przekacap, czyli przek - kacap,

czyli polsko-rosyjskie przekomarzanki :-

Wpisy

  • wtorek, 14 kwietnia 2015
    • Zwycięstwo, zwycięstwo, zwycięstwo!!! Czyli o wyzwoleniu Holandii prezez Kanadę.

      Zaczęło się. W telewizorze, obok codziennego ostrzału wiadomosciami z Ukrainy o tym, jak to rząd znalazł się na krawędzi upadku, w kasie zaraz zabraknie pieniędzy, żołnierze dezerterują a naród domaga się przywrócenia kanałów z rosyjską telewizją (link wyszperał JERG2 - dzięki), pojawił się już wątek wielikoj pobiedy.

      Najbardziej mnie poruszył fragment wiadomosci, w którym 9-letnia dziewczynka czytała stary, pożółkły list, który pradieduszka wysłał z frontu do prababuszki, a tam fragment: "własnie zostałem ranny, ale to nic groźnego, jak tylko się wyleczę znów będę z oddaniem bronić swojej radzieckiej ojczyzny" - dalej dziewczynka czytać już nie mogła, po buzi popłynęły łzy jak grochy, a ja - stary cynik pomyslałem sobie, że temu kamerzyscie, który się rzucił robić zbliżenie, chętnie wkręciłbym statyw, a tak w ogóle to wolałem dziewczynkę, która płakała rzewnymi łzami jak Miszka żegnał Olimpiadę.

      Z tego wszystkiego wynika, że rosyjskie zwycięstwo nad faszyzmem to mit założycielski i fundament potęgi współczesnego rosyjskiego państwa, który nie przeminie razem z ostatnimi kombatantami. Żywi nie są potrzebni, można czytać listy, a zamiast "spasiba dziedu za pobiedu" można płynnie przejsć do "spasiba pradziedu". Rosjanie mają zresztą dobrą pamięć do własnych przewag, skoro niedawno jako swięto narodowe ustanowili rocznicę wygnania Polaków z Kremla:-) Postanowiłem więc wyłączyć telewizor, włączę ponownie gdzies tak po 15 maja, ale zdążę jeszcze się odgryźć - my też sroce spod ogona nie wypadli, oto Wam Maryla i boski Daniel:

      Internet - nie wiadomo dlaczego - podniecił się dwoma tematami. Pierwszy z nich to Zeman. Czesi przerabiają teraz, to co my mielismy z Lechem K., czyli rząd, który rządzi i rozdokazywany Prezydent, który też chce rządzić, tyle że inaczej. Moim skromnym zdaniem jak Zeman sobie chce, to niech sobie jedzie do Moskwy na Dzień Zwycięstwa. Każdy ma prawo zrobić z siebie łacha i stać na trybunie ramię w ramię z Drogim Przywódcą Kim Dzon Unem - czy jak mu tam. To są wszystko tanie i małe gesty bez znaczenia, ale to troche tak jak z uznaniem Abchazji i Osetii Południowej. Są to już byty uznane przez społecznosć międzynarodową, tzn. przez Wenezuelę i Nauru i jakos nikt więcej nie chce dołączyć - na obecnosć podczas Dnia Zwycięstwa władze Rosji mogą jednak liczyć na Białorus i Kazachstan. W tym samym czasie Ukraina dokonała aktu zdecydowanie wrogiego - uznała komunizm za ustrój zbrodniczy na równi z faszyzmem.

      Nie wiadomo dlaczego kolejnym ważnym newsem jest to, że zaprzyjaźnone z Putinem Nocne Wilki - patriotyczny gang motocyklowy - jadą z okazji rocznicy na Berlin i będą jechać przez Polskę - już słychać głosy, by bandę zatrzymać. Jestem przeciw. To że Rosjanie nie wpuscili naszego Borusewicza na pogrzeb Niemcowa w odwecie na zakaz wjazdu do UE dla czynowników związanych z zajęciem Krymu, nie powinno by powodem. Oczywiscie jest to dobra okazja dla działań wychowawczych (jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie) - my ich też mamy na liscie, którą mamy w biurku w Peterburku i której nie pokażemy bo nie, ale byłoby niemądrze z niej korzystać. Niech te dżentelmeny udaczi jadą sobie gdzie chcą jesli tylko przestrzegają prawa i nie urządzają zgromadzeń, których przedtem nie zgłosili stosownym władzom. Niech wydają u nas swoje pieniądze a po powrocie poskarżą się Putinowi, że benzyna u nas k...wsko droga. Może to co pomoże...

      Nie wiem czy zauważacie, że Rosja dokonuje jednoczesnie dwóch zabiegów propagandowych. Po pierwsze przypisuje sobie całe zwycięstwo, które osiągnął ZSRR. Zgodnie z zasadą, że jak cos było źle, to winien był ZSRR - jaki tam on rosyjski, nawet sam Stalin był Gruzinem a Chruszczow Ukraińcem. Ale jak chodzi o pobiedę to ona nasza jest - rosyjska, tak jak i Krym nasz. Po drugie - jesli pamiętam - razem z niezwyciężoną armią radziecką szli też żołnierze innych narodowosci, w tym dwie armie polskie. No i całkiem nie jest jasne co robili wtedy alianci. A mnie się zdawało, że oni też szli na Berlin, tyle, że z drugiej strony, nie mówiąc już o tym ile przesyłali Rosjanom zaopatrzenia i broni. Tu też jakos mało się o tym wspomina.

      Próby zawłaszczania wszystkiego wyglądają smiesznie. Ale jeszcze bardziej pociesznie wyglądają próby przypisywania sobie wielkich zasług dokonywane przez innych, całkiem marginalnych graczy. Otóż w wirtualnym krótkofalarskim swiecie (Hamsphere.com) natknąłem sie na Kanadyjczyka, który zachęcał wszystkich do nawiązywania z nim łącznosci; otóż wszyscy, którzy się zgłoszą, otrzymają specjalną, okolicznosciową kartkę potwierdzenia łącznosci (QSL) upamietniającą 70-tą rocznicę wyzwolenia Holandii przez Kanadę!

      Po prostu musiałem tę kartkę mieć, dotychczas miałem tylko rosyjskie curiosa, typu Krym Nasz (R6K), albo 120-lecie radia (R120R, bo jak wiadomo, wynalazcą radia nie był jakis tam Marconi, czy inny Tesla, ale - niesomnienno - Popow):

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (156) Pokaż komentarze do wpisu „Zwycięstwo, zwycięstwo, zwycięstwo!!! Czyli o wyzwoleniu Holandii prezez Kanadę.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      wtorek, 14 kwietnia 2015 08:40
  • wtorek, 07 kwietnia 2015
  • środa, 01 kwietnia 2015
    • Wiesna w połnom razgarie

      Mamy 1 kwietnia. I ja tu się nie cieszyć? Przecież Bułgarzy i Rosjanie (a zdaje się też Rumuni i Mołdowanie) są zdania, że wiosna zaczyna się już 1 marca, czyli wiosna - jak wskazano w tytule - jest już mocno zaawansowana. Jeszcze wczoraj mielismy w Moskwie regularną zamieć snieżną a dzisiaj wiatr ustał i "wypadł" tylko lekki snieżek. Słowem - są powody do radosci.

      One - te powody - są tym większe, że - jak twierdzili pesymisci - wojna Rosji z Ukrainą przejdzie w ostrzejszą fazę tak szybko, jak tylko ziemia stwardnieje, żeby nie potopić w grząskim gruncie "ciężkiej tiechniki". Jesliby tak na to patrzeć, to mamy spokój do 22 czerwca. Teraz się nie zacznie, bo jeszcze mokro. Potem - 2 tygodnie po nas zacznie się prawosławna Wielkanoc. Cerkiew prawosławna na tyle sie umocniła jako instytucja, a prawosławie jako religia państwowa, że i tutaj - tak jak i u nas - ogon zaczyna kręcić psem. Dowód: masowe protesty w Nowosybirsku z powodu nieprawomyslnego przedstawienia, gdzie wg wizji reżysera Chrystus był kuszony przez roznegliżowaną panienkę. Miejscowa hierarchia założyła także sprawę w sądzie, ale ją przegrała, ale za to dyrektor teatru stracił pracę.. W Wielkanoc wojny nie będzie.

      Wojny nie będzie też w maju, no bo jak można zakłócać sowkowskie obchody 1 maja albo 9 maja? Obstawiałbym raczej drobne ruchawki wspomagane z zewnątrz w trakcie manifestacji, czy kontrmanifestacji 9 maja w Charkowie i Odessie. Może zwolennicy Lenina i Stalina wykorzystają okazję, żeby się policzyć? Istnieje nawet możliwosć, że w ramach akcji na tyłach wroga, nocą na spadochronie spusci się Josif Kobzon, aby z głównej estrady dać państwowotwórczy, a raczej sowiecko-betonowy recital.

      Słyszałem też, że W.W. - po tygodniowym wyciszeniu się w ramach rekolekcji - zamierza najpierw przejsć do ofensywy dyplomatycznej i szuka okazji by przemówić w siedzibie ONZ. Sądzę, że ofensywa dyplomatyczna na ogół poprzedza miliarną, a nie odwrotnie - dlatego należałoby w ramach doktryny powstrzymywania spowodować, aby wszystkie najbliższe terminy dla wystąpienia były już zajęte, a następnie - dzięki wspólnemu wysiłkowi sił specjalnych powodować wydarzenia uniemożliwiające występ. Podobno już trwają bardzo intensywne poszukiwania sprawców ostatniego blackoutu w Turcji przez "siły zbliżone do ONZ" w celu wymiany doswiadczeń....

      Najgorsze jednak, że zajmujemy się głupotami typu kto kogo napadł - czyli myslimy w kategoriach XIXwiecznych państwowosci - podczas gdy zbliżają się globalne zagrożenia i nikt z nimi nic nie robi. Taki huragan Niklas - sparaliżował Niemcy, Austrię, ale w Polsce też wiatry dochodziły do 130km/ godz. i "niejedną kryszę sniesło"; nawet tu, w Moskwie  też urywało łeb. Przecież za chwilę znów gdzies zderzą się fronty, tym razem atmosferyczne, czy - jak to tutaj się wdzięcznie nazywa "cyklony" i "antycyklony" i znów kogos zawieje, kogos zaleje, a wszystkich odetnie od swiatła, wody i wogole od swiata.

      W dodatku to cos w powietrzu, co szybko i skutecznie załatwi nas wszystkich, wcale nie zważa na granice i ma w nosie wszystkie kontrole oraz wizy Schengen. Na przykład wróbelki. W ciągu jednego - dwóch sezonów prawie kompletnie zanikły. I to nie tylko w Warszawie. W Moskwie też. Czarno widzę, przyroda już "nie wyrabia", ekosystemy straciły równowagę, wszystko wpadło w rezonans, jak most podczas przejscia kolumny wojska krokiem marszowym.

      Pal diabli wróbelka, choć jak Gałczyńskiemu i mnie nie jest on obojętny. Co jednak powiecie na masowe padanie pszczół? Kto za przeproszeniem, będzie dla nas zapylał? Jeszcze chwila, a żadne embarga na owocki nie będą już nam potrzebne..

      Na koniec mam jedną konstruktywną propozycję dla wszystkich: uciekajcie z miast do "domikow w dieriewnie", dacz, "szescisotek" - kupujcie lampy naftowe i solarne, naftę i zapałki, nauczcie się rąbać i rżnąć - przyda się bardziej od doktoratu. A na grządkach - zamiast kwiatków - marchewka, buraczki i tradycyjnie - tak w Polsce jak i w Rosji - kartofelek. W Rosji można juz nawet legalnie kupić całą aparaturę do produkcji samogonu - jest duża konkurencja miedzy producentami z Rosji i zagranicy, są "akcje" i promocje - warto skorzystać.

      Tylko schronów kopać chyba nie warto. Zdaje się że białe przescieradło ma podobną skutecznosć.

      A tak ogólnie, to wcale nie jest tak źle. Wcale tak nie myslę. Że się popiszę swoja łaciną:

      Prima Aprilis i Carpe Diem !!!

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (58) Pokaż komentarze do wpisu „Wiesna w połnom razgarie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      środa, 01 kwietnia 2015 10:11

Kanał informacyjny