przekacap, czyli przek - kacap,

czyli polsko-rosyjskie przekomarzanki :-

Wpisy

  • poniedziałek, 23 września 2013
    • Papa się przyznał....

      1. Gazeta elektroniczna Utro, o 3:38 nad ranem doniosła za agencją Novosti:

      Papa rimskij priznałsia, czto on nie Tarzan !

      Przyznam, że wyznanie to wywarło na mnie duże wrażenie tym bardziej, że gdyby Franciszek Tarzanem był, to niewiadomo dokładnie kto by robił za Jane.

      2. Pogoda się ustaliła, zrobiło się przewidywalnie nudno. Albo pada, albo siąpi, albo dla odmiany leje, a potem mży. Nadal nie świętujemy święta ruchomego "Dnia włączenia kaloryferów", ale czuje się w powietrzu, że dzień ten jest coraz bliżej. Może sie okazać, że nie będzie żadnego babiego lata ani złotej rosyjskiej jesieni, tylko od razu zacznie się zima. Na najbliższy piątek zapowiadane sa pierwsze przymrozki.

      Ale póki co:

      3. Na samą pogodę człowiek nie ma wpływu, ale na czas już owszem. Sam Miedwiediew zatrzymał czas dwa lata temu i odtąd Rosjanie nie mają czasu letniego i zimowego ale zawsze taki sam. Do dzisiaj jest mniej więcej tyle samo zwolenników co przeciwników tego posunięcia. Właśnie ważą się losy najbliższej sezonowej zmiany, do zmiany czasu, czyli zachowania dotychczasowej różnicy 2 godzin między Moskwą a Europą Środkową namawiają Rosję wszystkie stacje telewizyjne i związane z nimi agencje reklamowe, zainteresowane relacjami z Igrzysk Olimpijskich w Soczi. Wiadomo, że Olimpiadę będą oglądać głównie Niemcy, Austriacy, Skandynawowie, Szwajcarzy czy Włosi, wszyscy chcieliby by różnica w czasie była możliwie jak najmniejsza.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (100) Pokaż komentarze do wpisu „Papa się przyznał....”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 września 2013 08:24
  • wtorek, 17 września 2013
    • Zakrętasy polityki historycznej

      Znalazłem kuriozalny artykuł, dla mnie bardzo pouczający. Rosjanie opisują w nim politykę historyczną prowadzoną na Białorusi w kontekście uczczenia pomnikiem (lub nie) Wincentego Konstantego Kalinowskiego.

      Dla Polaków był on jednym z przywódców polskiego powstania styczniowego, straconym w 1864r. w Wilnie.

      Dla Rosjan przedrewolucyjnych - przywódcą buntowników w północno-zachodniej części Imperium,

      Dla Rosjan, Białorusinów i Litwinów radzieckich - bohaterskim przywódcą powstania ludowego uciśnionych przez carat.

      Dla Białorusinów współczesnych - częścią mitu założycielskiego białoruskiej państwowości; powstanie styczniowe traktowane jest jako ważny element budzenia się białoruskiej tożsamości narodowej, jako ruch narodowo-wyzwoleńczy Białorusinów przeciw carskiej Rosji. Nikt tego nie neguje. Spory dotyczą tylko formy upamiętnienia. Inicjatywa obywatelska postawienia pomnika Kalinowskiemu została określona jako przedwczesna (tak, tak, jak polityka historyczna, to polityka - sprawa słuszna, prawda rzeczą względną i zmienną, wicie, rozumicie, sprawa musi jeszcze dojrzeć). Za to władze pocieszają, że w planach jest powstanie pomnika "tysiąclecia państwowości białoruskiej", gdzie "postać Kalinowskiego zajmie należne jej miejsce" (ale jako jednego z bohaterów "zbiorówki"

      Dla Rosjan współczesnych - terrorystą, o czym świadczy tytuł artykułu: Władze Białorusi uwiecznią polskiego terrorystę w pomniku "1000-lecia państwowości białoruskiej"

      Swoją drogą "1000-lecie państwowości białoruskiej" brzmi dość kuriozalnie, ale podobne przeginki są dość typowe dla młodych państwowości - podobnie jest na Litwie i dla państw reżimowych i niedemokratycznych - w Polsce też warto pamiętac o "prastarych ziemiach piastowskich", ich "powrocie do Macierzy" i ogólnie o "ziemiach odzyskanych" i masie sprzedajnych zawodowych historyków udowadniających że żaba ma sierść.

      Wszystko to jest w istocie dość prymitywne, dlatego nie piszę o "meandrach" polityki, tylko o zwykłych chamskich zakrętasach. Myślę, że historia niewiele pomoże nam zrozumieć, jeśli będzie polem do ciągłej walki różnych "narracji", dlatego kładzenie nacisku przez niektóre ugrupowania na "politykę historyczną" zamiast na politykę gospodarczą albo społeczną uważam za niebezpieczne.

      P.S.

      Na końcu ciekawostka językowa - w artykule znalazłem jeden z dłuższych skrótowców. Gdyby ktoś z was nie wiedział co to jest МНИИСЭП to śpieszę donieść, że ma do czynienia z instytucją pt. Минский научно-исследовательский институт социально-экономических проблем (Miński Instytut Naukowo-Badawczy Problemów Społeczno-Ekonomicznych).

      Po całej prasie, w związku z sytuacją w Syrii, biega nowy słowotwór "chimataka", troche mi się kojarzy z "chimczystką"...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (20) Pokaż komentarze do wpisu „Zakrętasy polityki historycznej”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      wtorek, 17 września 2013 08:54
  • czwartek, 12 września 2013

Kanał informacyjny