przekacap, czyli przek - kacap,

czyli polsko-rosyjskie przekomarzanki :-

Wpisy

  • piątek, 19 lipca 2013
    • Nawalny!

      Oskarżyli na 6 lat, skazali na 5, wyprowadzili w kajdankach - teraz na wniosek prokuratury zwolnili do czasu uprawomocnienia się wyroku. Kupa śmiechu. Niektórzy stwierdzili, że samo wydanie kuriozalnego wyroku wyznacza koniec udawania, że mamy jeszcze w Rosji jakąś demokrację.

      Inni z kolei twierdzą, że wyrok jest dowodem na to, że władza - mimo tego, że co chwilę w sposób dość nagłośniony oczyszczą się od poszczególnych osób zarzucając im korupcję na ogromna skalę - przyznała w ten sposób, że oczyścić się w oczach społeczeństwa i tak się nie uda i zmieniła taktykę. Nowa brzmi "może i jesteśmy złodziejami, ale złodziejami są wszyscy - Nawalny też i w niczym nie jest lepszy od nas. Chodziło więc o to, żeby Nawalnego ubrudzić, żeby spadły mu słupki poparcia i żeby go zneutralizować jako potencjalnego lidera opozycji. Nie chodziło zaś o to, żeby zrobić z niego ikonę walki z władzą, nieomal Nelsona Mandelę. Wyrok sądu pierwszej instancji spowodował gwałtowny spadek zaufania do władz i równie gwałtowny wzrost zaufania do Nawalnego. Z punktu widzenia władzy strzał w kolano. Nie jest to oczywiście żaden samobój, ale zawsze głupio.

      Znalazłem w necie artykuł na tyle ciekawy, że postanowiłem przetłumaczyć tu kilka akapitów. Sam artykuł powstał jeszcze przed wyrokiem sądu:

      W ciągu minionego roku Aleksiej Nawalny przekształcił się z bloggera walczącego z korupcją w jednego z liderów opozycji. Jego rozpoznawalność wzrosła z 6% wiosna 2011 roku do ok. 40% w całej Rosji. W Moskwie - do 65%. Jutro, jak się oczekuje, Nawalny zostanie oficjalnie zarejestrowany jako kandydat na mera stolicy. Nikt nie zaprzecza, ze takie wyniki polityk osiągnał na fali ruchu protestancyjnego białych wstążek. Co więcej, jądro jego zwolenników i znaczna część jego sztabu wyborczego stanowią uczestnicy mitingów Błotnego i Sacharowa..... Czy mogą oni jednak przynieść Nawalnemu jakąś bardziej znaczącą liczbę głosów, powyżej tych 4% (licząc w relacji do ogólnej liczby mieszkańców Moskwy), czy nawet 8% tych, którzy już się zdecydowali na kogo będą głosować, uwzględniając obecnie istniejącą (nie zamkniętą jeszcze) liczbę kandydatów. A może pora by Nawalny poszukał sobie innych sprzymierzeńców? Na tym polega główna intryga kampanii przedwyborczej, w sytuacji gdy wynik wyborów i tak jest z góry znany (i jeśli sąd w Kirowie ne postanowi inaczej).

      Konflikt interesów.

      Już nie raz trzeba było przypominać, że uczestnicy wieców protestacyjnych nawet w samej Moskwie stanowili mniejszość wszystkich mieszkańców. Szeregowy uczestnik ruchu białych wstążek, wg przeprowadzanych ankiet, był lepiej wykształcony i lepiej sytuowany materialnie niż przeciętny moskwianin, lepiej włączony w obieg informacyjny, dużo bardziej aktywny społecznie i mobilny i miał inne niż większość polityczne preferencje (wśród uczestników przeważali "demokraci" i "liberałowie") i postulaty. Przypomnijmy, że jednym z popularnych haseł Placu Błotnego było "Rosja - dla wszystkich", jako przeciwwaga dla często słyszanego "Rosja dla russkich!" A co na to Moskwa, jakie problemy najbardziej zajmują jej mieszkańców? Zgodnie z ankietą przeprowadzoną w lipcu przez Centrum Lewady, piątkę głównych problemów stolicy stanowią: napływ przyjezdnych z krajów azjatyckich i republik Północnego Kaukazu (55%), wzrost opłat komunalnych (43%), korki uliczne (38%), wysokie ceny na towary pierwszej potrzeby (35%) i niskie płace (29%). Przy tym ok. połowa mieszkańców uważa, że rozwiązaniu tych problemów nie poświęca się dostatecznie dużo uwagi. Większość moskwian, tak jak i Rosjanie jako całość, są przekonani, że poprawić sytuację w ogólności,  w tym w szczególności ich sytuację materialną, może i powinno państwo. Nawet w centrum ekonomiczno-biznesowym kraju nie uznaje się własnych wysiłków za klucz do powodzenia, lecz przyjmuje się, że powodzenie zależy od zakresu otrzymanych ulg i gwarancji socjalnych. 

      Koniec tłumaczenia

      Własne wnioski:

      Gdyby Nawalny zdążył wziąć udział w wyborach zanim w apelacji nie zostanie podtrzymany wyrok przeciwko niemu (sądzę, że zostanie podtrzymany, pozostaje jeszcze kwestia timingu), ma teraz duże szanse na zwycięstwo w Moskwie. Niepotrzebnie surowy, głupi wyrok w dętej sprawie o wyraźnym politycznym podłożu, wykreował go na bohatera i wybitmego męża stanu, którym nie był i nie jest. Jest inteligentny - nie przeczę, ale jest też nacjonalistą, co mi się nie podoba.

      Im bardziej w trakcie kampanii Nawalny będzie rzucał populistyczne nacjonalistyczne hasła, tym pewniej wygra wybory, nie wiadomo tylko, czy jego drogi z demokratami i liberałami się w tym przypadku nie rozejdą. Poglądy N. dają mu tutaj duży plus.

      Walka z korupcją jest przez głosujących dobrze przyjmowana (powsadzać zaraz tych złodziei) z tym, że naród lubi jak wsadzać szybko i sprawnie, a potem zabierać majątki i rozdzielać:-). Takie rzeczy jak udowodnienie komuś winy i proces przed bezstronnym sądem są zbędne właściwie, a zresztą widział ktoś kiedyś bezstronny sąd? Boję się, że naród równie chętnie co korupcjonierów ze wszystkich spółdzielni mieszkaniowych, z całej merii i wszystkich zarządów dzielnic, wszystkich posterunków policji, wsadziłby też wszystkich biznesmenów - no bo skąd niby mają te pieniądze? Jeśli mają - znaczy ukradli. Inaczej mówiąc: nie umniejszam wagi dotychczasowych działań Nawalnego na polu walki z korupcją, ale jest on tylko harcownikiem, a korupcja ma wymiar systemowy. Żaden Nawalny nic tu nie zmieni jeśli ludzie przyzwyczaili się z korupcją żyć i uznają ją za coś normalnego. Pamiętam jak kacap-z-moskwy się wypowiadał po usunięciu Łużkowa ze stanowiska mera: wszyscy wiemy, że kradł, ale dobry był z niego gospodarz, wszyscy wiemy, że kradł, ale chociaż się dzielił (o specjalnym dodatku dla emerytów wypłacanym z kasy miasta). W tej sytuacji poglądy i działania antykorupcyjne Nawalnego wychodzą na zero.

      Zespół wszystkich pozostałych przekonań Nawalnego, jego doświadczenie i wiedza, związane były z gruntowną znajomością prawa, zwłaszcza gospodarczego, doradztwem, procedurami prawnymi itd. Jest to zespół przekonań i umiejętności demokratyczno-liberalnych, akcentujący sprawiedliwość rozumianą jako równość szans i wolność wyborów. Ludzie natomiast nie chcą wolności i domagają się, żeby im dać. To nie jest równość szans, to równość żołądków. W tym zakresie akcje Nawalnego są na minusie.

      Wynik ogólny: nawet w Moskwie, najbardziej liberalnej i demokratycznej w całej Rosji, wygra Putin, czy inny Sobianin. Co dopiero w całej Rosji. Zmiany? Po zmianie mera z Łużkowa na Sobianina inna żona będzie produkować i montować w mieśce płytki chodnikowe. A poza tym jak różnica między lewym i prawym batonikiem w reklamie jednego batonika:-)

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (37) Pokaż komentarze do wpisu „Nawalny!”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      piątek, 19 lipca 2013 12:16
  • środa, 17 lipca 2013
    • Nawet gorące lato nie zawiesza praw ekonomicznych

      POLSKA

      W Polsce okazało się, że końca kyzysu nie widać, że dochody Skarbu są znacznie niższe od oczekiwanych i trzeba szybko  nowelizować budżet. Wydatków ciąć za bardzo nie można, bo obniży to popyt, niski popyt obniży podaż, niska podaż to zwiększone bezrobocie i korkociąg deflacyjny gotowy. Trzeba będzie po prostu uchwalić większy deficyt, co wymaga zmiany ustawy. Na szczęście tylko zmiany ustawy, bo ta norma ostrożnościowa była hamulcem wewnętrznym narzuconym sobie przez nas samych samych na poziomie dużo niższym (50%) niż wymagany przez dyrektywy unijne (60% PKB).

      Oczywiście nie jest to dobrze, a opozycja od razu bije w rząd, że sobie nie radzi i taką decyzją, jak zmiana ustawy i zwiększenie deficytu budżetowego obniża zaufanie do państwa. Może jest w tym troche racji, ale taki argument byłby dobry w ustach prof Gomółki, w ustach PiS akurat, który ratunek dla gospodarki widzi w renacjonalizacji systemu bankowego, brzmi co najmniej egzotycznie.

      Zastanawia mnie przede wszystkim to największe niedoszacowanie budżetu po stronie przychodów. Jeśli notuje się tak kosmicznny "rozjazd" między dochodem projektowanym a odnotowanym (większy o 24mld złotych od poprzednio planowanego), to albo źle to świadczy o wiedzy, doświadczeniu i umiejętnościach "projektantów", albo o tym, że w życiu zaszło coś niespodziewanego, zupełnie niezgodnego z założeniami projekcji. Sądzę, że budżet tylko w małym stopniu był nadmiernie optymistyczny, czyli "polityczny", a nie "realistyczny" i że jednak zdarzyło się coś jeszcze. Nie wiem co, nie mam dostępu do twardych danych, ale wiem, że dotychczasowe powodzenie Polski i jej "wyspowość" w kryzysia związana była z:

      1) z bliskim powiązaniem z gospodarką niemiecką tworzącą popyt na polskie wyroby, co umożliwiało stały wzrost polskiego eksportu

      2) z chłonnym rynkiem wewnętrznym (stabilnym popytem krajowym)

      3) z przekazami emigranckimi dodatkowo wzmacniającymi popyt krajowy

      4) ze względnym zacofaniem systemu bankowego (brak obrotów deratywami i innymi truciznami o wysokim ryzyku) i względnie dobrym systemem nadzoru bankowego.

      Obstawiam, że główną przyczyną "obsuwy" jest punkt 2, a głównym powodem przygaszenia popytu wewnętrznego jest nadmierny fiskalizm Vincenta. Potrafię sobie wyobrazić, że wszystkie składowe podatki, parapodatki i akcyzy zawarte np. w cenie paliwa, powodują - poprzez wrost cen kosztów transportu - wzrost cen wszystkich towarów i ich mniejszą dostępność. Jeśli człowieka juz nie stać na zakup czegoś, wówczas państwo zamiast zarobić - traci podatek VAT od sprzedaży. Jeśli człowieka dotąd stac było jedynie na ekspolatację - na remonty już nie - swojego coraz starszego samochodu, wówczas kolejna podwyżka cen paliwa powoduje, że samochód juz tylko stoi i rdzewieje. Szkoda bulić - coraz wyższe - ceny ubezpieczenia skoro ubezpieczenie+eksploatacja przekraczają moje możliwości finansowe. I znów państwo traci.

      Wzrost opodatkowania i akcyzy na alkohol powodują cud w skali światowej - kłopoty finansowe producentów wódki - niesłychana sprawa, wzrost cen, podatków i akcyz na papierosy powodują upadek branży tytoniowej. Pięknoduchów opowiadających coś o tym, że chociaż zdrowotność w narodzie się poprawia, zapraszam w białostockie i pod granice - może już ze 2 mln osób korzystając z ustawy o małym ruchu granicznym, zajmuje sie szmuglem wódki i papierosów do kraju. A tych nieprzekonanych odsyłam jeszcze do artykułu, pokazującego jak państwo polskie dba o tych, którzy chcą się wyzwolić od nikotynizmu - wystarczy dowalić akcyzę na e-papierosy. Przy takich pomysłach wcale sie nie dziwię opozycji, kiedy zastanawia się, kiedy wprowadzony zostanie podatek od oddychania i od wydalania - całe szczęście na razie oddycham i wydalam zagranicą.

      ROSJA

      A zagranicą, tzn. w Rosji, też mamy potwierdzenie mojej tezy. Rząd właśnie podniósł ceny na wódki i obserwuje tego skutki: spadek obrotów, dochodów i przychodów podatkowych o 30%. Taka sytuacja oczywiście długo sie nie utrzyma - jeśli rząd nie zmieni swojej polityki cenowej, wkrótce znikną z rynku wszyscy uczciwi hurtownicy i sprzedawcy, nikt na długą metę nie wytrzyma, konkurencji "lewizny", tańszej o 30%. Można oczywiście powołać specjalne oddziały "alkogolicji", ale pożytku dla państwa z tego niewiele, może dla samej alkogolicji jakiś sensowny dochód...

      Miał być jakiś miły wakacyjny tekst, czy to - jak to w lipcu - z bezpośredniej transmisji z Bitwy pod Grunwaldem w TV Republika, czy ze zburzenia Bastylii, czy coś o jajecznym ataku na Prezydenta RP na Ukrainie (Janukowyzowi nie chciało się wstać z leżaka więc nie przybył) - a tu takie nudy. Ale to moskiewskie okoliczności przyrody takie - duszno i porno jak w tropikach, czasem lekkie oberwanie chmury..,

      Lepiej nie ruszać się spod klimy. Miło za to jest w pracy - idziesz i słyszysz przyjemne, zwielokrotnione echo własnych kroków po korytarzach, jak czasem już kogoś spotkasz (najchętniej jednak jakąś diewuszkę) i oko zawiesisz, to nie możesz się oderwać: - istna rewia mocno oszczędnej mody damskiej z dużą ilością prześwitów, a jak spodnie to białe i też cienkie jakieś takie, ukazujące z tyłu wyraźny pionowy sznurek od stringów. Uff... Już bezpieczniej siedzieć przy biurku i przy telefonie. Gdy ktoś zadzwoni i o coś spyta, standardowa odzywka to: "proszę zadzwonić jeszcze raz za 10 minut". Daje ci to czas na ustalenie numeru telefonu do Z, który zastępuje Y, który zastępuje X, gdy ten jest na urlopie...

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (57) Pokaż komentarze do wpisu „Nawet gorące lato nie zawiesza praw ekonomicznych”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      środa, 17 lipca 2013 09:41
  • czwartek, 04 lipca 2013
    • A ja Pani nie pokocham!

      Najpierw zapoznajcie się z tekstem poetyckim, bo warto. Przyda się potem. Tekst jest wprawdzie z trochę bardziej lokalną, łódzką pointą, ale całość ponadczasowa i globalna:-) Nawiasem mówiać, żal, że wykonu oryginalnego (śpiewał Marcin Pyda, po stanie wojennym, m.in. na Yapie 1983) nie ma chyba nigdzie w necie:

      Wielbicielki

      Wczoraj przyszła do mnie jedna / Mówiąc, że ją źle traktuję

      I jak pan mnie nie pokocha / To się - mówi - otruję

      I do stóp się mi rzuciła / Ogarnięta bólu szałem

      A że zawsze jestem szczery / To jej tak odpowiedziałem:

       

      A ja pani nie pokocham.../ A ja pani nie pokocham... (x3)

       

      Ona na to łap siekierę / I się na mnie z furią rzuca

      Ja za stołek i za tasak / Ona wali, a ja kucam

      Ona zbliża się powoli / Nagle bierze zamach wielki

      Jak nic zaraz mnie zabije / Straszne są te wielbicielki

       

      A ja pani nie pokocham / Drę się do niej spod fotela

      Ona wali, stołek pryska / Wazon w rękę i naciera

      Dziewczę - krzyczę - nie trać głowy / Toż to wazon pamiątkowy!

      Ona głucha na me słowa / Ryp wazonem o podłogę

      A ja trzęsąc się jak w febrze / Spod fotela dałem nogę

      Już w drugim siedzę pokoju / Już się mam barykadować

      Ale jeszcze w wąską szparę / Krzyczę do niej prawdy słowa

       

      A ja pani nie pokocham / Niech się pani uspokoi

      Takiej ładnej dziewczynie / Gniewać się nie przystoi

       Kochajże mnie! - ona na to / I jebut we drzwi łopatą

      Niech się pani opanuje / Bo zaczynam się w tym gubić

      Może jutro, a na razie / Już zaczynam panią lubić

      Niech mi pani żyć pozwoli / A ja pani obiecuję

      Że się jutro pobierzemy / Już się w pani zakochuję

       

      A ja pana tak kocham / Ona na to mi wyje

      I ledwo wyszedłem, prawda, / Hop z ręcami mi na szyję

      Nawet już nie protestuję / A ona furt mnie całuje

       Nagle drzwi się otworzyły / Powiał wicher poprzez okno

      I zanim się obejrzałem / Już dziewczynę hen wymiotło

      Mnie z opresji wyratował / Silny wiatru powiew zbawczy

      Miałem szczęście, a co z panem / Też pan cierpi, panie Krawczyk?

           Skąd mi się to nagle przypomniało po 30 latach?  Otóż sprawił to Snowden i awantura, jaką wokół niego tworzy NSA. Amerykańska agenda z jednej strony bagatelizuje wszystko co Snowden mówi o szpiegowaniu elektronicznym całego świata z sojusznikami USA na czele, wysyłając ustami swego rzecznika uspokajające komunikaty. Z drugiej jednak strony robi wszystko żeby Snowdena dopaść. Numer z zatrzymaniem latynoamerykańskiego samolotu w Wiedniu, bo może nim lecieć Snowden, to pokaz buty ale i potęgi USA i siły wpływu na inne państwa (zakaz przelotu "podejrzanego" samolotu na terytorium Francji i Hiszpanii, zakaz międzylądowania w Portugalii). Rewizja samolotu na lotnisku to pogwałcenie wszelkich zasad prawa miedzynarodowego. Okazuje się więc, że oczka sieci, w którą wpadł Snowden, zaczynają się zawężać, a sam Snowden osiada w Rosji na dłużej. Inne kraje, do których Snowden się zwraca z prośbą o azyl, odmawiaja mu azylu wprost - bojąc się że Wielki Brat zmarszczy brew, albo wymyślają ważne przyczyny formalne (w Finlandii możesz sie ubiegać, ale musisz to uczynić osobiście na terytorium Finlandii).

         Sytuacja robi się trudna. Ale może jest jakiś sposób? No to przypomnijmy sobie "Krzyżaków" Sienkiewicza. Niejaki Zbyszko narozrabiał atakując przebrzydłego Krzyżaka, ale jednak także i posła, któremu z tego tytułu należy się nietykalność. Już już mają biednego Zbyszka kaźnić jak tu z tłumu wybiega piękna białogłowa i z okrzykiem: "Mój ci on, mój ci" zarzuca mu płatok na głowę. No i z kaźni nici, Krzyżacy zgrzytają zębami, ale taki już ludowy zwyczaj, i cóż, niczego nie podiełajesz....

         Skąd mam takie odlotowe skojarzenia? Nie to nie ja:-) To życie pisze jeszcze lepsze scenariusze.  Otóż rosyjskie środki musowego przykazu opublikowały dzisiaj informację, że Anieczka Czapman, słynny z krasoty rosyjski szpion w USA, obecnie 31-letnia, właśnie wyraziła chęć wyjścia za mąż za Snowdena! 

         Może to jest jakiś wariant dla Snowdena. Niby nie siedziałby w Rosji jako szpion tylko po to, by Rosja mogła grać na nosie USA, ale jako członek rodziny, mając za żonę Rosjankę, może uzyskać rosyjskie obywatelstwo, z kolei mając rosyjske obywatelstwo może mieć spokój - własnego obywatela Rosja wrednym pindosom nie wyda.

         Warto więc poważnie rozważyć propozycję. Chapman nie jest stara. Nie jest też brzydka. Angielski w wersji amerykańskiej też zna dobrze. Zarabia dobrze nie tylko jako celebrytka. Zdążyła już być doradcą prezesa Fondinwestbanku (nie wiem  od czego, może od doboru krawata i dodatków), członkiem Rady Społecznej "Młodej Gwardii" przy "Jedinoj Rossii", prezenterką telewizyjną...

         Może więc w Snowdenie, jak w bohaterze "Wielbicielek", też wkrótce zajdzie przemiana od "A ja Pani nie pokocham" do "Już się w Pani zakochuję"? Jeśli jeszcze parę razy NSA wykona "jebut we drzwi łopatą"?

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (58) Pokaż komentarze do wpisu „A ja Pani nie pokocham!”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      czwartek, 04 lipca 2013 11:52

Kanał informacyjny