przekacap, czyli przek - kacap,

czyli polsko-rosyjskie przekomarzanki :-

Wpisy

  • piątek, 29 kwietnia 2016
    • Rosjanie nigdy się nie poddają

      Będzie o reklamach, bez nich się nie da. Ale teraz bardziej o tym co widać  zza reklam rosyjskiej TV.

      1. Całkowita zmiana wizerunku Niemców i Niemiec. W co dziesiątej reklamie podkresla się, że cos jest dobre, używając przymiotnika "niemiecki" - po pierwsze swiadczy to o stopniu penetracji rynku, po drugie - i to ważniejsze - o zbitce niemiecki = dobry, godny zaufania. Gdy pani seks bomba milionerka wchodzi to salonu samochodowego, zawsze wybiera "Niemca". Jesli już Niemiec jest personifikowany, występuje w dwóch wcieleniach:

      a) Niemiec nudny, ale skrupulany, w białym kitlu, z notesikiem i pisaczkiem, albo z lupą, albo czytający jakies dane, albo uczestniczący w jakims technicznym tescie - może być samochodowym, może być srodka czyszczącego

      b) Niemiec jowialny, dobroduszny, lekko ograniczony umysłowo, mówiący bardzo germańską ruszczyzną, że ma najlepszy srodek na kaszel albo na przeczyszczenie. Może byc w skórzanych krótkich porteczkach i tyrolskim kapelusiku, ważne że zgaga przechodzi jak ręką odjął, a nasza dzielna dziewczynka znów spiewa jak dawniej, po chrypce i kaszelku ani sladu. Jednym zdaniem kwadrartisz, praktisz, gut.

      2. Rosja uległa ogólnoswiatowemu trendowi i przegrała z amerykańskim imperializmem językowym. Nie dosć, że Haloween i Walentynki weszły jak w masło, a sieć Mac Donalda i BurgerKinga wciąż się rozwijają, a Starbucks i ich nasladowcy z kawą w tekturowych kubeczkach atakują na ulicach nawet przy mrozie, to pełno tego też w reklamach.

      Ostatnio najbardziej mnie rozbawiła reklama szamponu. Streszczenie skryptu: "co chwila i u pań i u panów pojawia się wstydliwy łupież i często walka z nim jest długotrwała i nieskuteczna. ALE ROSJANIE NIGDY SIĘ NIE PODDAJĄ; wystarczy użyć HEAD AND SHOULDERS, by powiedzieć łupieżowi GOODBYE!!!". Bardzo smieszne. W kraju , którego ambicją było zawsze mieć wszystko swoje, nawet szyny kolejowe o własnym rozstawie, własną nawigacje satelitarną GLONASS, gdzie trwa walka o uruchomienie własnego systemu kart kredytowych, Rosjanie, którzy nigdy się nie poddają (9 maja blisko, znów czekają nas atrakcje i patriotyczne wzmożenie) kapitulują przed Head and Shoulders:-) Przy okazji cały naród wie, jak się żegnać po angielsku.

      3. Co do akcji uswiadamiania ludnosci i jej ponownej alfabetyzacji, widziałem reklamę, dla mnie absolutnie super, której jednak większosc gospodyń domowych raczej nie zrozumie. Ta reklama to jakby mrugnięcie okiem do szczególnie wyrobionych górnych 2% ludzkosci, cos jak niektóre nasze reklamy kabaretu MUMIO. Mała dziewczynka-lingwistka zajada lody z tatusiem i prowadzi intelektualną rozmowę na temat dużego spadku cen. Pytanie: czy spadek może być "gwałtowny"? Tata: Oczywiscie tak, a może też powiedzieć "ulotny". Dziewczynka: nie, to byłby oksymoron. I żeby tata już nie pogarszał sytuacji, dziewczynka zapycha mu otwór gębowy skarmiając go lodami. Jesli komus zachciało się sięgnąć po tablet, żeby sprawdzić "tego oksymorona", ma go już utrwalonego do końca życia - (swojego lub jego, jak mawiał pan Maurer.:-)

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (8) Pokaż komentarze do wpisu „Rosjanie nigdy się nie poddają”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      piątek, 29 kwietnia 2016 10:15
  • poniedziałek, 25 kwietnia 2016
    • Wstrząs

      Ciągle się cos dzieje, nie wiadomo wogóle o co chodzi. Na Uralu 4 dni pod rząd ponad 20 stopni Celsjusza a w Moskwie było 6, na Uralu powodzie, a u nas cisza i spokój. Telewizje tylko przescigają się w wyciaganiu historii osób, które zadały pytanie Putinowi, co natychmiat zmieniło ich życie. Kiedys car, czy inny pan i władca przebierał sie i "wmieszywał się w tłum", żeby się dowiedzieć co słychać. Teraz Pan i władca organizuje infolinię, każdy ma szansę się poskarżyć, wszystki wnioski załwiane sa pozytywnie, od ręki. Niektóre nawet szybciej. Trwa wielka walka urzędników wszystkich szczebli, żeby nie popasć w niełaskę. W tym roku niektórzy nie zdążyli się jeszcze do końca wyskarżyć, jeszcze nie skończyli zdania, a tu już: mieszkanie wyremontowane, reklamacje uwzględnione,  pieniądze na leczenie znalezione, itd. W KWN występowała grupa Astana z Kazachstanu, w scence do Nazarbajewa dzwoni mieszkanka Tomska ze skargą. Nazarbajew na to, że on nie jest jej prezydentem, mieszkanka odpowiada, że za to może łatwiej sie dodzwonić, no i bliżej ma, to i taniej. Za chwile Nazarbajew łączy sie z Putinem, a Putin od razu mówi: sprawa z Tomska już załatwiona.

      Jest jednak cos azjatyckiego w tych gorących liniach. Po pierwsze kontynuacja myslenia magicznego o dobrym Panu, władcy, cesarzu, pierwszym sekretarzu, prezydencie. Po drugie wiara, że jest on omnipotentny, wszechmogący. Po trzecie przekonanie, że on nie wie jakich bezeceństw się dopuszczają jego urzędnicy, trzeba mu o tym powiedzieć z pominięciem szczebli posrednich, bo przecież gdyby wiedział, to na pewno by im zapobiegł, a złych urzędników ukarał.

      Jest cos północnokoreańskiego w wiadomosciach TV - w przeddzień gorącej linii informowały, że wieczorem prezydent specjalnie kazał odwołać wszystkie spotkania, bo chciał się zaznajomić z pytaniami. Nie wiem czy spikerzy nie maja poczucia obciachu, skoro chwilę przedtem wspomnieli, że pytań napłyneło 1,5 miliona? Boję się, że Władimir Władimirowicz się nie wyrobił, on czytał, a pytania nadal napływały. Do rozpoczęcia show było ich 2 miliony. Putin udzielił odpowiedzi na 80 pytań. Uważam, że warto było pytać. Szansa na odpowiedź - najczęsciej związana z załatwieniem konkretnej sprawy -  była dużo większa niż szansa wygranej w lotka.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 25 kwietnia 2016 13:57

Kanał informacyjny