przekacap, czyli przek - kacap,

czyli polsko-rosyjskie przekomarzanki :-

Wpisy

  • poniedziałek, 05 czerwca 2017
    • Dzieje się w Rosji

      Ponieważ przemykam się chyłkiem pod scianami, to może mi cos umknęło, ale nie zauważyłem, żeby w Rosji zaczęło się co szczególnego dziać.


      Wręcz przeciwnie, cały naród murem stoi za prezydentem. Od wczoraj w nocy całodobowe telefony, faksy i komputery rejestruja pytania do prezydenta od Narodu, suweren udzieli odpowiedzi już 15 czerwca. Tymczasem nikt już nie pamięta o jakims tam zamachu, jesli w czasie jednego huraganu w Moskwie zginęło od razu 11 osób a hospitalizowano kolejnych 150. Poza tym w międzyczasie były też zamachy terrorystyczne i ataki paniki we Włoszech, we Francji, w Anglii - więc Rosja sie jawi jako oaza spokoju.


      Wg telewizji wszystko kwitnie i się rozwija, na szczycie ekonomicznym w Petersburgu była rekordowa liczba Amerykanów, ponad 500 osób, a liczba podpisanych kontraktów wzrosła dwukrotnie, Ponadto wszyscy jak jeden mąż chcą żeby już skończono z tymi głupimi sankcjami.

      Wg telewizji wszyscy chwalą Putina, że jest jedynym realnym władcą na swiecie, który potrafi pojechać gdzie trzeba i pogadać z kim trzeba i od razu ma ceny ropy skaczące w górę i nadwyżkę budżetową rozmiarami w tryliony rubli i gotową kolejną podwyżkę dla amerytów i rencistów.

      A sami dziennikarze TV twierdzą, że jeszcze trochę sankcji i Rosja stanie się samowystarczalna spożywczo, a potem to już my będziemy importować od nich jabłka.

      To, że w przyszłym roku mają być jakies wybory, nikogo nie zajmuje. Wszyscy raczej żyją Pucharem Konfederacji, czyli turniejem piłkarskim 2017r, gdzie wszyscy liderzy kontynentalni przyjadą zmierzyć się o palmę pierszeństwa, a Rosjanie robią sobie jaja z własnej drużyny, która będzie w tym turnieju uczestniczyć, choć żadna palma "im nie swieci":-). Dla mnie jak na razie najlepszy jest już stary kawał z brodą, że podczas pierwszego meczu Bieriezucki "silno ustał" i został zmieniony w czasie trwania drugiej zwrotki hymnu..

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (23) Pokaż komentarze do wpisu „Dzieje się w Rosji”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 05 czerwca 2017 12:33
  • czwartek, 13 kwietnia 2017
  • środa, 08 marca 2017
  • wtorek, 31 stycznia 2017
    • Zastrielilis'

      - Snowa zastrielilis’ – wzdycha Nadieżda, przyjaciel domu, Sybiraczka, fanka biathlonu od ponad 40-lat. Za młodu oglądała wiele zawodów w Khanty-Mansijsku i w Tiumeni, no i tak jej zostało. Niespecjalnie ją rozpieszczali ostatnio rosyjscy przedstawiciele tej dyscypliny, panie całkiem bez sensu, a z panów jeden Szypulin cos czasem pokaże. Na skutek tej mizerii Nadieżda znalazła sobie idoli zastępczych: jak nie nasi to niech chociaż Fourcade im wszystkim pokaże. I fakt, pokazywał – sympatia Rosjanek do Francuzów jest dla mnie jednak całkiem niezrozumiała: w skokach narciarskich też kibicuje Francuzowi – choć rzadko kiedy jest w dziesiątce. Ale tego pana akurat jej wybaczam, bo jej głównym faworytem pozostaje nasz Piotr Żyła – bo ma zaraźliwy smiech i wogóle sympatyczny taki :-).

      Z biathlonistek najbardziej ulubiona była Czeszka Gabriela Koukalowa. Po pierwsze dlatego, że ładna, sympatyczna i ładnie spiewa staroangielskie ballady, po drugie dlatego, że szybko biega, po trzecie dlatego, że wyszła za mąż za nowotworowego pacjenta i że go wspiera, wspiera tak bardzo, że miała odwagę wystąpić z mężem nago na plakacie charytatywnym wspierając walkę nowotworem jądra, po czwarte dlatego, że choć zmieniła nazwisko to tak jakby go nie zmieniała – jako panienka nazywała się Soukalowa, teraz zmieniła jedna literkę. Po piąte udziela wywiadów po rosyjsku, a po szóste w przypływie dobrego humoru podbiegła kiedys do rosyjskiej kamery i zareklamowała się: Gabriełoczka – choroszaja diewoczka! Ale Nadieżda już jej nie lubi, zaraz wyjasnię dlaczego...

      Po tym długim wstępie przechodzę do meritum. Są nim Mistrzostwa Europy w biathlonie, organizowane w Polsce, w Dusznikach Zdrój. Stały się one ulubioną Nadieżdy transmisją sportową, ulubioną dlatego, że Rosjanie zdobyli tam worek medali – 16 bodajże, w tym większosć złotych. Ciekawe jest tylko, że żaden kraj (poza Polską, ale i tak niewiele to nam pomogło) nie wysłał na Mistrzostwa Europy swoich czołowych zawodników, zdaje się także, że drugi i trzeci skład zostały w domu. W zawodach nie występował nikt z liczącej się czołówki, a trzecie miejsce w klasyfikacji medalowej zajęła Bułgaria. Na trasę biathlonu wybiegli nawet reprezentanci Mongolii, typowo europejskiej nacji o długich tradycjach sportów zimowych, ale i tak tłoku nie było. Dzięki tak silnej obsadzie Polsce udało się zdobyć jeden medal, brązowy rzecz jasna, w dziwnej konkurencji – pojedynczej sztafecie mieszanej (jeden pan i jedna pani biegną na zmiane po dwa razy). Zdobywcami okazało się małżeństwo! Guzików. Krysia z domu Pałka jest liczącą się zawodniczką natomiast jej mąż zawsze lądował poza pięćdziesiątką – tym razem wyprowadził sztafetę na 3 miejsce! Mimo nędznego poziomu gratulacje! Tajemnica jest dosć prosta, za tydzień główna impreza sezonu – Mistrzostwa Swiata. Rosjanie wystawili drugi skład, na czele z powracającym po dyskwalifikacji za doping Łoginowem, który sam wygrał 3 złote medale.

      Niewykluczone, że własnie drugi skład Rosjan zasili skład na Mistrzostwach Swiata, potraktowano więc Polskę jako test. W rosyjskim biathlonie wybuchła afera po ucieczce na zachód częsci oficjeli rosyjskiego związku i rosyjskiej komisji antydopingowej. Okazało sie wówczas, że z okazji olimpiady w Soczi i po niej stosowanie dopingu było powszechną praktyką i odbywało się za zgodą i wsparciem władz państwowych, władz sportowych, rosyjskich komisji antydopingowych i służb bezpieczeństwa (fałszowanie i podmiana próbek), a lista zamieszanych w proceder sportowców liczy 30 nazwisk. Sportowcy z innych krajów powiedzieli, że nie będą startować w tym roku na imprezie pucharowej organizowanej w Tiumeni, jedną z wypowiadających się była Gabriela i dlatego nam podpadła :-). Imprezę z Tiumeni przeniesiono do Finlandii ale wciąż jeszcze waży się los udziału Rosjan w Mistrzostwach Swiata. Są 3 warianty:

      • Unia Biathlonu nie zrobi nic z braku dostatecznych dowodów – Rosjanie pojadą w pierwszym składzie,
      • Unia zdecyduje się ukarać zawodników wg listy – wówczas pojedzie spora grupa drugiego składu na czele z Łoginowem, który ma tę zalętę, że karę już odbył,
      • Unia wykluczy Rosjan z udziału w Mistrzostwach i wówczas najlepszym wspomnieniem 2017r. będzie medalowy worek z Polski.

      Organizatorzy zadbali o to, by Rosjanie nie poczuli się zbyt dobrze. Uważam, że była to granda, mam też podejrzenia, że specjalnie zaplanowana. Otóż transmitowano tylko tak zwane ceremonie kwiatowe – na podium wchodzili kolejni usmiechnięci Rosjanie, otrzymywali cwietoczki, pozdrawiali wszystkich machając radosnie rączkami (było sporo rosyjskich kibiców), schodzili z podium i ginęli z ekranu. Następnie, kilka minut potem, w drugim miejscu wręczano im medale i odgrywano przy tym hymn, ale już poza transmisją. To znaczy w trakcie transmiisji, tyle, ze tego nie pokazywano. W małym kwadraciku, w prawym dolnym rogu ekranu widać było kilka osób tworzących szpaler przed podium, samego podium nie było widać, sportowców na podium i masztu z flagami tym bardziej, hymn sączył się tak cicho, że nie było go prawie słychać, zas kamera pokazywała piękną panoramę polskich gór i pojedynczego narciarza, który snuł się trasą. Czyli zamiast akcji, tak jak w Rejsie, relacjonowano konia, krowę i drogę na Ostrołękę. Dobra zmiana dotarła także do transmisji sportowych..

      O rosyjski biathlon nie musimy się jednak martwić. Jesli nawet Rosjan wykluczą z Federacji Biathlonu, niech tylko ktos próbuje wykluczyć ich z biathlonu czołgowego :-) Już 3 razy z rzędu w czołgowych biathlonowych mistrzostwach swiata wygrywają Rosjanie. W pierwszych było łatwo – były tylko cztery narodowe reprezentacje, w ostatnich uczestniczyło już 17 krajów – aż miło popatrzeć na listę: zawsze groźne Chiny, Kazachstan, Białorus, a ponadto Serbia, Mongolia, Weneuela, Nicaragua, Zimbabwe. Co na to Macierewicz? Niech wysle swoja OT, niech się chłopcy bronią, czołgi będą strzelać, a oni będą one wysadzać, Polak potrafi (dał nam przykład Kmicic jak wysadzać mamy)...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Zastrielilis'”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      wtorek, 31 stycznia 2017 11:49
  • piątek, 25 listopada 2016
    • Nagłyj Poliak

      Zaproszono do programu "Prawo głosu" na kanale TVC polskiego dziennikarza, niejakiego Maciejczuka - nie znam człowieka  nie wiem jaką redakcje reprezentował bądź reprezentuje. Program rozwijał się typowo dla tego typu produkcji, jak w polskim "Warto rozmawiać"- zaprasza sie jednego inaczej myslącego, a potem cała zgraja, na czele z prowadzącym, na niego najeżdża. Gosć nie ma szans bo jest zakrzykiwany, wszystkim skacze adrenalina,  na końcu gosć się odgryza i popełnia błąd. Tym razem błędem było zarzucenie Rosjanom, że żyja w gównie. Nie podoba mi się taka poetyka, ale zanim te słowa padły, chłopak usłyszał jeszcze godnosciowe, że wy Polacy sprzedaliscie się za pieniądze itd.

      No więc usłyszał on od jednego z szanownych rozmówców bezposrednie zaproszenie : "Ty, baran poszoł won otsiuda", jego opinię, jaką tenże podzielił się z pozostałymi rozmówcami: "Ochujeł sowsiem pridurok polskij", a w końcu dostał po mordzie. Jeden z rosyjskich widzów tego wideo-rolika napisał, że Polak stał się ofiarą rozprawy w stylu bandyckim, gdzie - gdy skończyły im się argumenty - trzech facetów rzuciło się na jednego, w tym jeden, "jak urka" zaszedł go od tyłu.

      To oczywiscie brednie, panowie byli bowiem w słusznym gniewie, a każdy kto widział program, wie, że oni wszyscy kochali Polskę i Polaków i cały czas wyrażali się o niej z szacunkiem, jak o równoprawnym podmiocie, który ma prawo do zachowania własnych poglądów, nawet jak są nie w pełni zgodne z ich poglądami. Ponadto stwierdzenie, że Rosjanie żyja biedniej, nawet niż Rumuni, poparte danymi statystycznymi, było stanowczo zbyt wrogie.

      Jest w dodatku jedną z tych prawd, o których się wie, że są one prawdą, ale się o nich nie mówi. A jak ktos się odważy to radosć jest wielka, bo i wszyscy się z tą prawdą zgadzają

       

      .. i to gdzies tak od 2012roku:-)

       

      "Dziennikarz" zaczyna się kajać, udzielając wywiadu, przeprasza za słowa, których ponownie by nie użył, jednoczesnie tłumacząc, czym były spowodowane i jak został sprowokowany.

      Ale jest już za późno. To on jest bezczelny, nie dosć na tym, to była prowokacja!!! A na dowód, że jest on prowokatorem, już pojawiają się pierwsze wynurzenia "dziennikarzy sledczych" - zgodnie z metodą: z nikogo, robimy wielkiego "wraga naroda", a potem "dokonujemy jego razobłaczenia".  To tak jak z anegfdotą na temat socjalizmu i komunizmu: jedynych ustrojów, które najpierw stwarzały problemy, a potem usilnie zajmowały się ich rozwiązywaniem.

      Młody człowiek nie jest bohaterem mojej bajki, na pewno jest zafascynowany Rosją i Rosjanami - zna rosyjski znakomicie jak na młodego Polaka, jest moim zdaniem rusofilem, ale jednoczesnie zwolennikiem Wielkiej Rosji, w stylu Sołżenicyna. Jego stwierdzenie, że Rosja żyje w hm.. biedzie nie jest IMHO wyrazem rusofobii, a jedynie wyrazem = jesli ktos woli - putinofobii.

      Z całego wydarzenia, w sytuacji gdy nawet przyprawa w sklepie pochodzi z wrażego i nie przyjaznego krju, o czym donosi się w etykiecie, wynikaja 2 wnioski:

      1. Kiedys w Rosji z przyjemnoscią oglądałem wywiady z ludźmi z Polski, którzy mieli dużo do powiedzenia, których słuchało się z przyjemnoscią i którzy potrafili sie wzniesć nad swoje własne uprzedzenia i nie chowali nienawisci, nie byli pamiętliwi, np. Jaruzelski, którego częsć rodziny nie wróciła z Syberii, czy Wajda, któremu zamordowano bliskich w Katyniu. Ludźmi dużego formatu, nastawionymi koncyliacyjnie byli też byli ambasadorowie Polski w ZSRR i Rosji, zwłaszcza Ciosek, reżyserzy Hoffman i Zanussi. Miarą upadku jest fakt, że ludzi tej klasy już się nie zaprasza - zaprasza się nie wiadomo kogo i tylko po to, żeby go zakrzyczeć. Wyruca się też z Rosji dziennikarzy w miarę doswiadczonych i kompetentnych - jak Radziwinowicz, a skąd wzięto tego młodziana nie wiadomo.

      2. Nasuwa  się więc drugi wniosek. Być może rzeczywiscie była to prowokacja. Wyreżyserowano seans nienawisci, teraz przez kilka dni bomba informacyjna będzie pęcznieć i nie chodzi w niej oto jak naprawdę było, dotrzeć ma przekaz "ochujeli nagłyje polskije pridurki". Ten młody człowiek jest niewiadomo skąd, może to jeden z ludzi zdelegalizowanej prorosyjskiej partii Piskorskiego, może jakis nawiedzony narodowiec. Kto go wydobył, skąd, dlaczego on ma być uosobieniem Polski i Polaków - nie wiem. Z drugiej strony - nie ma to chyba wielkiego znaczenia. Miał być chłopcem do bicia i nim był. Może tylko zbyt dosłownie.

      P.S. Co do meritum ubożenia bądź bogacenia się Rosjan. Rosyjski wiceminister na konferencji w Singapurze oswiadczył, że już w 2017r. większosć Rosjan zacznie się bogacić i że już w październiku 2016r. dla 16% Rosjan odnotowano wzrost dochodów wyższy od poziomu inflacji. Tłumacząc to wystąpienie Szuwałowa złosliwie na polski, członek rządu oficjalnie przyznał, że do 2016r. włącznie większosć Rosjan ubożała i że w październiku takich osób było 84%.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (37) Pokaż komentarze do wpisu „Nagłyj Poliak”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      piątek, 25 listopada 2016 10:09
  • środa, 16 listopada 2016
    • Buldogi pod dywanem?

      Wielki szum i zmasowany atak wszystkich mediów. Minister Rozwoju Gospodarczego zatrzymany za wymuszenie łapówki 2 mln dolarów od firmy Rosnieft za wyrażenie zgody na zakup akcji innej kompanii naftowej. Tyle wiadomo. Dalej już nic ne jest jednoznaczne.

      Może to jest prawda, a może nie. Jak zaznaczył Czubajs, który zna podejrzanego od 30 lat i zarzut wydaje mu się absurdalny, należy zawsze wysłuchać obu stron: Jedna utrzymuje, że Uliukajew groził Rosniefti i wymuszał na niej łapówkę. Ale drugiej strony nie usłyszelismy. Wiadomo jedynie, że podejrzany nie przyznaje się do winy.

      Jeżeli jest to prawda, to

      1. zdaniem jednych jest to dowód, że wreszcie na serio się wzięto do walki z korupcją i - jak twierdza niektórzy optymisci - nie ma ludzi bezkarnych, każdego nakryjemy, niech wszyscy się boją. Ciekawe tylko, czy po winie nastąpi kara, czy wszystko sie rozpłynie jak afera Sierdiukowa, czy afera z siecią kasyn pod ochroną prokuratury Podmoskowja, czy takie przeciąganie sledztw wq saprawie Łużkowa i Baturinym, żeby zdążyli umrzeć smiercią naturalną

      2. zdaniem drugich kraj jest tak skorumpowany, że kradną wszyscy, a ponieważ sprawy wytacza sie tylko wybranym, należy zastanowić się dlaczego własnie ten człowiek okazał sie na widelcu i dlaczego własnie teraz. Na spotkaniu Miedwiediewa z rada biznesu premier stwierdził, że sprawa nie miesci mu sie w głowie i że rozmawiał z prezydentem, który podziela jego opinię. Jednoczesnie jednak ukazał się komunikat rzecznika Białego Domu, że Putin był o akcji informowany. Ponieważ już w prasie pojawiają się artykuły z kandydaturami kolejnych ofiar - kolejnych ofiar - zdaniem niektórych wygląda to na atak na resorty gospodarcze. Może to być preludium do usunięcia Miedwiediewa, albo kolejny sygnał w stronę administracji i biznesu, żeby trochę się posunąć i zwolnić trochę miejsca siłowikom.

      Zdaniem specjalistów decyzje w przedmiotowej sprawie zapadały na najwyższym szczeblu (Prezydent + Premier) ponad głową Ministra - nie mógł więc on nic zrobić w sprawie. Nie mógł też w żaden sposób uprzykrzać życia firmie - nie miał wpływu na decyzje podatkowe. I wreszcie był zbyt doswiaczonym urzędnikiem by kopać się z koniem - zawodnikiem tak ciężkiej wagi jak Sieczin za tak nędzne wynagrodzenie jak 2 mln dolarów, a przecież nie był idiotą. Tak, moi państwo, 2 mln dolarów to suma tak smieszna jak wydatki na waciki w Killerze, dużo smieszniejsza niż 6 tys. złotych miesięcznego wynagrodzenia, za które to pieniądze zgodnie z tasmami kelnerów tylko ciężki idiota będzie pracował. Dla porównania, zatrzymano byłego wicegubernatora St Petersburga za przekręty przy budowie stadionu. Oszustwa dotyczyło lewego rozliczenia dostawy i instalacji elektronicznej tablicy wyników. Zawyżona cena duperela - 50 mln rubli. Zatrzymano też 3 osoby ze swiecznika kemerowskiej oblasti (w tym dwóch zastępców gubernatora) - wartosć przekrętu - 3 mld rubli. Na tym tle Minister Rozwoju wygląda na ciężkiego frajera...

      Jest jeszcze wariant taki, że nie jest to prawda, tylko cywilne zabójstwo na zlecenie. Zleceniodawcą miałby być szef Rosniefti a wykonawcą szef ochrony tej firmy. Nie wiem po co Sieczin miałby to robić jesli rzeczony minister nie miał wpływu na działalnosć Rosniefti, prawdą natomiast jest że szef ochrony do sierpnia pracował w departamencie kontroli wewnetrznej FSB, potem czynnie z tymże FSB współpracował w akcji przeciw Ministrowi.....

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (21) Pokaż komentarze do wpisu „Buldogi pod dywanem?”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      środa, 16 listopada 2016 09:45
  • czwartek, 06 października 2016
    • Krople Inoziemcowa: Putin, Kaczyński i tradycyjne wartosci

      Владислав Иноземцев /

      07.06.16

      141911просмотров

      Komu pomogłytradycyjne wartosci

       

      Poniżej zamieszczam obszerne streszczenie artykułu Inoziemcewa, zamieszczonego w czerwcu 2016r.; ponieważ jednak odnosi się on do sfery idei, a nie bieżących wydarzeń, nie stracił nic na aktualnosci, a zawiera wiele cennych spostrzeżeń. Nie są one jakos szczególnie odkrywcze, ale ich zaletą jest logika wywodu. Co ciekawsze, choć całosć artykułu poswięcona jest Rosji i stosowanwj przez nią polityki społecznej i informacyjnej, całosć wniosków w 100% odnosi się do polityki polskich władz i ich akcentu na niezależnosć, „wstawanie z kolan”, tradycyjne katolickie wartosci, i walkę ze „zgnilizną Zachodu”. Ciekawe także, że w sferze werbalnej, ocinamy sie od Rosji i jej polityki, uważając ja za”bandycką i „zbrodniczą”, sami prowadząc taką samą politykę wewnętrzną (”kto nie z nami ten przeciw nam”, „moja racja jest mojsza”, „nie mamy twojego płaszcza i co nam zrobisz?”) i zagraniczną (uczciwosć w polityce w zagranicznej to frajerstwo, partner to przeciwnik, miarą zdolnosci polityka jest umiejętnosć zrobienia przeciwnika „na szaro”, „nie masz cwaniaka nad Polaka”). Okazuje się, że Polaków „nowych zmienników” i Rosjan „putinistów” (a jest ich większosć – ok. 80%) bardzo wiele łączy...

      Współczesna Rosja pozycjonuje się jako kraj „cywilizowanego konserwatyzmu” i obrońca „tradycyjnych duchowych i moralnych wartosci”. Przestrzeganie tych wartosci zostało umocowane jako element polityki państwa w Doktrynie bezpieczeństwa narodowego, podpisanej przez Prezydenta w ostatni dzień ubiegłego roku.....

      ...Jako że „tradycyjne wartosci” w ich rosyjskim ujęciu wyglądają na dosć zrozumiałe (silna władza, tradycyjna rodzina, znaczący wpływ państwa na społeczeństwo i gospodarkę, postępowanie zgodnie z kanonami religii, umiarkowany nacjonalizm, podkreslanie pełni suwerennosci i nacisk na element siły w polityce międzynarodowej), pytanie sprowadza się do tego komu i kiedy dokładne przestrzeganie „tradycyjnych wartosci” przyniosło sukcesy i rozkwit?

      Wszystkie społeczeństwa wczesniej czy później ulegają zmianie – technologicznie, społecznie, intelektualnie. Cała historia to opis walki nowego ze starym w ramach poszczególnych państw i konkurencja pomiędzy bardziej lub mniej nowoczesnymi państwami w polityce swiatowej. I zawsze nowe wygrywa ze starym, tak wewnątrz kraju, jak i w skali globalnej.

      Jest cała masa przykładów na potwierdzenie tej tezy...

      (autor przytacza przykład Chin, które spadły na samo dno po okresie autarkii, a potem też za rządów komunizmu, podczas gdy obecnie, po przyjęciu nowoczesnego systemu wartosci są supermocarstwem. Konserwatywne potęgi arabskie i imperium otomańskie legły w gruzach, reformy Ataturka przywróciły Turcje do grona lokalnych potęg, akceptacja wolnorynkowych reguł gry w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Kuwejcie, czy Katarze bezspornie stała się filarem dobrobytu, podczas gdy trzymanie się tradycji stanowi fundament biedy w Afganistanie czy Somalii. Autor zwraca także uwagę, że we wszystkich przypadkach panowania w danym kraju reżimu autorytarnego – od faszyzmu do komunizmu – sprawa kończyła się upadkiem. Okazuje się że dbałosć o zachowanie norm moralnych, czystosć ideologiczną i dominacja państwa nad społeczeństwem, a własnosci społecznej nad prywatną nigdy i nigdzie nie zakończyły się sukcesem (Hiszpania za czasów Franco, Argentyna przez większosć XX w., Kuba, czy Korea Północna), przeciwnie kraj może stanąć na krawędzi katastrofy. Dodatkowe niebezpieczeństwo „zachowywania tradycji” w stosunkach miedzynarodowych wynika z tego, że inne kraje mogą w tym czasie dokonywać modernizacji i w razie konfliktu pokonać nas w konflikcie zbrojnym (porażka Rosji w pierwszej wojnie krymskiej, w wojnie rosyjsko-japońskiej, porażki Francji w 1871 i 1940, czy choćby wojna izraelsko-arabska w 1973r.). Autor odnosi się do historii Rosji jako nieustającego pasma porażek i pogłębiającej się różnicy w potencjale ekonomicznym między Rosją a resztą swiata..

      Konserwatyzm przynosi jeszcze gorsze wyniki jesli rzecz dotyczy swiadomosci społecznej, kultury czy nauki. Religia, która zawsze pretendowała do tego, by czynić ludzi czystszymi i lepszymi, w wyjatkowo rzadkich historycznych chwilach czyniła ich mądrzejszymi i lepiej wykształconymi, w większosci przypadków bedąc raczej przeszkodą na drodze rozwoju intelektualnego. Jednak nigdzie i nigdy „listy ksiąg zakazanych”, sądy inkwizycji, czy przykazania tradycyjnej moralnosci nie powstrzymywały rozwoju wiedzy i zmian form współżycia społecznego.............

      Co więcej, nawet w „najswiętszym” aspekcie moralnym wychwalanie „tradycyjnych wartosci” nie przynosi wielkich skutków. Dzisiaj w nad wyraz „moralnej” Rosji jest ok 2 tys. wychowywanych przez państwo dzieci porzuconych przez rodziców na każdy milion mieszkańców, podczas gdy ten wskaźnik w krajach „gej-Europy” wynosi mniej niż 10. Liczba osób zarażonych wirusem HIV w Rosji wynosi ponad 800 tys., podczas gdy wsród obywateli Unii Europejskiej jest ich zaledwie 490 tys., choć liczba obywateli Unii jest ponad trezykrotnie wyższa, a diagnostyka zachorowań na wyższym poziomie. Wskaźnik smiertelnosci na 100 tys. mieszkańców wsród narkomanów w najbardziej „nietradycyjnej” Holandii jest 14,5 razy mniejszy niż w coraz bardziej „moralnej” Rosji. Wszystko to mówimy nie po to, żeby postawić akurat Rosję w najbardziej negatywnym swietle: tak samo wyraźne są różnice istniejące między „postępowymi” i „tradycyjnymi” stanami współczesnych USA. Jesli porównać wskaźniki liczby aborcji, statystyki liczby ciąż u małoletnich, zgwałceń, przestępstw z użyciem broni w stanach tzw. „pasa biblijnego” (Alabama, Georgia, Tennesee, Teksas, Luizjana, Karolina Południowa itd) ze statystyką najbardziej „liberalnych” stanów – Massachusets i Kalifornii, to okaże się, że wg wszystkich przytoczonych wyżej wskaźników „nabożne” społeczeństwa wyprzedzają te mniej wierzące od 4 do 11 razy! Okazuje się więc, że „przestrzeganie tradycyjnych wartosci moralno-obyczajowych” wogóle nie gwarantuje solidarnosci społecznej, bezpieczeństwa i rozkwitu.

      Skłanianie się ku „wartosciom tradycyjnym” we współczesnym społeczeństwie ma tylko jeden cel. Jest nim dążenie społeczeństwa lub władzy do odmowy obywatelom prawa do eksperymentowania w soim życiu prywatnym zawodowym. Może być spowodowany z przyczyn obiektywnych rozpowszechniony w społeczeństwie, lub też wynikać z chęci elit politycznych do zarządzania rzeszą bardziej przewidywalnych poddanych wykazujących mniej własnej inicjatywy. Jednak niezależnie od tego, czym podyktowane jest samo tego typu życzenie, rodzi ono zawsze ten sam zestaw rezultatów: widzimy rosnący infantylizm społeczny, ograniczenie intelektualne, nieadekwatne postrzeganie rzeczywistosci, zwiększenie siły uprzedzeń religijnych i nacjonalistycznych i w końcu całkowita niezdolnosć „moralnej wiekszosci” do przyjęcia czegokolwiek nietypowego, czy nowego. To ostatnie stanowi przyczynę hamowania rozwoju społecznego i intelektualnego, emigracji i niemożnosci wykorzystywania w pełni potencjału narodu do wykonywania zadań prowadzących do rozwoju kraju.

      Historia i współczesnosć pokazują, że zakazy – wynikające z państwowwego ustawodawstwa lub z podtrzymywania srogich zasad przez samo społeczeństwo – nigdy i nigdzie nie sprzyjały rozwojowi. W dodatku szczególnie teraz poziom wolnosci i poziom dobrobytu stanowią integralny wskaźnik powodzenia społeczeństwa. Wystarczy popatrzeć na kierunki potoków migracji we współczesnym swiecie, aby zobaczyć, że wszystkie te szlaki wiodą od społeczeństw bardziej tradycyjnych do tych mniej tradycyjnych i nadzieja na to, że ten wektor się zmieni jest płonna.........

      Na zakońzenie warto zadać sobie pytanie: czy rzeczywiscie trzeba mówic o „tradycyjnych wartosciach” w sposób tak jednoznacznie negatywni, czyżby rzeczyweiscie nie było na swiecie tego, ku czemu ludzie zawsze zmierzali i cenili zawsze i wszędzie? Jesli dobrze pomysleć to oczywiscie taką rzeczywiscie tradycyjna wartosć można znaleźć – jest nią wolnosć.....

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (199) Pokaż komentarze do wpisu „Krople Inoziemcowa: Putin, Kaczyński i tradycyjne wartosci”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      czwartek, 06 października 2016 14:40
  • czwartek, 25 sierpnia 2016
    • Rosyjskie Echa Rio - z polskimi odpryskami

      Na samym początku Olimpiady jakis sportowiec z Korei Północnej ze łzami w oczach kajał się, przepraszał, że zawiódł zaufanie partii i państwa, obiecywał poprawę, bo zdobył tylko srebrny medal. Jednym słowem nie potrafił wszystkim naocznie udowodnić, tezy o wyższosci krainy powszechnej szczęsliwosci nad resztą swiata. W srodku Olimpiady widzielismy piękny obrazek, który obiegł cały swiat; dwie młode i ładne Koreaneczki, ciesząc sie z życia i usmiechając sie do siebie zrobiły sobie wspólne selfie. Sęk jednak w tym, że jedna była z Północy a druga z Południa, w runecie pojawiaja sie pierwsze informacje, że ta Północna ma duże kłopoty, oskarżana jest o zdradę, co jest zagrożone karą smierci. Mysle więc, że MKOL mógłby się zająć także, a może nawet bardziej kwestią uczestnictwa w Olimpiadzie państw, których zawodnicy muszą walczyć o życie.

      Trochę wygibasów wymagała praca kamerzystów pokazujących fazę grupową rozgrywek w siatkówce męskiej z udziałem reprezentacji Iranu. Tam siatkówka stała się sportem numer jeden, wyzwalającym ogromne emocje, ale jednoczesnie udział kobiet na widowni jest zabroniony. Kamerzysci z zadowoleniem pokazywali obrazki rodzajowe na widowni złożonej w dużej mierze z kobiet-kibicek Iranu, ubranych mniej lub bardziej tradycyjnie, ale jednoczesnie unikali jak ognia plakatu trzymanego przez częsć z nich, żądającego dostępu kobiet na trybuny w Iranie. Ciekawy kompromis.

      Ale wracając do naszych baranów. W Rio jako działacz - pan i władca - politruk i car mniemany - "ja naczalnik - ty durak", wystąpił szef rosyjskiego związku sztuk walki, niejaki Mamiaszwili. Swój występ rozpoczął 18 sierpnia, uznając za nikczemne zera (nicztożestwa) "podległe sobie" Natalię Worobiewą i Walerię Kobłową. Otóż zawodniczki te miały czelnosć zdobyć w swoich kategoriach srebrne medale. Zera jedne. Ale to jeszcze nic. Dwa dni później walkę o brązowy medal przegrała Irina Trażukowa. W dodatku wkrótce po tym Mamiaszwili zobaczył ją siedzącą na trybunie. Była odprężona, smiała się, żartowała. Została w najgorszy możliwy sposób zbluzgana przy swiadkach, okreslona jako zdrajczyni ojczyzny i sprzedawczyk, a następnie otrzymała dwa razy w pysk.

      Ciekawe co będzie dalej, sprawa nabrała rozgłosu, sa swiadkowie, sam zainteresowany przeprasza za słowa, fakt pobicia neguje choć są swiadkowie, a tłumaczy się tym, że przyjechał do Rio pocieszać tych, którzy przegrali, ale dali z siebie wszystko, walczyli na smierć i życie, a nie wycierać nosy tym. którzy lekko do tego podchodzą. Ci, co jadą do Rio, powinni byc gotowi dać z siebie wszystko, walczyć dla Ojczyzny. A co zrobiła Trażukowa? Przegrała. A miała obowiązek wygrać. Jak można było przegrać z polaczką (pogardliwy odpowiednik "ruskiej"), w dodatku 37-letnią, która nie wiadomo jakim cudem w ogóle dostała kwalifikacje do Rio? W imieniu naszej Michalik przepraszamy. To się już pewnie nie powórzy. Nie wiem, jak wy, ale ja odnoszę wrażenie, że usprawiedliwiając się po tym jak dał po pysku Rosjance, z dużą galanterią dał po pysku także Polce. Proponuję szybki transfer tego dżętelmena - niech wzmocni federację zapasów Korei Północnej.

      Nie wiem skąd się jeszcze biorą w Rosji takie egzemplarze głębokiego ZSRR, wysmiewane jeszcze w końcu 70-tych przez Wysockiego ("Pro konkobieżca": Ważnoje, sztob, wolia, goworit, była, k pobiedzie"). Tym głupolom mylą się porządki. Każdy sportowiec walczy o medal i stara się jak może i żaden ..szwili nie jest mu do tego potrzebny. Dziewuszki. które zdobyły srebro, a nie złoto wiedzą, że z dzisiejszego spotkania z Miedwiediem wyjadą białymi BMW X4, a nie X6, mając w kieszeni dodatkowo 2,5 mln rubli zamiast czterech. A biedna Trażukowa, nie dosć, że wzięła po mordzie, to jeszcze straciła białe BMW X3 i 1,7 mln rubli (dzisiejszy kurs ok 72rubli za euro).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (248) Pokaż komentarze do wpisu „Rosyjskie Echa Rio - z polskimi odpryskami”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      czwartek, 25 sierpnia 2016 12:25
  • piątek, 12 sierpnia 2016
  • czwartek, 04 sierpnia 2016
    • Wzmożenie patriotyczne

      Wzmożenia patriotycznego doznaje obecnie Polska, czasem tylko odłamkowym dostają relacje polsko-rosyjskie.

      Wydano zgodę na patriotyczny przemarsz ONR dla upamiętnienia rocznicy Powstania, no i łysole upamiętnili, wydzierjąc sie w niebogłosy skandowali swoje hasła - dla postronnych skrajnie nacjonalistyczne, dla nIch patriotyczne. Mam wrażenie, że nie OTAKE Polske walczyli powstańcy i jest to chamska uzurpacja.

      Tak samo niedopuszczalna jak dołączanie do apeli poległych nowych poległych pod Smoleńskiem. Jeszcze gorsze jest przy tym dzielenie powstańców na słusznych i niesłusznych. Niesłusznym był Bartoszewicz, więc można go było wybuczeć. Ponieważ Scibor-Rylski wystąpił w jego obronie, obecnie sam jest niesłusznym podłym ubeckim agentem wezwanym pzed sąd w wieku 99 lat. Ponieważ kolejny wysoki rangą funkcyjny Związku Powstańców wystąpił w jego obronie, już pojawiły się we własciwej prasie artykuły o jego niechlubnej przeszłosci. Autorka: pani Kania - wzorzec z Sevres rzetelnosci i niezależnosci dziennikarskiej. To wszystko podlane sosem patriotyzmu a Scibor-Rylski? - cóż - wszystko zgodnie z prawem. Ciekawe tylko dlaczego przy tak jawnych absurdach prezydent wszystkich Polaków nie ułaskawi Scibora, już ma praktykę w oszczędzaniu sądom fatygi...

      Inny przykład uzurpacji przez podobną do ONR grupę wzmożoną patriotycznie - kiboli Legii Warszawa. Początek meczu klubowych pucharów Legia - Trencin AS.


      1. Zaczyna się tradycyjną uzurpacją do miana patrioty lokalnego m.st. Warszawy - masowe wykonanie piosenki "Warszawski Dzień" - bez zgody i wiedzy s.p. autora i z wyraźnym sprzeciwem Małgorzaty Niemen, włascicielki praw autorskich do utworu. Patriotyzm Legii był zawsze związany z niszczeniem kibiców wszystkich innych klubów warszawskich, nawet jak główny rywal spadł do V ligi, jeszcze na jego mecze jeździli żądni wrażeń legionisci żeby wszczynać burdy."


      2. Potem ogłoszono minutę ciszy, pamięci bohaterów Powstania Warszawskiego. W tym czasie kamery pokazywały olbrzymi banner: "Powstanie Warszawskie, pamiętamy. Warszawiacy", czy jakos tak, z nieuchronną kotwicą Polski Walczącej. Jakos przypomniał mi się jeden rysunek satyryczny, na którym zgraja dobrze wykarmionych, łysych osiłków skanduje: "1944, pamiętamy", A obok siedzi dziadek na wózku inwalidzkim i mówi: "A ch..ja pamiętacie.."


      3. Minęła minuta ale tuż potem rozległa się syrena alarmowa - sędzia zrozumiał, że to jeszcze częsć obchodów i dał jej wybrzmieć..


      4. Już, już sędzia miał dmuchnąć aż tu mocą tysięcy gardeł gruchnął hymn Polski. Nie jest to przyjęte na meczach klubowych, a gdyby nawet było to raczej trudno byłoby zakładać, że tłum następnie wykona hymn Słowacji. A więc uzurpacja druga z cyklu "Tu jest Polska!! (powtórzyć n razy). Sędzia odpuscił, odczekał pierwszą zwrotkę i starczyło mu sił nawet na refren.


      5. Już, już miał dmuchnąć jak zaczęła się druga zwrotka. PATRIOCI BYLI SWIETNIE PRZYGOTOWANI. Nawet najżarliwsi wyznawcy PiS nie odspiewaliby więcej niż zwrotki - nawet na meczach międzypaństwowych nie gra się hymnu dłużej niż minutę. Sędzia wytrzymał. Nie zdzierżył dopiero jak tłum przeszedł do zwrotki trzeciej. Mecz normalnie się rozpoczął a kolejna, czwarta zwrotka zredukowała się w ten sposób do roli stadionowej przyspiewki.


      Jak on tak mógł, ten sędzia? Głupi rusek!!! :-)
      To przyczynek do tego, jak można w szybkim czasie, poprzez próbę zawłaszczenia flagi, godła, tradycji, powstania, hymnu itd - spowodować, że wszystkie te symbole zostaną zredukowane do nic nie znaczących gestów.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „Wzmożenie patriotyczne”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pies_pawlowa_2
      Czas publikacji:
      czwartek, 04 sierpnia 2016 12:08

Kanał informacyjny