach przy średniej polskiej pensji miesięcznej wynoszącej po czarnorynkowym kursie 20 dolarów, to co roku na moje miejsce wpadali jacyś inni, jeszcze lepsi kandydaci, pewnie mieli po "7" z egzaminów. I tą metodą przetrzymywano mnie tak długo, że już miałem nadzieję, że się całkiem wymigam. Ale nie. Wzięli w ostatniej chwili - w nagrodę za cierpliwość dostałem przydział do czołgów. Wśród kolegów - dzielnych nastepców Janka Kosa, przeważali absolwenci Studium Animacji Kultury ze specjalnością tańce ludowe, ja uzupełniełem ten skład - bardzo mocno uzupełniałem - miałem nawet problemy by dopasować swoje gabaryty do rozmiarów włazu. W ostatniej chwili udało mi się "przeskoczyć" do łączności, zgodnej z moim hobby (byłem krótkofalowcem i miałem uprawnienia radiooperatorskie).

      Dzięki Generałowi, w wieku 27 lat, stałem się oczłonkiem statniego "turnusu" SPR, który miał odbywać szkolenie w wymiarze 12 miesięcy (w praktyce skracane do 11). Następni mieli mieć już tylko 6. Ale dzięki decyzji Generała mój "rocznik" został w wojsku zatrzymany!!!  O tej grupce "internowanych inaczej" nic nigdy nie mówiono, chociaż nasz status niewiele się od internowanych różnił. Zostaliśmy tak samo zatrzymani wbrew naszej woli, na wiadomo jak długo. Jako "studenty" byliśmy niepewny element, zresztą wojsko miało wywiad i wiedziało, że jesteśmy (w większości) członkami "S". Cały czas mieliśmy zakaz opuszczania miejsca zakwaterowania i nie otrzymywaliśmy żadnych zadań - trzymano nas też jak najdalej od broni. Psychicznie trudne do wytrzymania było całkowite (prawie)  odcięcie od informacji - choć oczywiście jako łącznościowcy mieliśmy względną łatwość dokonywania "nasłuchów":-) Naprawdę dobijał brak wiadomości od najbliższych i brak świadomości jak długo to jeszcze potrwa i czym się zakończy. Karmili dobrze, miałem znacznie lepsze niż na wolności "dojście" do papierosów - każdy żolnierz dostawał przydział, ale nie każdy palił, mogłem też przydziały tytoniu uzupełniać przydziałami tak zwanego złomu papierosowego, czyli papierosów "ciętych z metra", jeśli widzieliście kiedyś coś takiego - wrażenia niezapomniane.

      Siedziałem więc sobie w "kanciapie podchorążych", najczęściej z podwładnym, niedokończonym historykiem Jarkiem J. z ROPCiO ze Szczecina, który przechowywał u nas gitarę i śpiewaliśmy sobie cały repertuar ze Śpiewnika Warchoła, ze szczególnym uwzględnieniem Karela Kryla i Jana Krzysztofa Kelusa, a hitem była oczywiście piosenka o Jacku Staszelisie

      wersja mp3: http://www.twojanuta.pl/mp3,ywh2,jan-krysztof-kelus-piosenka-o-jacku-staszelis.html

      tekst: http://www.tekstowo.pl?piosenka,jan_krzysztof_kelus,piosenka_o_jacku_staszelisie.html

       

      Generałowi też nie wybaczę stresu jaki zgotowali mojej mamie. Ponieważ byłem "internowany" w wojsku, nie mogłem wykonać rozkazu Generała i Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego aby natychmiast oddać im licencję krótkofalarską i przede wszystkim radiostację, no bo dom w Warszawie a ja w Szczecinie. No to jak nie zdałem, to do mojego mieszkania "zapukali" kolbami panowie szwejowie i po krótkim przeszukaniu zabrali wszystko co było "radiowe" łącznie z zabytkowym kluczem telegraficznym, zastanawiali się nawet nad tym, czy demontować antenę... Mama, rocznik 1930, jedną okupację już przeszła, no to zafundowali jej następną.

      Puścili nas w końcu po 15 miesiącach zamiast po 11-tu. Po trzech miesiącach dostałem ponowne wezwanie do WKU (polski wojenkomat), myślałem, że się załamię. Pomyślałem, że ktoś się chyba uwziął, zacząłem się zastanawiać, czy znam kogoś, kto mógłby spowodować, żeby moje papiery "spadły z biurka". Na miejscu, zamiast wręczenia wezwania do jednostki na odbycie ćwiczeń, dostałem jednak dyplom gratulacyjny wraz z promocją na stopień oficerski.

      Generał miał gest i raczył był zażartować, dzięki czemu zarobiłem kolejne punkty stresowe do zawału. Docenił mne i zakończyłem służbę nie jako zwykły starszy sierżant podchorąży tylko jako podporucznik rezerwy. W tym momencie Generał miał już u mnie całkiem przechlapane. Myślałem, że mnie szlag trafi. Generał mnie wyróżnił, ale w taki sposób żeby mi w pięty poszło. Gdybym dostał ten awans podczas "służby" miałbym chociaż wyższy żołd. Ale nie w rezerwie. Za to w nagrodę obowiązek uczestnictwa w szkoleniach wydłużono mi jednym papierkiem z 45 do 55 roku życia. Generał nie jest moim faworytem.

      Na górze moja fotografia. Pomysł jej zamieszczenia zaczerpnąłem z blogu Antona http://blogcenzurowanyantona.blox.pl/2011/12/Co-robilem-30-lat-temu.html. W momencie ogłoszenia stanu wojennego Anton miał 16 lat, ja 27. Ale na blogu, pewnie dla utrudnienia identyfikacji, Anton pokazuje zdjęcie z okresu, gdy miał lat 14:-) No to postanowiłem nie być gorszy i prezentuję zdjęcie z czasów gdy miałem lat 21. Dlaczego właśnie takie?

      1. bo pasuje spinając klamrą dwa prehistoryczne wydarzenia: wydarzenie opisywane (z okazji 30-lecia proklamowania stanu wojennego), z wydarzeniem nieco dawniejszym, ale też jubileuszem. Jako krótkofalowiec brałem udział w obchodach 30-lecia zwycięstwa nad faszyzmem (1975), nadając między innymi z Drezna, jako DM9CAZ.
      2. bo jeszcze wtedy niezłe było ze mnie ciacho:-) No i ten wąsik, można go było oglądać też u Orłów Górskiego na mundialu 1974:-)
      3. zdjęcie zawiera wyraźne lokowanie produktu, niestety amnezja nie pozwala mi sobie przypomnieć co to właściwie za produkt? Czyżby jakaś protoplastka komóry?:-). Chyba za wcześnie.  Liczę na Wasze podpowiedzi, może efg?
      4. no i żadnych nowszych zdjęć cenzura nie puszcza:-)

      * wierszyki przytaczane wyżej to słynne Bajeczki Babci Pimpusiowej, czyli wybrane kuplety autorstwa Andrzeja Waligórskiego. Gdybym odsyłacz do nich umieścił wyżej, tam gdzie należało, nikt by już nie czytał dalszego ciągu moich wynurzeń. Teraz już można:

      wersja do słuchania - muzyka i wykonanie Olek Grotowski, przywoływany już w poprzednim wątku

      tekst (znacznie pełniejszy)

      Ponownie się zanurzam, z pozdrowieniami

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (170) Pokaż komentarze do wpisu „Stan wojenny - czy Generał ma znów przepraszać? - jeszcze głębsza prehistoria”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      wtorek, 13 grudnia 2011 19:27

Kanał informacyjny