przekacap, czyli przek - kacap,

czyli polsko-rosyjskie przekomarzanki :-

Wpisy

  • wtorek, 29 maja 2012
    • Uwaga, nadchodzi!!! Nowy polski korespondent TV w Moskwie!!!

      Pan Tomasz Kułakowski będzie stałym korespondentem Polsat News i Polat, o czym donosi portal media2.pl, publikując przy okazji krótką notkę informacyjną z długim zdjęciem korespondenta oraz portal press.pl.

      Sam zainteresowany również dzieli się z nami tą informacją na swoim blogu, który jednak dla niepoznaki znajduje się pod adresem politkowska.blox.pl. Początki są obiecujące, "autor się rozkręca" i zrobił kilka fajnych zdjęć. Podobnie do niejakiego moskwicza sprzed ponad dwóch lat autor obiecuje pisać częściej "o Rosji, tym państwie tak często przekłamanym, o naszych stereotypach i kompleksach, pokładach rusofobii" - a więc obiektywnie.

      I już, już bym uwierzył, jak natychmiast dalej następują zapewnienia: "Nie boję się Rosji, Putina, służb specjalnych, rosyjskiej armii i rakiet." Jestem naturą podejrzliwą niestety i im bardziej mnie ktoś o czymś zapewnia, w dodatku sam z siebie, przez nikogo nieproszony i nie sprowokowany, tym bardziej staję się sceptyczny. Poza tym marzyłby mi się dziennikarz obiektywny i relacjonujący, a nie kolejny "dziennikarz walczący".

      Na dopełnienie nieszczęscia w komentarzu do notatki odezwał się kolega po fachu z kilkunastoletnim doświadczeniem korespondenta w Moskwie i podzielil się doświadczeniem: ruskiego trzeba wziąć na huki, albo rozbroić go śmiechem, na co autor dziękuje za cenną radę i dalej twórczo rozwija temat, że - jak twierdzi jego kolega - najpierw warto dać po mordzie a dopiero potem rozmawiać.

      Mam nadzieję, że to tylko czysty falstart i wypadek przy pracy, bałbym się gdyby taka filozofia wyznaczała standardy w dziennikarstwie...

      Nie było mnie wtedy w Moskwie, ale pamiętam jak po pobiciu w Warszawie przez jakichś chuliganów kilku nastolatków - dzieci pracowników ambasady Federacji Rosyjskiej, w krótkim czasie potem po mordzie dostało kilku pracowników polskiej ambasady w Moskwie. Może stąd to twórcze przejęcie "standardów dyplomatycznych" przez światek dziennikarski? Czekam co będzie dalej...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (340) Pokaż komentarze do wpisu „Uwaga, nadchodzi!!! Nowy polski korespondent TV w Moskwie!!!”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 maja 2012 11:17
  • środa, 23 maja 2012
    • Praca niepopłaca a wykształcenie już zupełnie

      Kilka lat temu pojawiły się kasandryczne wizje polaryzacji rynku pracy. Praca miała być dostępna tylko dla wybitnie wykwalifikowanych (tak od doktoratu wzwyż) bądź dla wybitnie niewykwalifikowanych (tak poniżej matury, o ile to jest w ogóle możliwe). Nic pomiędzy. Wybitnie wykwalifikowani mieli być rozchwytani przez firmy, które to miały im zapewnić cieplarniane warunki rozwoju osobistego i zawodowego płacąc doskonale za ich usługi. Wybitnie niewykwalifikowani mieli być rozchwytywanie przez firmy, które miały im zapewnić zerowe warunki rozwoju osobistego i zawodowego płacąc im w okolicach zera za ich usługi. Cała reszta miała być skazana na wieczny niepokój związany z brakiem jakiejkolwiek stałej umowy o prace, tułając się od miasta A do wisi B w poszukiwaniu kolejnego kontraktu na 3 miesiące. Tak sprawy wyglądały w najczarniejszych snach Kasandry. Jak to zwykle bywa w tego typu opowieściach rzeczywistość przerosła najśmielsze oczekiwania. Polaryzacja rzeczywiście się dokonuje z tą drobną korektą, że praca jest dostępna tylko dla wybitnie niewykwalifikowanych. 

      Kilka miesięcy temu pewna wielka firma farmaceutyczna, co się AstraZeneca zowie, oznajmiła wszem i wobec, że przenosi swoje centrum badawcze z Sodertaijle koło Sztokholmu do Mondal koło Goteborga. Kilka osób wykonało okazyjnego facepalma pytając się jaki jest sens w likwidowaniu jednostki badawczej która świetnie funkcjonuje i wydawaniu milionów na zbudowanie i wyposażenie nowej. Osoby te najwyraźniej nie doczytały dalszej części oświadczenia AZ, które brzmiało mniej więcej tak: Z powodu reorganizacji naszych struktur pracę w AZ starci 1500 (słownie: tysiąc pięćset) osób zatrudnionych w dziale R&D w Sodertaijle. Oczywiście zapewnimy im możliwość dalszego rozwoju osobistego i zawodowego w nowo otwartym centrum w Mondal, podnosząc jednocześnie jakość stanowisk.

      Kilka dni po tym oświadczeniu w uniwersyteckich skrzynkach mailowych pojawiło się dziwne wiele takich oto maili od dawno niewidzianych znajomych: "Cześć, jak leci. Nie ma jakieś pozycji?" Okazało się, że większości z tych 1500 osób zaproponowano dalszą możliwość rozwoju osobistego i zawodowego w Mondal  na nieco zmienionych warunkach. Nieco zmienione warunki to umowa tymczasowa na czas trwania projektu (3-6 miesięcy), umowa nie będzie z AZ tylko z zewnętrzną firmą konsultingową i AZ nie gwarantuje niczego. Zaś w ramach podniesienia jakości stanowiska  pozycja do wczoraj znana jako Starszy Technik Analityk od dzisiaj nazywa się Postdoc. Have a nice day. Nothing personal, you see. It's just businesses.

      Efekt jest piorunujący. Te 1500 osób to z grubsza dwu letnia produkcja magistrów i doktorów wszystkich uniwerków w Szwecji... Koleś który właśnie kończy doktorat i zaczął szukać pracy nie ma nawet co marzyć o takim doskonałym 3-6 miesięcznym zatrudnieniu w firmie konsultingowej. Wszak o tą samą świetną pracę ubiega się kilkadziesiąt osób z takimi samymi kwalifikacjami posiadającymi dodatkowo kilkuletnie doświadczenie zawodowe, a i to pod warunkiem, że nie pojawi się tam jakiś koleś z Chin czy innych Indii który zadowoli się połową kasy.

      Pytanie brzmi gdzie został popełniony błąd. Wpierw państwo inwestuje gigantyczne pieniądze w wykształcenie tysięcy ludzi w dziedzinie która wydawałoby się jest w miarę przyszłościowa.  Ci ludzie nie mają potem nawet cienia szansy na znalezienie pracy, lądują na bezrobociu a państwo w ramach podnoszenia ich umiejętności płaci im gigantyczne pieniądze za nic nierobienie i szkolenia p.t. jak napisać CV. Szkolenia które są organizowane przez te same firmy konsultingowe, które potem sprawdzają napisane przez siebie CV, "zatrudniają" konsultantów i wyjmują ich takiej powiedzmy AZ, pobierając od tego drobne 50% prowizji. Te same firmy piszą teraz referaty p.t. "Uniwerki nie zapewniają odpowiedniego wykształcenia. Na rynku jest niedosyt informatyków. Mamy tysiące wolnych pozycji i brak odpowiednich kandydatów". Te same firmy kilka lat temu pisały podobnie brzmiące referaty z tą różnicą, że słowo informatyk było zastąpione przez słowo biotechnolog...

      Według mnie błąd polega na gigantycznej nadprodukcji magistrów i doktorów. Problem polega na tym, że nie bardzo wiadomo jak to zmienić. Tempo produkcji magistrów i doktorów jest podyktowane tempem badań naukowych na uniwerkach. Tych badań nie da rady robić bez doktorantów, bo to właśnie oni są przysłowiową tanią siłą roboczą nauki. Magistranci są produktem ubocznym produkcji doktorów, bo jeśli doktor chce dostać kasę na badania od rządu to musi się wykazać posiadaniem magistrantów. Zaś tempa nauki zwolnić nie można bo się wypada z obiegu, siadają innowacje, badania, patenty i wdrożenia czyli mówiąc krótko piłuje się gałąź na której się siedzi. Zaklęty krąg. 

      To zjawisko nie dotyczy bądź dotyczy informatyki/matematyki w znacznie mniejszym stopniu. Po prostu o ile do zbadania jest ciągle coś w okolicach 99% białek i ich badania idą dosłownie taśmową metodą pana Forda, o tyle w dziedzinie twierdzeń matematycznych czy temacie "Czy problem NP= P" co nieco się dzieje ale to nie ta skala. Ale idę o zakład, że uniwerki wyciągną wnioski i już za chwileczkę już za momencik zacznie się szkolenie informatyków metodą pana Forda. Trochę webmasterki (tu zdaje się już jest nadprodukcja), dużo Javy (obecnie HOT) i liźnięcie programowania niskiego rzędu. Mówiąc krótko obniżenie poprzeczki aby sprostać popytowi. A za lat kilka okaże się, że "uniwerki nie zapewniają odpowiedniego wykształcenia. Na rynku jest niedosyt wróżbitów. Mamy tysiące wolnych pozycji i brak odpowiednich kandydatów"...

      Tym optymistycznym akcentem kończę ten przydługi wpis:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (107) Pokaż komentarze do wpisu „Praca niepopłaca a wykształcenie już zupełnie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      yellow_tiger
      Czas publikacji:
      środa, 23 maja 2012 11:35
  • wtorek, 22 maja 2012
    • Sezon letni czas zacząć!!!

      OGŁOSZENIE:

      Słońce, piasek, woda....

      Zatrudnię do pracy przy betoniarce.

       

      Wczoraj po raz kolejny pobito w Moskwie rekord temperatury. Jeszcze carski!. Poprzedni wynosił 29,7 stopnia, a podobno gdzieś na południu Moskwy przebiło 30. Nie ma żartów, to przecież maj dopiero. Dziś też ma być gorąco, niestety. Wiem, że takie doniesienia nie robią specjalnego wrażenia na Polakach, bo w Polszcze podobno jeszcze cieplej, jednak w Moskwie przeżyć trudniej - więcej samochodów i nawet chodniki są wyasfaltowane, mimo dużych starań producentów kostki brukowej jeszcze mało jej leży.

      Dwa lata temu czerwiec - lato stulecia - skończył się dla mnie szpitalem, a teraz może być jeszcze gorzej. Bo mój dom przechodzi generalny "remont fasada", wycięto balustradki balkonów, skuto płytkę na balkonach, teraz - po zaszpachlowaniu - zacznie się tynkowanie, przyspawywanie nowych wsporników balkonowych itd. Na czas remontu oczywiście wywalono wszystkim anteny satelitarne oraz klimatyzatory (tu zwane kondicjonierami). Remont potrwa może rok, może dwa. Pytanie tylko, czy ja tyle przetrwam w upałach, za to bez klimy?

      No i nawet nie ma Denisa, co by mi w szpitalu szklankę wody podał, zdrajca jeden:-)

      Może ktoś reflektuje na pracę w Moskwie? Opaleniznę gwarantuję. I spanie na rozkładuszcze...:-)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (42) Pokaż komentarze do wpisu „Sezon letni czas zacząć!!!”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      wtorek, 22 maja 2012 10:18
  • poniedziałek, 21 maja 2012
  • wtorek, 15 maja 2012
  • piątek, 11 maja 2012
  • czwartek, 03 maja 2012
    • Patriotyzm nie antypolski :-)

       

       

       

       

      Po wczorajszej dyskusji o milosci do ojczyzny, popatrzylam sobie na to zdjecie. Jedno z moich ulubionych. To jest cerkiew we wsi Krasnoje na Wolgie, pod Kostroma.

      Myslalam o tym, co mnie jeszcze fascynuje. Fascynuje Rus Wladymir-Suzdalska, z ktorej w istocie, wszystko sie zaczelo. Bo Rus Kijowska, to gdzies i kiedys w legendach i przyslowiach, a wprawdzie wszystko sie zaczelo tutaj, w tych lasach i blotach, wsrod ludzie ktorzy byli nie na niby dzikie jeszcze jakies 500 lat temu.

      Ale jak kijowskie popy ich nauczyli bulgarskim literkom, to dalej poszlo roznie, ale w sumie dosc szybko. Patrzac w okienko na uniwerki, ktorych w tej dzielnicy Moskwy nie brakuje, mnie juz nie dziwi ze wlasnie taki Gagarin gdzies z pod tych blot byl pierwszy :-)

      Kiedy mysle o tym jak mlody jest moj kraj, to nie dziwe sie jego bledom, dziwe sie osiagneciom :-)

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (279) Pokaż komentarze do wpisu „Patriotyzm nie antypolski :-)”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      melody_10
      Czas publikacji:
      czwartek, 03 maja 2012 09:15
  • środa, 02 maja 2012
    • O patriotyzmie

      Ukochany kraj, umiłowany kraj, czyli Широка страна моя родная

      O poczuciu patriotyzmu i o poczuciu humoru.

      z okazji Święta Pracy, Dnia Flagi, Święta Konstytucji i Dnia Zwycięstwa

      *

      W programie TVN24 „Drugie śniadanie mistrzów” Marcin Meller zaprosił jak zwykle różnych przedstawicieli świata kultury, by podyskutowac z nimi o tym, na czym wszyscy w Polsce się znają, czyli o polityce. Jeden pan zauważył, że PiS i PO dzieli miedzy sobą wszystko, w tym także sposób pojmowania świata, a nawet poczucie humoru. Uznał, ze niestety przeważająca większość PiS jest tego poczucia całkiem pozbawiona.

      Ten pan był przedstawicielem poglądów PO, ot, taki typowy leming. Na to jedna pani natychmiast odparowała, „o czym my wogóle rozmawiamy i na jakiej podstawie Pan takie rzeczy twierdzi”, uniosła się, domagała się, była urażona. Faktycznie nie wygladała na osobę z poczuciem humoru i faktycznie – ach, co za zbieg okoliczności – prezentowała do końca programu w każdej sprawie szeroki wachlarz poglądów pochodzenia PiSowskiego. To był oczywiście zbieg okoliczności...

      Warto też, aby poczucie dystansu do samych siebie pozwalało nam także na mężne znoszenie dowcipów na swój własny temat, czy na temat ugrupowania, którego jesteśmy zwolennikami, a nawet na śmianie sie z nich, gdy są zabawne. Mnie skecze z Robertem Górskim w roli Premiera Tuska na ogół cieszą, tak samo jak pariodie naszego Prezydenta w programach Szymona Majewskiego, zaczynające się od „Gdy pytają mnie....”

      **

      Bardzo mi się podoba dowcip patriotyczny, przypisywany Mistrzowi Gustawowi Holoubkowi: Syn owsik do taty owsika: - Tato, dlaczego my musimy żyć w tej dupie? To już nie ma lepszych miejsc? I jeszcze wszyscy się z nas śmieją... Tata owsik: - Bo to jest nasza ojczyzna, synu. Dla mnie to mistrzostwo świata, przy tym w celnym skrócie pokazanie, że się tę ojczyznę kocha bez względu na hm... niedogodności. Niestety od razu pojawi się wielu hurra-patriotów wysokich lotów, co to, stwierdzą, że owsik to prawie jak ptak i że „zły to ptak, co własne gniazdo kala” i zaczną udowadniać, że w dupie jest ciepło i przytulnie i pysznie wogóle. A jakby nie wszystko było cacy, no to i tak brudy należy prać we własnym domu (G.Zapolska – Moralność pani Dulskiej), a na zewnątrz trzeba pokazywać, że jest cacy.

      Mam wrażenie, że takie podejście, dość powszechnie lansowane swoim czasie przez radziecką propagandę (np. wyśmiewane przez Wysockiego „A za to my diełajem rakiety” w ustach „technołoga pietuchow”) jeszcze tli się w Rosji. Były na blogu kacapa różnice w poglądach między Denisem a Nikolą Piterskim ale niewielkie; obaj byli i tak na przeciwległym krańcu w porównaniu do poglądów Julii. Gdy jednak wyraziłem kiedyś zdziwienie z okazji tej nadzwyczajnej fety, jaką jest celebrowanie co roku Dnia Zwycięstwa, okazało się że poglądy rosyjskie nagle stawały się jednolite i w tej sprawie odbiłem się od twardego, wspólnego muru. Julia wytknęła mi przy tym brak taktu, uznała sprawę za czysto wewnętrzną, od której obcym wara. No to ok. W tym roku już teraz od nowa czołgi ćwiczą na ulicach i zamykana jest Twerska, ale ja się już nie wychylę:-)

      ***

      Z ogromną przyjemnością zauważyłem, że na rynku muzycznym pojawiły się płyty z piosenką autorską, zwaną tu muzyką bardów. Nadal nie ma reedycji leningradca Aleksandra Dolskiego ale pojawiło się – od razu kilka – zapisów koncertowych znanych „metalurgów-MGUszników”, małżeństwa Nikitinych. Kilka klasyków, kilka nowych piosenek, ale na mnie największe wrażenie zrobiła piosenka „Rodina” – Ojczyzna do słów Tima Sobakina. Siergiej długo próbował skomponować do tego tekstu stosowną muzykę, ale ciągle wychodziła mu kalka niepowtarzalnego stylu Josifa Kobzona (w Polsce bardziej znanym przedstawicielem stylu jest Muslim Magomajew, a jeszcze bardziej Adam Zwierz w repertuarze z Festiwalu Pieśni Żołnierskiej). Wreszcie zdecydował, że wysiłki sa daremne i podłożył do tekstu jeden z najbardziej znanych hurra-patriotycznych utworów Dunajewskiego. Oczywiście sam tekst Sobakina jest daleki od oryginalnego tekstu „Sziroka strana moja rodnaja”, jest raczej w poetyce filmu „Świat sie śmieje” i lokuje się treściowo bardzo niedaleko od owsików... Serdecznie zapraszam

      Mnie to ubawiło, nie dlatego, że „antyrosyjskie”, ale że śmieszne, tak samo jak owsiki są śmieszne a nie „antypolskie”. Sam klip oglądało zawstydzająco mało ludzi. No cóż, Nikitiny to nie popsa, tylko wymierające pokolenie. Komentarz do filmu był jeden: „Obidno (Żal, ale też: obraźliwie, ubliżająco, krzywdząco). Żal, że tak utalentowani artyści żartują sobie z czegoś, z czego żarty są grzechem” Trzeba chyba oddalić sie nieco od kraju, by nastawienie sie zmieniło. Komentarze do klipu z koncertu w Rochester http://www.youtube.com/watch?v=55LUEmR3axs: „Genialne” „Zgadzam sie z przedmówcą” „Kria, kria”.

      Uważam, że to nie patriotyczne pieśni, lecz pieśni ludowe są lepszym ambasadorem kultury i wartości narodowych. Gorąco polecam tego klasyka w wykonaniu Nikitinych, naprawdę włoski stają dęba i muraszki po spinie biegajut :-)

      Nie szukajcie informacji o pochodzeniu tej pieśni ludowej:-) To przykład znakomitej współczesnej kompozycji, stylizowanej na ludową, której autorem i aranżerem jest sam Nikitin. Autorem wiersza "Ostatnia prośba starego lirnika" jest poeta ukraiński, a klimat piosenki rosyjsko-ukraiński. W związku ze słowem "Majdan" sporo klipów na youtube wykorzystywało piosenkę jako tło do filmików pokazujących "Pomarańczową Rewolucję".

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (100) Pokaż komentarze do wpisu „O patriotyzmie”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      środa, 02 maja 2012 10:18

Kanał informacyjny